Zeppelin nad Poznaniem i era baloniarska

Czytaj dalej
Fot. Archiwum
Krzysztof Smura

Zeppelin nad Poznaniem i era baloniarska

Krzysztof Smura

Ponad sto lat temu, na początku sierpnia 1914 roku wzbił się w niebo nad Poznaniem jedyny zeppelin, jakiego tu wówczas widziano. Dokładnie pięć lat później zaczęła się w stolicy Wielkopolski era baloniarska.

W niemieckim filmie zaprezentowano historię zeppelinów. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie jedna scena. Nieznany filmowiec nakręcił obrazek lecącego nad dachami miasta sterowca. Sęk w tym, że ulicą poniżej jechał tramwaj z napisem Schrodka. Być może był to jedyny ocalały fragment kroniki, na którym uwieczniono pobyt sterowca w Poznaniu.

Historia bytności zeppelinów w stolicy Wielkopolski jest bardzo krótka, choć jej ślady do dziś możemy oglądać w pobliżu ronda przy Alejach Solidarności. Na miejscu, gdzie niegdyś stała potężna hala sterowców obecnie zostały tylko resztki metalowych konstrukcji w większości przykryte ziemią. Obok jest jednak tabliczka informująca o tym mało znanym punkcie Poznania.

Zeppeliny, a w zasadzie jeden sterowiec pojawiły się w Poznaniu tuż przed wybuchem pierwszej wojny światowej. W 1913 roku staraniem władz niemieckich wybudowano potężną halę do obsługi jednego dwumotorowego sterowca. Warto zaznaczyć, że była to ostatnia militarna inwestycja Niemiec w sercu Wielkopolski.

Zeppelin był chętnie dorysowywany na pocztówkach z Poznania
Archiwum Zeppelin był chętnie dorysowywany na pocztówkach z Poznania

Konstrukcja hali na Winiarach była olbrzymia, bo i olbrzymi był ów statek powietrzny liczący 150 metrów długości. Luftschiff Zeppelin 16 wybudowany najprawdopodobniej we Francji swą podróż do Poznania rozpoczął od… awarii. Awaryjnie lądował niedługo po starcie. Na jego przywitanie przy obecnych Alejach Solidarności wybudowano małe techniczne miasteczko. Zgodnie z wymogami mieściły się tu laboratoria fotograficzne, stacja meteo, koszary, niewielka fabryczka wodoru, a nawet kuźnia.

O tym, że sterowiec był w Poznaniu świadczy dość uboga dokumentacja fotograficzna. Ślady jego istnienia można też znaleźć na starych niemieckich mapach wojskowych opisujących lokalizację obiektów militarnych. Bywa, że wzbudzający zachwyt powietrzny statek był domalowywany na pocztówkach z widokami miasta.

Pierwszy zeppelin przebywał w Poznaniu do 1914 roku. Wieczorem 4 sierpnia 1914 roku - w kilka dni od wybuchu I wojny światowej rzesze mieszkańców miasta były świadkami lotu sterowca, który wzniósł się nad miasto i odleciał w nieznane błyskając kolorowymi światłami. No, nie do końca nieznane. Jak się okazuje, sterowiec z Poznania we wrześniu… zaatakować miał Warszawę. Snuto nawet przypuszczenia, że później miał polecieć, by bombardować Londyn. Fantazja. Po sterowcu została baza, z której od czasu do czasu korzystały inne statki powietrzne w kształcie cygara i samoloty bojowe. Hala sterowców została ich hangarem.

Zeppelin był chętnie dorysowywany na pocztówkach z Poznania
Archiwum Podpułkownik Aleksander Wańkowicz

W 1918 roku, wraz z wybuchem Powstania Wielkopolskiego hangar wpadł w ręce Polaków. Przejęto go wraz z pozostawionymi w nim samolotami. To one po zmianie barw stanowić miały zalążek polskiego lotnictwa wojskowego. Hala zeppelinów opustoszała. Na krótko, bo upodobali ją sobie baloniarze pułkownika Aleksandra Wańkowicza, który miał stworzyć balonową formację wojskową.

