Zamek Lubomirskich w Rzeszowie przez wieki był prywatny, a później państwowy. Jakie tajemnice skrywają mury tej niezwykłej budowli?

Czytaj dalej
Fot. Krzysztof Łokaj
Bartosz Gubernat

Zamek Lubomirskich w Rzeszowie przez wieki był prywatny, a później państwowy. Jakie tajemnice skrywają mury tej niezwykłej budowli?

Bartosz Gubernat

Przez wieki była to budowla magnacka, a później państwowa. W najbliższych latach, na mocy porozumienia miasta z Ministerstwem Sprawiedliwości, Zamek Lubomirskich z państwowego ma się przemienić w miejski. Jakie tajemnice skrywają mury tej niezwykłej budowli, bez której trudno sobie wyobrazić centrum Rzeszowa?

Historia zamku w Rzeszowie zaczyna się pod koniec XVI w. Co ciekawe, w obecnym kształcie jest on jednak zupełnie inną budowlą, niż wówczas, kiedy został wzniesiony. W miejscu obecnej budowli swoją rezydencję wzniósł Mikołaj Spytek Ligęza, ówczesny właściciel Rzeszowa. Był to dwór otoczony fortyfikacjami.

Zdaniem historyków XVI-wieczny Rzeszów był dobrze zorganizowany pod względem obronności. Miasto było ulokowane na wzgórzu, wśród rozlewisk Wisłoka. Gdy Mikołaj Spytek Ligęza przystąpił do budowy zamku na obrzeżach miasta, znajdowały się w tym miejscu umocnienia z drewnianymi basztami w narożnikach, które zostały włączone w obręb budynku obronnego. Były to pozostałości po drewnianym dworze obronnym wzniesionym dwa wieki wcześniej przez Jana Pakosławica ze Stróżysk (później Rzeszowskiego), który w zamian za zasługi rycerskie i dyplomatyczne otrzymał od Kazimierza Wielkiego miasto Rzeszów wraz z okolicą. Dziś pomnik Jana Pakosławica stoi w pobliżu zamku, na skwerze pomiędzy ulicą Zamkową i aleją Pod Kasztanami.

Pierwszy zamek wzniesiono na zarysie zbliżonym do trapezu. Sam dwór był prawdopodobnie murowany, piętrowy, dwutraktowy z sienią przelotową na osi i usytuowany był w północnej części zespołu. Całość otoczono murem kurtynowym o grubości 1,5 m, ze strzelnicami i z kwadratowymi basztami w narożach.

W 1620 r. Mikołaj Spytek Ligęza podjął się rozbudowy zamku w celu wzmocnienia jego obronności, jednak jego śmierć w 1637 r. nie pozwoliła dokończyć dzieła. Po trwających kilka lat sporach spadkowych obiekt ostatecznie trafił w ręce Lubomirskich (córka Spytka Ligęzy Konstancja poślubiła Jerzego Sebastiana Lubomirskiego).

Zamek czteroskrzydłowy

Znaczące zmiany w konstrukcji budynku zaszły dopiero w 1682 r., kiedy to na zlecenie Hieronima Lubomirskiego Tylman z Gameren - wybitny architekt i inżynier wojskowy - zajął się projektem jego przebudowy i rozbudowy. Prace te trwały do połowy lat 90. XVII w. Kierował nimi Piotr Belotti, a później jego syn, Jan Chrzciciel Belotti. Rzeszowski zamek ostatecznie uzyskał wtedy formę budowli czteroskrzydłowej, jednopiętrowej, z niską wieżą od zachodu, w której mieściła się brama (w miejscu dawnej bramy z czasów Ligęzów).

Zewnętrzne elewacje dwukondygnacyjne miały trójkątne naczółki, wieńczące skrajne i środkowe partie fasady. Baszta w narożniku południowo-wschodnim została rozebrana. Ulepszono fortyfikacje zamku, m.in. poprzez wystawienie wolnostojącego muru. Stworzono tajne przejścia między zamkiem a fosą, tzw. potajniki, umożliwiające szybkie i bezpieczne poruszanie się podczas oblężenia. Rzeszowska rezydencja w typie palazzo in fortezza była wówczas jedną z bardziej efektownych w skali Rzeczypospolitej.

Wyższa wieża, mocniejsze mury

Następne zmiany zostały wprowadzone dopiero po 1719 r., kiedy to ówczesny zarządca zamku, Jerzy Ignacy Lubomirski, na stałe osiadł w Rzeszowie. Pracami kierował znany saski architekt Karol Henryk Wiedemann, który cieszył się zaufaniem na tyle dużym, że został architektem miejskim. Prace były wykonywane na przestrzeni kilku lat i obejmowały m.in. stworzenie wałów, wzmocnienie bramy wjazdowej, poprawę nakrycia dachu czy ogólne prace renowacyjne. W tym czasie przystąpiono do nadbudowy wieży o następną kondygnację i hełm.

W 1735 r. zamek został zajęty przez Sasów, co spowodowało znaczne zniszczenia. Prace remontowe trwały rok, jednak i tak konieczne było rozebranie i ponowne wybudowanie bastionu II św. Antoniego. Ponadto powstały drewniane budki i odrestaurowano przedpiersia głównego obwodu obronnego. Według historyków ówczesne fortyfikacje nie były imponujące, a zdobycie ich nie stanowiłoby większego problemu nawet dla niewielkich oddziałów. Wygląd zamku po przebudowie został utrwalony na znanym rysunku K. H. Wiedemanna z 1762 r., który przedstawia widok perspektywiczny Rzeszowa. Plan Wiedemanna został odtworzony w formie muralu na ścianie kamienicy przy ulicy Moniuszki w Rzeszowie.

Pożar i potężne zniszczenia

W 1772 r. do Rzeszowa wkroczyli Austriacy, a w 1792 r. Lubomirscy wyprowadzili się z rzeszowskiego zamku do swojej rezydencji w Charzewicach koło Rozwadowa. W 1820 roku Lubomirscy zdecydowali się sprzedać rzeszowski zamek władzom austriackim z powodu braku funduszy na jego utrzymanie. Zaborca wypłacił Lubomirskim 65 tysięcy złotych. W zamkowym gmachu utworzono sądy (obwodowy i kryminalny) oraz więzienie, które ostatecznie zlikwidowano w 1981 r.

Budowla pod zarządem nowego właściciela niszczała. Rozmiar szkód spotęgował pożar z 1842 r., który strawił część wieży. Sygnały o bardzo złym stanie zamku napływały już od 1890 r. od ówczesnego konserwatora zabytków Eustachego Sanguszki. Na jego wniosek grono konserwatorów wystosowało do ministerstwa sprawiedliwości petycję, w której wnioskowało o fundusze na remont budowli. Została ona jednak odrzucona.

W 1895 r. władze austriackie powierzyły wykonanie projektu przebudowy rzeszowskiego zamku wybitnemu konserwatorowi i architektowi, Zygmuntowi Hendlowi. Do 1897 r. wykonana została inwentaryzacja oraz kilka wariantów projektu. Architekt próbował znaleźć kompromis pomiędzy oczekiwaniami inwestora co do zwiększenia kubatury użytkowej a zachowaniem autentyzmu zabytku. Zniszczenia były tak duże, że zdecydowano się na zburzenie zamku. Z istniejącej wczesniej budowli pozostawiono jedynie część wieży bramnej.

Pozostało jeszcze 55% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Bartosz Gubernat

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.