Zakłady opiekuńczo-lecznicze są szansą dla osób niesamodzielnych i w Wielkopolsce jest ich coraz więcej

Czytaj dalej
Fot. Agnieszka Świderska
Nicole Młodziejewska

Zakłady opiekuńczo-lecznicze są szansą dla osób niesamodzielnych i w Wielkopolsce jest ich coraz więcej

Nicole Młodziejewska

Zakłady opiekuńczo-lecznicze to miejsca przeznaczone dla osób, które nie wymagają już hospitalizacji, ale wciąż potrzebują całodobowej opieki i rehabilitacji. Dzięki działaniom wielkopolskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia liczba takich placówek cały czas wzrasta, odpowiadając tym samym na duże zapotrzebowanie wśród pacjentów.

Obecnie w Wielkopolsce funkcjonuje 28 zakładów opiekuńczo-leczniczych. Łącznie pacjenci mogą znaleźć w nich prawie tysiąc miejsc. Liczba ta cały czas się zwiększa. W tym roku wzrosła o kolejne 100 łóżek. Zapotrzebowanie na tę formę opieki dostrzegają niektóre wielkopolskie szpitale, decydując się na zmianę charakteru swojej działalności. W miejscu mniej rentownych oddziałów otwierają one zakłady opiekuńczo-lecznicze.

- Zwiększenie dostępności do świadczeń pielęgnacyjnych i opiekuńczych oraz poprawa jakości opieki nad osobami starszymi to jeden z priorytetów naszego oddziału

- mówi Agnieszka Pachciarz, dyrektor Wielkopolskiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia. I dodaje: - Udało nam się w tym roku wyłonić w postępowaniu konkursowym sześć nowych placówek, które będą udzielać świadczeń pielęgnacyjno-opiekuńczych, a w przyszłości dalej będziemy zwiększać liczbę miejsc dla pacjentów potrzebujących tego typu pomocy.

Od maja placówki oferujące opiekę długoterminową działają we Wrześni, Gnieźnie i w Śremie. Z kolei od września pierwsi pacjenci zostali przyjęci do ZOL w Słupcy, a od października w Pile i Wyrzysku.

Czym są ZOL-e i kto może w nich przebywać?

- Zakłady opiekuńczo-lecznicze przeznaczone są dla pacjentów, którzy nie mają choroby nowotworowej i nie wymagają hospitalizacji, ale potrzebują całodobowej opieki. To mogą być osoby niesamodzielne, samotne, lub takie, których współmałżonek jest już starszy i nie radzi sobie z opieką nad taką osobą

- wyjaśnia Alicja Graczyk, dyrektor ZOL w Pile. I dodaje: - Pacjenci kwalifikowani są na podstawie odpowiednich dokumentów, w których wyraźnie musi zostać określona skala Barthela (samodzielności i zależności od innych - przyp. red.). Pacjent kwalifikujący się do zakładu opiekuńczo-leczniczego nie może przekraczać 40 punktów. Często do zakładów opiekuńczo-leczniczych trafiają osoby, które w tej skali mają po prostu zero, tym samym są zupełnie niesamodzielne.

Sprawdź także: Jerzy Owsiak do neonatologów: "Co z tego, że jesteśmy wysoko w osiągnięciach medycznych, skoro z empatią jesteśmy na szarym końcu?"

W zakładach opiekuńczo-leczniczych przebywają pacjenci, u których stwierdzono współistniejące choroby somatyczne, jak również występowanie deficytów poznawczych.

- Są u nas osoby np. z upośledzeniem umysłowym, niepełnosprawnościami związanymi z wrodzoną wadą rozwojową, bądź mózgowym porażeniem dziecięcym przy np. współistniejącym stanie poudarowym spowodowanym udarem krwotocznym lub niedokrwiennym - mówi Rafał Spachacz, dyrektor ZOL w Słupcy.

Jacy specjaliści znajdują się w ZOL-ach?

Zakłady opiekuńczo-lecznicze przyjmują pacjentów z różnymi schorzeniami i potrzebami, tym samym musi pracować w nich szeroko wykwalifikowana kadra. ZOL w Słupcy zatrudnia wielu specjalistów.

- Oferujemy opiekę lekarską, pielęgniarską, ale i logopedy. Można liczyć na konsultacje psychiatry, psychologa, jak również korzystać z arteterapii czy terapii zajęciowej

- wylicza Spachacz.

- Bardzo dobrą pracę wykonują przede wszystkim rehabilitanci. Świadczy o tym fakt, że wszyscy pacjenci, którzy do nas trafili byli osobami leżącymi, a w tym momencie mamy około 10 pacjentów, którzy są już wsadzani na wózek i nie tylko mają rehabilitację przyłóżkową, ale także ćwiczą na sali. Również swoją rolę dobrze wypełnia neurologopeda, który u pacjentów poudarowych sprawnie rozwija mowę - to już z kolei słowa Alicji Graczyk.

Jak długo pacjenci mogą przebywać w ZOL-ach?

Przyjęcie pacjenta do zakładu opiekuńczo-leczniczego nie oznacza, że zostanie on w nim na zawsze. Wiele osób w placówkach osiąga większą sprawność i niezależność, tym samym gotowych jest do powrotu do domu.

- Pacjenci mogą u nas przebywać tak długo, dopóki nie przekroczą 40 punktów w skali Barthela. Istotne jest również to, że nie mogą też przebywać w zakładzie latami. Chodzi o to, by nie robić z ZOL-i Domów Pomocy Społecznej

- tłumaczy Graczyk.

W słupeckim ZOL znajduje się 17 miejsc dla pacjentów, które przez cały czas są zajmowane. Z kolei w Pile umowę podpisano na 20 łóżek, a obecnie przebywa 22 pacjentów, a kolejnych 18 jest na liście oczekujących.

- Czasami czeka się do miesiąca, a bywa, że dłużej. To jest zależne od pacjentów, którzy są zakwalifikowani w liście kolejkowej - wyjaśnia Rafał Spachacz.

Z kolei Alicja Graczyk dodaje: - To pokazuje, jak duże jest zapotrzebowanie na takie placówki. Dlatego chylę czoła przed Narodowym Funduszem Zdrowia, że rzeczywiście dostrzegł ten problem, ogłosił taki konkurs i mieliśmy szansę, by spełnić oczekiwania społeczeństwa. Bardzo się z tego cieszymy, widząc uśmiechy na twarzach pacjentów, ale także zadowolenie ze strony ich rodzin.

Nicole Młodziejewska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.