Wybory 2019 - Katarzyna Sójka z PiS. Oto najmniej znana posłanka z Wielkopolski. "Jestem gotowa na wyzwania"

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Cichy
Mariusz Kurzajczyk

Wybory 2019 - Katarzyna Sójka z PiS. Oto najmniej znana posłanka z Wielkopolski. "Jestem gotowa na wyzwania"

Mariusz Kurzajczyk

Rozmowa z Katarzyną Sójką, posłanką-elektem Prawa i Sprawiedliwości z okręgu kalisko-leszczyńskiego.

Jest pani chyba najmniej znaną, najbardziej tajemniczą spośród parlamentarzystów nie tylko PiS w Wielkopolsce.
Katarzyna Sójka: Aż 15 860 wyborców zaufało mojej skuteczności i oddało na mnie swój głos - dlatego nie nazywałabym się tajemniczą. Nigdy też się nie zastanawiałam, czy jestem znana czy nie. Zależy mi na tym, abym była skuteczna. To skuteczność, a nie rozpoznawalność jest moim zdaniem najważniejsza dla polityka. Z Wielkopolską związane jest całe moje życie - to tutaj się urodziłam, tu chodziłam do szkoły, studiowałam i również tutaj pracuję jako lekarz - w Ostrowie Wielkopolskim, Mikstacie i w Kępnie. Jestem również wiceprzewodniczącą Rady Powiatu Ostrzeszowskiego. Od wielu już lat prowadzę również w południowej Wielkopolsce akcje profilaktyki zdrowotnej.

Katarzyna Sójka
Łukasz Cichy

Jednak zgodzi się pani z tym, że tak dobry wynik wyborczy jest niespodzianką?
Jest na pewno bardzo ważnym dla mnie dowodem zaufania moich wyborców, jest to również ocena wystawiona mojej dotychczasowej pracy i, jak rozumiem, oczekiwania dalszych efektów. Moje podejście do polityki jest bardzo proste - wyborcy nas polityków oceniają i zatrudniają do zrealizowania konkretnych celów. Odpowiadamy przed wyborcami, tak jak każdy pracownik odpowiada przed swoim szefem. Moi szefowie - wyborcy uznali, że oczekują teraz ode mnie wyzwań na poziomie całego kraju.

Skąd zaangażowanie w wielką politykę?
Od zawsze jak pamiętam angażowałam się w działania mające wpływ na życie wokół nas. Stąd zamiłowanie m.in. do medycyny, ale również i do samorządności. Od lat słyszałam z wielu stron - powinnaś zostać politykiem. Te głosy towarzyszyły mi również wtedy, gdy jako samorządowiec, członkini komisji zdrowia czy gospodarki, czy też wiceprzewodnicząca rady realizowałam swoje cele oraz rozwiązywałam problemy mieszkańców.

Nie ma pani jednak zbyt dużego stażu jako lokalny polityk. Nie boi się pani takich wyzwań?
Jestem gotowa zarówno do tego, aby w imieniu naszych mieszkańców odpowiednio zabezpieczyć niezbędne w wielu obszarach budżety, jak i wesprzeć realizowane w służbie zdrowia na poziomie krajowym zmiany. Gdybym bała się takich wyzwań lub uważała, że nie jestem na nie gotowa - nie podejmowałabym się ich.

Polacy najbardziej boją się choroby i jednocześnie najwięcej narzekają na służbę zdrowia. Czy ma pani pomysł na jej uzdrowienie?

Katarzyna Sójka
Łukasz Cichy

Zamierzam maksymalnie jak to możliwe wykorzystać aktualnie przygotowane budżety na bieżącą poprawę sytuacji w wielkopolskich placówkach służby zdrowia. W perspektywie najbliższych 6 lat mówimy o ponad 800 mld zł krajowego budżetu. Po drugie musimy zwiększyć skuteczność samorządów w zarządzaniu szpitalami. Priorytetem będzie natomiast dla mnie likwidacja kolejek oraz pełen dostęp do lekarzy specjalistów - co chcę osiągnąć m.in. poprzez rozszerzenie podstawowej opieki zdrowotnej o dodatkowe uprawnienia.

Jest pani lekarzem a jednocześnie leśnikiem. Skąd to połączenie?
Jest to pewnie efektem rodzinnej leśniczej tradycji. Wychowywałam się też w leśniczówce. A ponieważ zawsze staram się profesjonalizować swoje zainteresowania, dlatego oprócz Uniwersytetu Medycznego ukończyłam również Uniwersytet Przyrodniczy.

W jakich komisjach sejmowych chce pani pracować?
Zamierzam realizować się w Komisji Zdrowia, ale nie wykluczam również równolegle innych działań. Wszystkie decyzje podejmę w najbliższych dniach po zaprzysiężeniu.

Ma pani troje dzieci, pracuje w wielu miejscach, angażuje się w lokalną, a teraz jeszcze wielką politykę. Czy wystarczy pani czasu na wszystko?
Mam to wyjątkowe szczęście, że moja aktywność idzie w parze z organizacją czasu - tak mi się przynajmniej wydaje. I choć moje dzieci uważają, że mama jest jak wyliczony co do sekundy robot, to ta organizacja pozwala mi na angażowanie się we wszystkie działania - lekarskie, samorządowe, społeczne, a wieczorem rodzinne rozmowy i choć czasami wspólne kolacje.

Czy ma pani odrobinę czasu dla siebie, na rozrywkę? Jak pani go spędza?
Moja praca jest czasem dla mnie, moje samorządowe i społeczne działanie to moje hobby - dlatego też, wydaje mi się, że pomimo iż osoby patrzące z boku mogą myśleć, że nie mam czasu dla siebie - to ja się właśnie w tych wszystkich obszarach spełniam i uważam, że to jest właśnie też ta odrobina czasu dla mnie. A jeśli już odczuję zmęczenie, to wtedy idealny jest dla mnie wspólny z najbliższymi spacer w bliskim czy dalszym lesie.

Mariusz Kurzajczyk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.