Wojska balonowe były znane na frontach I wojny światowej. W tworzącej się Rzeczpospolitej nie zapomniał o nich komendant Piłsudski. Nakazał ich tworzenie w Kongresówce i dawnym zaborze austriackim. Formacje powstały, tyle, że sprzętu nie było widać. Zarówno Rosjanie, jak i Austriacy mieli bazy w głębi kraju, więc dostęp do nich był po prostu żaden. Na szczęście dla całego projektu istniała baza w Poznaniu i, co więcej, Wielkopolska też zapragnęła wolności. 6 stycznia 1919 roku powstańcy zdobyli lotnisko Ławica i halę Zeppelina, we wnętrzu której oprócz samolotów odkryto dwa balony obserwacyjne typu Perceval - Siegsfeld i kilkaset butli z wodorem. Było od czego zaczynać.

Zeppelin był chętnie dorysowywany na pocztówkach z Poznania
Archiwum Zdjęcie żołnierzy z października 1931 roku - w tle hala zeppelinów

Dowódca wojsk lotniczych byłego zaboru pruskiego wezwał do Poznania ppłk. Aleksandra Wańkowicza i nakazał mu tworzenie nowej formacji. Szło bez oporów. Młodzi ludzie garnęli się do nowego rodzaju wojsk, chcąc przeżyć przygodę w przestworzach. Z inicjatywy Wańkowicza powstała podchorążówka, a 21 maja 1919 roku otwarto w Poznaniu Oficerską Szkołę Aeronautyczną. Jednocześnie polski rząd kupował nowy sprzęt we Francji i Austrii. Jeszcze latem uformowano kilka kompanii aeronautycznych, a 23 lipca odbył się pierwszy w Polsce wzlot balonem obserwacyjnym. Dokonano go w pobliżu opisywanego hangaru. Podpułkownik Wańkowicz siedząc w koszu i unosząc się nad polami Winograd, mógł jako pierwszy stwierdzić, że Poznań z wysokości kilkuset metrów wygląda naprawdę pięknie. Od tej chwili datuje się historia polskiej aeronautyki balonowej.

Zeppelin był chętnie dorysowywany na pocztówkach z Poznania
Archiwum Pierwszy wzlot balonu wojskowego w Polsce, wykonany przez ppłk. Aleksandra Wańkowicza

O tym, że tego rodzaju wojska były potrzebne, przekonano się choćby na froncie białorusko-litewskim. Wielkopolanie w swoich balonach wznosili się ponad linie frontu i meldowali o ruchach wojsk nieprzyjacielskich, stanowiskach baterii armatnich czy zbliżających się pociągach pancernych. Dzięki nim niszczono kolejne punkty oporu bolszewików. Niestety, baloniarze też ginęli atakowani przez sowieckie samoloty czy artylerię naziemną.

Gdy okazało się, że straty są coraz wyższe, a użycie wojsk balonowych coraz mniej możliwe, podpułkownik Wańkowicz zdecydował o zjednoczeniu wszystkich baonów aeronautycznych i utworzeniu pułku... piechoty balonowej. Nie trzeba chyba dodawać, że i tu wychowankowie poznańskiej szkoły radzili sobie świetnie, o czym świadczą choćby nadania orderów Virtuti Militari. Po ustaniu działań wojennych baloniarze wrócili między innymi do Poznania, do którego trafił I baon aeronautyczny, a poznaniacy częściej mogli ich oglądać nad dachami domów.

Hangar zeppelina dotrwał w stanie nienaruszonym aż do 1945 roku. Dokonał żywota w czasie walk o Poznań. Podobno w jego pobliżu bronił się niemiecki tygrys, który w bezpośrednim starciu posłał ,,do nieba’’ załogi kilkunastu rosyjskich czołgów. Ale… może to legenda. W każdym razie poznaniacy rozebrali co było do rozebrania i zostawili to co zostało do dziś.

Zeppelin był chętnie dorysowywany na pocztówkach z Poznania
Archiwum Hala zeppelinów przetrwała do 1945 roku, została zniszczona w czasie walk o Poznań
Krzysztof Smura

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.