Zespół Bandonegro: Tango to kultura i styl życia. Wciąga jak narkotyk [ROZMOWA]

Czytaj dalej
Fot. Archiwum
Marek Zaradniak

Zespół Bandonegro: Tango to kultura i styl życia. Wciąga jak narkotyk [ROZMOWA]

Marek Zaradniak

Z Michałem Główką bandoneonistą i akordeonistą, Jakubem Czechowiczem - skrzypkiem, Markiem Doleckim - pianistą i Marcinem Antkowiakiem - kontrabasistą, czyli zespołem Bandonegro rozmawiamy o tangu, nowej płycie i podróży do Argentyny.

Co oznacza słowo bandonegro?
Michał Główka: To wzięło się przede wszystkim od instrumentu, na którym gram czyli bandoneonu. On jest czarny, a drugie znaczenie to ukłon w stronę ludności afrykańskiej, która miała wpływ na rozwój tanga przez wprowadzenie do niego afrykańskich rytmów z czego potem narodziła się na przykład milonga.

Tango kojarzy się z Argentyną, z Ameryką Południową więc skąd ta Afryka?
Jakub Czechowicz: Ludność afrykańska też miała wpływ na tworzenie tanga jako gatunku. Podobnie jak i ludność europejska, która pojechała do Argentyny w poszukiwaniu pracy. Tam się spotkali. Każdy zaczął coś grać Można więc powiedzieć, że tango to rezultat międzykulturowej wymiany pomiędzy reprezentantami różnych kontynentów.

Czym jest tango?
Jakub: Tango to przede wszystkim kultura i styl życia. Gdy jest się tangero to wiąże się to z całym zachowaniem. Tak jak w każdej grupie społecznej, która ma swoje przekonania i w coś wierzy tak samo tangero mają swoją kulturę.

A dlaczego wy zaczęliście grać tango?
Michał: To przez Astora Piazzollę, jego muzykę i to co zrobił dla muzyki, czyli rewolucję, którą przeprowadził. Kiedy pierwszy raz usłyszeliśmy tanga Piazzolli postanowiliśmy, że będziemy je grać i tak zaczęliśmy powoli wsiąkać w świat tanga, odkrywać zgłębiać je aż doszliśmy do tradycyjnego tanga i jego korzeni.

Jakie jest to tradycyjne tango?
Michał: Przede wszystkim miało być użytkowe i to było jego główną zaletą. Rzeczywiście urosło to potem do kunsztu grania tanga, do orkiestr i wszystkich elementów, które są potrzebne, aby budować tę kulturę

Jakub: Samo tradycyjne tango dla nas, dla ludzi młodych nie jest aż tak porywcze. Jest to raczej muzyka prostsza, oparta o stały rytm, nawet siermiężna. Muzyka użytkowa, takie raz, dwa, trzy, cztery, raz, dwa, trzy, cztery przeznaczona jest głównie do tańca, ale pod tą prostotą ukrytych jest dużo emocji. Tancerze też wyrażali swoje emocje i to o co chodzi w tej kulturze, czyli popołudniowe słońce, temperament i wszystko co tam słychać, ale całość jest podana w prostszy sposób, bo przede wszystkim tango miało być użytkowe, a nasza nowa płyta „Hola Astor” , która ukazuje się jutro (29 czerwca) odchodzi w innym kierunku.

Płyta zespołu Bandonegro zatytułowana "Hola Astor" - premiera 29 czerwca
Płyta zespołu Bandonegro zatytułowana "Hola Astor" - premiera 29 czerwca

Opowiedzcie o niej.
Jakub: To są generalnie kompozycje Astora Piazzolli z lat 70, które zostały przez nas odświeżone. Wtedy nie wypłynęły tak bardzo. Nie zyskały takiej popularności na jaką zasługiwały. My je po prostu odświeżyliśmy. Wybranym kompozycjom nadaliśmy świeże brzmienie. Dodaliśmy perkusję, na której gra Mateusz Brzostowski i gitarę, na której gra Dawid Kostka. Poszliśmy w stronę fuzji tanga z jazzem i z rockiem. Naszą misją jest prezentowanie tanga w świeżej odsłonie i dotarcie z tangiem do młodych ludzi. Nie chcemy zamykać się. Chcemy obalać stereotypy, bo mówi się, że to muzyka staromodna, tylko dla jakiegoś wąskiego grona ludzi i to ludzi starszych. My chcemy pokazać, że jest wręcz odwrotnie.

