Zamordowano go podczas odprawiania mszy

Czytaj dalej
Fot. ksiadz-streich.org/
Karolina Koziolek

Zamordowano go podczas odprawiania mszy

Karolina Koziolek

Po ks. Aleksandrze Woźnym i doktorze Kazimierzu Hołodze, archidiecezja poznańska rozpoczyna starania o wyniesienie na ołtarze kolejnego Wielkopolanina. Arcybiskup Stanisław Gądecki właśnie ogłosił początek starań o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego ks. Stanisława Streicha. To duchowny, który zginął podczas odprawiania mszy św. w swojej parafii w Luboniu. Miał wówczas zaledwie 36 lat.

W swoim liście do wiernych abp. Stanisław Gądecki przekonuje, że „w ciągu trzech lat młody proboszcz zorganizował życie parafialne niemal od podstaw”. Założył Akcję Katolicką, wspomagał ubogich parafian przez Caritas.

Stanisława Błażejak, uczennica ks. Streicha wspomina go „jako kapłana prawego i świątobliwego”, który „posiadał wyjątkowy dar miłego podejścia do każdej osoby”. „Z każdym przystanął i porozmawiał. Był przez to bardzo lubiany i szanowany” – wspomina jego parafianka we wspomnieniu na stronie internetowej mu poświęconej.

Duchowny zginął 27 lutego 1938 r. podczas odprawiania porannej mszy świętej. O godz. 9.30 usiadł w konfesjonale, by spowiadać. Pół godziny później stanął przed ołtarzem. Tuż przed czytaniem ewangelii podniósł ewangeliarz i skierował się w stronę ambony.

Wokół były dzieci, przechodził między nimi, gdy tuż przed nim pojawił się człowiek z pistoletem skierowanym w jego twarz. Wystrzelił raz, potem drugi, trafiając księdza w twarz oraz w ewangeliarz. Kolejne strzały padły w kierunku pleców duchownego.

Na pomoc księdzu miał ruszyć kościelny Franciszek Krawczyński, który relacjonował potem przed sądem, że zamachowiec krzyczał „Niech żyje komunizm” oraz „Wynoście się z kościoła, to za waszą wolność”. Napastnikiem okazał się mieszkaniec Lubonia, Wawrzyniec Nowak należący do Wydziału Wojskowego Komunistycznej Partii Polski.

Około 10.30 ksiądz Streich z Lubonia chciał wygłosić kazanie dla dzieci i w tym momencie dosięgły go kule zamachowca
ksiadz-streich.org/ Około 10.30 ksiądz Streich z Lubonia chciał wygłosić kazanie dla dzieci i w tym momencie dosięgły go kule zamachowca

Stanisława Błażejak w swoich wspomnieniach przekonuje, że ks. Streich w ostatnich dniach przed śmiercią wiedział co mu grozi. Opowiadała o sytuacji do jakiej doszło przed konfesjonałem, kiedy to nieznany mężczyzna podszedł do kratek i bez przyklęknięcia coś księdzu szybko powiedział. Po tym zdarzeniu ks. Streich zwołał nadzwyczajne posiedzenie rady parafialnej, by podsumować rok, a po wizycie w kurii dostał tygodniowy urlop. Pojechał do domu rodzinnego do Bydgoszczy, gdzie się rozchorował. Wracając do Poznania miał się czule, jak nigdy żegnać z matką. Po powrocie „ks. Streich był bardzo zmieniony i przygnębiony” – relacjonowała już w 2007 br. parafianka z Lubonia.

Następnego dnia rano doszło do wspomnianej tragedii w kościele.

Kuria czeka na wspomnienia osób, które mają w sprawie ks. Streicha jakiekolwiek dokumenty, pisma lub wiadomości.

– Można je składać do 31 marca przyszłego roku – mówi ks. Wojciech Mueller, postulator procesu ks. Streicha. –

Do Watykanu został wysłany wniosek o zgodę na wszczęcie procesu beatyfikacyjnego na szczeblu diecezjalnym. Odpowiedź może potrwać 2-3 miesiące

– dodaje.

Karolina Koziolek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.