Zabrali fotoradary, więc przybyło wypadków

Czytaj dalej
Fot. Jaroslaw Staskiewicz
Jakub Oworuszko Twitter: @KubaOworuszko

Zabrali fotoradary, więc przybyło wypadków

Jakub Oworuszko Twitter: @KubaOworuszko

Zgodnie z obowiązującą od tego roku ustawą strażnicy miejscy nie mogą zarządzać fotoradarami. W efekcie liczba wypadków znacząco wzrosła.

1 stycznia weszła w życie ustawa, która odebrała prawo do zarządzania stacjonarnymi i mobilnymi fotoradarami straży miejskiej.

Urządzenia nie zawsze były ustawione w niebezpiecznych miejscach, często stanowiły po prostu solidny zastrzyk gotówki dla budżetów gmin. W poprzedniej kadencji Sejmu posłowie postanowili odebrać fotora-dary niecieszącej się szczególną sympatią społeczeństwa straży miejskiej. W efekcie liczba wypadków wzrosła pierwszy raz od pięciu lat.

Sejmowa ustawa to m.in. efekt kontroli Najwyższej Izby Kontroli. W raporcie NIK z 2011 r. napisano, że „w wielu gminach coraz mniej strażników wychodzi na patrole, a coraz więcej zajmuje się wystawianiem mandatów na podstawie zdjęć z fotoradarów. Dzieje się to kosztem dbałości o porządek publiczny.

Strażnicy powinni zajmować się przede wszystkim ochroną spokoju i porządku na terenie miast i gmin, patrolować osiedla, parki i place zabaw. Robią to jednak zbyt rzadko”.

Z danych opublikowanych przez policję wynika, że liczba wypadków wzrosła pierwszy raz od pięciu lat. W pierwszych ośmiu miesiącach 2016 r. były 21 733 wypadki, w których śmierć poniosło 1865 osób. To odpowiednio aż o 522 wypadki więcej i o 56 więcej zgonów.

Odebrania prawa do kontroli prędkości strażom miejskim i gminnym krytykują eksperci. - Wyniki badań przeprowadzonych w ramach Polskiego Obserwatorium Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego ITS wskazują, że 73 proc. kierowców przekracza dopuszczalną prędkość w miejscach, w których do końca 2015 r. funkcjonowały foto-radary straży miejskiej. W okresie pracy wybranych urządzeń ujawniano średnio 218 przypadków wykroczeń dziennie. Obecnie byłyby to dziesiątki tysięcy wykroczeń - informuje w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press Mikołaj Krupiński, rzecznik prasowy Instytutu Transportu Samochodowego. - Nasze badania potwierdzają tezę, że większość polskich kierowców jeździ zdecydowanie za szybko, dlatego odbieranie prawa do kontroli prędkości strażom miejskim i gminnym nie powinno tworzyć istotnej luki w systemie nadzoru prędkości, którego celem jest poprawa bezpieczeństwa na drogach - dodaje Krupiński.

W Warszawie los fotoradarów jest już przesądzony.

Na początku roku od strażników miejskich radary miała przejąć Inspekcja Transportu Drogowego, jednak koszty tej operacji ją przerosły.

Straż miejska ogłosiła w ubiegły piątek przetarg na demontaż 24 masztów fotoradarowych, które są jej własnością. Maszty, które są obecnie zaklejone czarną taśmą, mają zniknąć ze stołecznych ulic jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia. Drogie urządzenia będą bezużytecznie przechowywane przez właściciela.

Według byłego ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka zwiększona liczba wypadków niekoniecznie musi być spowodowana brakiem fotoradarów i należałoby przeprowadzić dokładniejszą analizę tych zdarzeń.

- Założenie nowelizacji było takie, że fotoradary po straży miejskiej przejmą ITD i policja - powiedział w rozmowie z AIP Grabarczyk.

Autor: Jakub Oworuszko

Jakub Oworuszko Twitter: @KubaOworuszko

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.