Michał: Idzie to z duchem tej rewolucji Piazzolli, którą my trochę jakby kontynuujemy.

Skąd bierze się tak ogromna popularność tanga dzisiaj?
Jakub: Myślę, że głównie ze względu na emocje. Dzisiaj rzadziej spotykana milonga to taniec dwojga ludzi. Oczywiście dziś też się ją tańczy, ale robi się to inaczej, a do tego dochodzi kultura, która wciąga jak narkotyk. Ludzie wchodzą w to i nie chcą już wyjść.

Co to jest milonga? To określenie się często pojawia. Nawet najsłynniejsze polskie tango Jerzego Petersburskiego , które świat zna jako „Oh, Donna Clara”, w Polsce znane jest jako „Tango Milonga”.
Jakub: To wieczór, na którym spotykają się ludzie, aby potańczyć tango. To też rodzaj tanga. Jedna z jego odmian, a więc to wieczór taneczny i rodzaj tanga.

W styczniu byliście w Buenos Aires. Opowiedzcie o tej niezwykłej podróży.
Michał: Wynikła z tego, że zawsze chcieliśmy tam pojechać, było to naszym marzeniem od momentu gdy zaczęliśmy grać tango. Grając tradycyjne tango po prostu mogliśmy tam pojechać, bo w Buenos Aires jest ono niezwykle popularne. Dostaliśmy też dofinansowanie z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które nam to ułatwiło. W Argentynie mieliśmy trasę, podczas której daliśmy 16 koncertów w najbardziej znanych, kultowych klubach Buenos Aires.

Jakub: Graliśmy m.in. na prestiżowym festiwalu Argentina Tango Salon. Ludzie tańczyli do naszej muzyki. Naprawdę ten wyjazd był dla nas niesamowitym przeżyciem i spełnieniem marzeń. Mogliśmy pojechać i dotknąć korzeni. Przebywać na milongach gdzie tańczy 400, 500 osób, jest bardzo gorąco i wszyscy są spoceni, ale ten klimat jest niesamowity i pochłania. W rezultacie siedząc tam przez 5 tygodni kalendarz koncertowy zapełnił nam się do końca roku. Codziennie dostawaliśmy po trzy oferty koncertowe z festiwali z całego świata. Być w Argentynie, grać tango i być dobrze przyjętym, tak jak my zostaliśmy, to coś niezwykłego. Powstał szeptany marketing, że przyjechało czterech Polaków i grają wyśmienicie. Posłuchajcie ich. I nagle na naszych koncertach były tłumy ludzi. Dziwili się, że Polacy mogą tak grać i tak rozumieć tango. Mówiono nawet, że gramy lepiej niż Argentyńczycy. Być tam i grać, to dla nas także bardzo dobry PR. Pojawi się film z tego wyjazdu, bo mieliśmy ze sobą kamerę.

Wracacie do Argentyny?
Michał: Na pewno.

Jeszcze w tym roku?
Michał: Taki wyjazd jest kosztowny. A tam się nie zarabia. Dlatego przydało by się jakieś wsparcie.

To już trzecia wasza płyta Jak się te płyty z tangiem rozchodzą? Czy to są nakłady złotych, platynowych płyt?
Marcin Antkowiak: Myślę, że do tej pory sprzedaliśmy 5000 a może nawet 10.000 naszych płyt. Ludzie kupują je po koncertach, a uważamy, że ta nowa płyta dzięki temu, że prezentuje tango w jeszcze szerszej spojrzeniu to trafia do szerszej grupy odbiorców. To płyta dla tych, którzy w ogóle nie słuchają tanga i tych, którzy słuchają tylko tradycyjnego tanga. Na tym krążku każdy znajdzie coś dla siebie.

Teraz wychodzi płyta, a kiedy koncerty?
Marek Dolecki: Na koncerty zapraszamy jesienią. 3 października zagramy w warszawskim klubie Stodoła. 21 października zagramy w Centrum Kultury Impart we Wrocławiu, a 25 października zagramy w poznańskiej Auli Artis. Być może zagramy też w Łodzi na festiwalu Łódź Tango Salon.

Marek Zaradniak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.