Blanka Aleksowska

Wywołują kontrowersje, dla sądów są niełatwe. Jak kończą się sprawy dotyczące obrony koniecznej?

Wywołują kontrowersje, dla sądów są niełatwe. Jak kończą się sprawy dotyczące obrony koniecznej? Fot. Karolina Misztal Wywołują kontrowersje, dla sądów są niełatwe. Jak kończą się sprawy dotyczące obrony koniecznej?
Blanka Aleksowska

Zabójstwo czy walka o życie? Czy granica obrony koniecznej została przekroczona? Sprawy tego typu niemal za każdym razem budzą ogromne emocje, często poczucie niesprawiedliwości. A dla śledczych i sądów są najczęściej bardzo trudne. Jakie wyroki zapadają w takich procesach w Polsce?

Nie milkną echa tragedii w Poznaniu, do której doszło pod koniec września. Sprawą zarzutów dla rodziny, która zabiła włamywacza, w ub. tygodniu zajął się osobiście minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Jak podkreślał, nie rozumie decyzji poznańskiej prokuratury o postawieniu zarzutów karnych rodzinie i będzie wnioskował o wyjaśnienia. W minioną środę poinformował już, że zażądał od śledczych umorzenia sprawy.

– Ilekroć będzie dochodziło do niewłaściwego interpretowania prawa przez prokuraturę, organy ścigania, zawsze będę podejmował w takich wypadkach interwencję na korzyść osób broniących się – wskazał prokurator generalny. Jak dodał, sytuacja rodziny z Poznania to “książkowy przykład obrony koniecznej” i wobec którejkolwiek z trzech osób, broniących się przed agresywnym i wielokrotnie karanym włamywaczem, nie ma podstaw do prowadzenia postępowania.

– Tu doszło już do napaści, doszło do urzeczywistnienia wszystkich zachowań agresywnych ze strony napastnika. Dlatego też działania prokuratury i policji w tym zakresie uważam za nieuzasadnione, błędne i piętnujące niepotrzebnie osoby napadnięte - tłumaczył Ziobro. Zapowiedział też, że będzie wnioskował o odwołaniem szefa Prokuratury Rejonowej Poznań-Grunwald.

Przypomnijmy, że pod koniec jedną z posesji, którą zamieszkuje kilkuosobowa rodzina, włamał się mężczyzna. Doszło do szarpaniny, w której włamywacz został ugodzony nożem. Mieszkańcy domu zadzwonili pod numer alarmowy 112, wezwali pomoc, a następnie wyrzucili mężczyznę ze swojej posesji. W szpitalu Marcin U. zmarł. A prokuratura postawiła rodzinie zarzuty udziału w bójce ze skutkiem śmiertelnym i wszczęła postępowanie sprawdzające, czy rodzina przekroczyła granice obrony koniecznej.

(Nie)sprawiedliwość?

Postawienie zarzutów rodzinie z ul. Obozowej od razu wywołało kontrowersje i sprzeciw opinii publicznej. Tym bardziej, że według policji mieszkańcy posesji bronili się, a gdy ugodzili nożem agresywnego intruza, zadzwonili po pomoc.

Takich spraw, związanych z obroną konieczną, na przestrzeni ostatnich lat było jednak więcej. Przeważnie budzą emocje i wątpliwości - czy granice obrony zostały przekroczone? Dlaczego osoba napadnięta musi tłumaczyć się z obrony? Czy granice tej koniecznej obrony nie powinny być poszerzone, lub nawet zlikwidowane? I kiedy taka osoba powinna ponieść konsekwencje? Wyroki w takich postępowaniach często mocno się różnią, co pokazuje, że każda sprawa jest inna i wymaga całkowicie indywidualnego zbadania.

Do podobnych wydarzeń na terenie Wielkopolski doszło przykładowo w lipcu 2013 roku. Na jedną z posesji w Pyzdrach dostało się kilka osób, wśród których był 17-letni chłopak. Po pewnym czasie interweniował gospodarz posesji. Gdy wyszedł z domu, między nim a 17-latkiem doszło najpierw do utarczki słownej, później do szarpaniny. Wreszcie mężczyzna zadał chłopakowi trzy ciosy, w tym śmiertelny - w serce. Usłyszał zarzut zabójstwa, choć sprawdzane były także inne wersje wydarzeń - w tym jedna dotycząca obrony koniecznej.

Jak wyjaśniała wówczas Magdalena Mazur-Prus z poznańskiej prokuratury, by uznać, że nie doszło do przekroczenia granic obrony koniecznej, należało wykazać, że sposób obrony był adekwatny do zagrożenia. A w przypadku zabójstwa 17-latka budziło to wątpliwości. Czy faktycznie musiał ugodzić chłopaka nożem? Według części świadków, nastolatek udał się do domu mężczyzny, by wyjaśnić prywatną sprawę i nie dokonał włamania. Nie był też uzbrojony. To wszystko przemawiało jednak za wersją o zabójstwie.

