Wypadek pod Wolsztynem: Aneta zginęła, skazano niewinnego mechanika? Prokuratura powołała nowego biegłego

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Gdak
Łukasz Cieśla

Wypadek pod Wolsztynem: Aneta zginęła, skazano niewinnego mechanika? Prokuratura powołała nowego biegłego

Łukasz Cieśla

Nowy biegły, w nowym śledztwie oceni tragiczny wypadek z listopada 2015 roku. Pod Wolsztynem zginęła pochodząca z Poznania Aneta. Skazano za to nieobecnego na miejscu zdarzenia mechanika Jacka Kaczmarka, a kierującego pojazdem jego szefa, lokalnego biznesmena, uznano za pokrzywdzonego.

W auto Anety wjechał lokalny biznesmen. Zarzutów nie usłyszał, bo za nieumyślne spowodowanie śmierci kobiety oskarżono i skazano... nieobecnego na miejscu mechanika samochodowego. Ale potem, w Poznaniu, wszczęto drugie śledztwo ws. wypadku. Właśnie powołano w nim nowego biegłego, co może mieć kluczowe znaczenie dla sprawy.

Aneta, kobieta po 40, jechała prawidłowo, swoim pasem. Uderzyły w nią jadący z naprzeciwka mercedes prowadzony przez lokalnego biznesmena Piotra J. Odpadło mu tylne koło. Jego auto miało fatalną przeszłość, w Hiszpanii brało udział w dwóch poważnych wypadkach. Tam trafiło do firmy zajmującej się handlem „rozbitkami” i wkrótce wypatrzył je biznesmen spod Wolsztyna. Sprowadził na lawecie do Polski, by po naprawie wysłać do swojej wypożyczalni samochodów na Wyspach Kanaryjskich. Jednak auto do Hiszpanii już nie wróciło. Bo jazda próbna na polskich drogach zakończyła się tragicznie.

Po naprawie auto nie przeszło żadnych badań technicznych. Mimo to Piotr J. wyjechał nim na drogę publiczną pod Wolsztynem. Słyszał, że coś stuka, ale uznał, że dojedzie do firmy. Po chwili doszło do wypadku. Aneta, w auto której wjechał, zginęła na miejscu.

Rodzice Anety nie mogą się pogodzić z jej tragiczną śmiercią. Nie wierzą też wolsztyńskiej prokuraturze, która nie postawiła żadnych zarzutów lokalnemu
Łukasz Cieśla Mechanik Jacek Kaczmarek uważa, że zarzuty pod jego adresem są absurdalne.

Rodzice Anety, małżeństwo z Poznania, nigdy nie pogodzili się ze śmiercią jedynego dziecka. Nie zgadzają się także z wersją przyjętą przez Prokuraturę Rejonową w Wolsztynie, która szybko uznała, że lokalny biznesmen jest niewinny. Oskarżyła jego mechanika Jacka Kaczmarka, którego nie było na miejscu zdarzenia. Sąd w Wolsztynie tę wersję przyjął za wiarygodną. Skazał mechanika na łagodną karę w zawieszeniu.

I prokuratura, i wolsztyński sąd oparły się na opinii biegłych z Zielonej Góry. Nie uznali powypadkowej przeszłości auta za istotną kwestię, biegli nie wyjaśniali tego.

Z kolei dowodem na winę mechanika, jakoby źle przykręcił koło podczas naprawy, były zeznania Ukraińca zatrudnionego w firmie lokalnego biznesmena. Ukrainiec stwierdził, że on koła nie przykręcał, więc może Jacek przykręcał. Ukrainiec potem zniknął, nie pojawił się w sądzie, obrońca mechanika nie mógł mu zadać pytań.

W sprawę od początku bardzo angażuje się ojciec zmarłej Anety. Jego działania doprowadziły do wszczęcia drugiego śledztwa – tym razem w Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu. Śledczy z Poznania przesłuchali już świadków i niedawno wystąpili do nowego biegłego o sporządzenie kompleksowej opinii.

– Pojawiły się nowe dowody, stąd konieczność sporządzenia nowej opinii

– mówi prowadząca śledztwo prok. Danuta Siwińska.

Rodzina zmarłej oraz prawnicy zaangażowani w sprawę wskazują, że można ją było wyjaśnić już dawno temu.

– Dobrze, że teraz prokuratura szczegółowo wyjaśnia wypadek, ale powinno być to zrobione już w Wolsztynie. Rolą prokuratury jest wszechstronne wyjaśnienie sprawy, czego wcześniej nie zrobiono – mówi adw. Piotr Bogacz, obrońca mechanika.

Z kolei adwokat Rafał Kupsik, pełnomocnik rodziny zmarłej Anety, wskazuje, że poznańskie śledztwo jest drobiazgowe. – Prokuratura zadała teraz biegłemu szczegółowe pytania, co, miejmy nadzieję, doprowadzi do wyjaśnienia wszystkich okoliczności – mówi adw. Rafał Kupsik.

Niewykluczone, że opinia nowego biegłego doprowadzi do postawienia zarzutów lokalnemu biznesmenowi, który wsiadł za kółko powypadkowego mercedesa. Tymczasem sprawa karna mechanika Jacka

Kaczmarka „wisi w powietrzu”. Był zaskoczony zarzutami, nigdy nie przyznał się do winy. Po tym jak został nieprawomocnie skazany, apelację na jego korzyść złożył obrońca oraz… wolsztyńska prokuratura. Ta sama, która go wcześniej oskarżyła. Zrobiła tak po poleceniu służbowym z prokuratury w Poznaniu.

Sąd na razie nie zakończył procesu Jacka Kaczmarka. Zawiesił postępowanie. Czeka aż poznańska prokuratura dostanie opinię nowego biegłego i zdecyduje się na ujawnienie akt drugiego śledztwa ws. wypadku.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Głosu Wielkopolskiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Głosu Wielkopolskiego
  • codzienne e-wydanie Głosu Wielkopolskiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Łukasz Cieśla

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.