Wątpliwości w kwestii tego, czy chodziło o obronę konieczną, nie było natomiast w sprawie 50-latki z Warszawy, która podczas jednej z kłótni i szarpaniny z konkubentem, zabiła go nożem. Partner latami znęcał się nad kobietą, stosował wobec niej przemoc. Interwencje policji w tym domu były częste.

Choć stołeczny Sąd Okręgowy uznał Agatę K. za winną zabójstwa, to Sąd Apelacyjny zmienił kwalifikację czynu. Uznano bowiem, że kobieta odpierała bezpośredni i bezprawny zamach na swoje życie ze strony konkubenta, a zatem działała w warunkach obrony koniecznej. Przekroczyła jednak jej granice, bo - jak stwierdził sąd - dźgnęła go zbyt wiele razy. Sąd orzekł, że było to niewspółmierne do zagrożenia.

Sprawy z przekroczeniem granic obrony koniecznej budzą najwięcej kontrowersji. Między innymi dlatego, że liczy się w nich każdy detal, konkretny przebieg wydarzeń i bardzo dokładna ocena środków użytych przez broniącego się, jak i zagrożenia. To zatem kwestie, które mogą zostać różnie zinterpretowane przez każdego sędziego i prokuratora.

Dodatkowo osoba broniąca się często działa w określonych warunkach psychicznych - w stresie, panice, z ograniczoną możliwością trzeźwej oceny rzeczywistości. Niewykluczone, że w przypadku 50-latki z Warszawy doszło także poczucie krzywdy za stosowaną przemoc. Pojawia się więc problem, czy od osób działających w ekstremalnym stanie psychicznym należy oczekiwać w pełni racjonalnej oceny rzeczywistości. Sąd Apelacyjny zmienił kwalifikację czynu kobiety na przekroczenie granic obrony koniecznej i wymierzył jej jednak karę - 5 lat więzienia.

Obrona miru domowego a ulica

W 2017 roku, z inicjatywy ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, granice obrony koniecznej zostały znacznie poszerzone - do paragrafów art. 25 kodeksu karnego dodano nowy zapis mówiący o tym, że "nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej, odpierając zamach polegający na wdarciu się do mieszkania, lokalu, domu albo na przylegający do nich ogrodzony teren lub odpierając zamach poprzedzony wdarciem się do tych miejsc, chyba że przekroczenie granic obrony koniecznej było rażące". W ten sposób zapewniono prawo do obrony tym, którzy zostają napadnięci we własnym domu, mając do czynienia z włamaniem.

Taką sprawą wydawała się zbrodnia w Łuczycach, do której doszło w sierpniu 2020 roku. Sprawcą zabójstwa był 31-letni Michał K., który pozostawał w konflikcie osobistym ze znajomym Marcinem S. To on feralnego dnia, uzbrojony w kij golfowy, wtargnął do budynku, w którym mieszkał Michał K. Tam doszło do konfrontacji.

Tło osobistych utarczek między mężczyznami nie miało znaczenia dla sądu - ważny był fakt, że Marcin S. zjawił się uzbrojony i bezprawnie wtargnął do domu przeciwnika. Choć K. otrzymał kilka uderzeń kijem, zdołał zadać napastnikowi ciosy nożem. W efekcie S. zmarł.

Sąd uznał, że doszło do przekroczenia granic obrony koniecznej, bo śmiertelny, najgroźniejszy cios nożem padł w momencie, gdy w domu zjawił się ojciec Michała K., który mógł zapobiec tragedii. Zdaniem sądu nie był to jednak "rażące" przekroczenie granicy, o czym mowa w przepisie dodanym kilka lat temu do kodeksu karnego. Dlatego odstąpiono od wymierzenia mu kary. Michał K., choć przekroczył granicę obrony koniecznej, wyszedł na wolność. Wyrok - na razie nieprawomocny - zapadł w kwietniu tego roku.

Ta sprawa wyraźnie pokazuje, jak duże znaczenie ma interpretacja i ocena szczegółów zdarzenia przez sąd. Słowo "rażące", występujące w tym zapisie, może być wszak różnie rozumiane. Sprawy dot. obrony koniecznej najczęściej są zatem bardzo niejednoznaczne i trudne dla śledczych, którzy zazwyczaj muszą badać kilka kompletnie różnych wersji.

Ważny jest też fakt, że dodany do kodeksu karnego zapis mówi o sytuacji wtargnięcia na teren posesji, do domu bądź mieszkania. A jak podkreślają eksperci, ogromna część podobnych sytuacji ma miejsce nie w domu, a na przykład na ulicy. I jest to kolejną znaczącą okolicznością, która może znacznie wpłynąć na wyrok sądu.

---------------------------

Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Blanka Aleksowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.