Wielomacierzyństwo to trud i pomnożona radość. Rozmowa z Pauliną Chmielewską, mamą szóstki dzieci i projektantką sukienek dla mam i córek

Czytaj dalej
Fot. Nela Dymopulos-Kusto
Gabriela Jelonek

Wielomacierzyństwo to trud i pomnożona radość. Rozmowa z Pauliną Chmielewską, mamą szóstki dzieci i projektantką sukienek dla mam i córek

Gabriela Jelonek

Paulina Chmielewska to projektantka sukienek i mama szóstki dzieci: Anieli (12 lat), Janeczki (10 lat), Stefana (8 lat), Heleny (6 lat), Bronka (4 lata) i Frani (pół roku). Jako wielomatka opowiada o swoim rodzicielstwie, budowaniu więzi rodzinnych, spełnianiu pasji i życiu w zgodzie ze sobą.

Wielomacierzyństwo i duża rodzina to był plan od zawsze, marzenie?

Sama pochodzę z rodziny wielodzietnej, więc było to dla mnie naturalne, choć na początku nie planowałam dużej rodziny. Taka potrzeba przyszła z czasem, gdy dostrzegłam, że czymś wyjątkowym jest kontakt z rodzeństwem w dorosłym życiu, to że możemy zawsze na siebie liczyć i się spotkać. Rodzinne wsparcie to bardzo duża wartość, choć jako nastolatkę czasem denerwowało mnie, że młodsze rodzeństwo czegoś ode mnie chce i lubiłam wyrywać się z domu do znajomych. Nasze więzi nabrały jeszcze większej wartości z czasem, gdy każdy poszedł w swoją stronę, ale nadal jesteśmy blisko.

Czytaj też: Tolerancja Polaków kończy się wraz z wejściem do rodziny? Rodzice często nie tolerują partnera dziecka, gdy jest z innej kultury

Czy z urodzeniem kolejnego dziecka logistyka jest łatwiejsza? Mówi się, że najtrudniej jest z pierworodnym.

Najtrudniej faktycznie jest z pierwszym, dlatego, że jest to coś nowego, szok, zderzenie z rzeczywistością. Później ma się większy dystans i wprawę, mi z każdym dzieckiem było łatwiej. Na pewno po urodzeniu każdego kolejnego dziecka życie się zmienia i trzeba mieć tego świadomość, gdy decyduje się na takie „stado” (śmiech). Nawet po przeczytaniu wielu książek o macierzyństwie, życie pokazało, że ono rządzi się swoimi prawami. Ludzie często pytają mnie też, czy każdemu dziecku jestem w stanie poświęcić tyle samo czasu. Dla mnie każde dziecko jest ważne, w każdym kocham co innego, ale oczywistym jest, że nie każdemu jestem w stanie poświęcić tyle samo uwagi, bo nawet doba nie jest tak długa. Piękne jest to, że dzieci dużo sobie pomagają między sobą i mogą na siebie liczyć. Często starają się wspólnie rozwiązać problem, zanim przyjdą po pomoc do rodzica.

Zobacz też: Pola Lawendy w Polsce. Lawendowe zdroje w Pakszynie to idealne miejsce na sesję ślubną

Dzięki temu dzieci szybciej stają się samodzielne, pomagają sobie też przy prostych czynnościach, jak np.: ubieraniu bucików.

Tak, młodsze dzieci szybciej się rozwijają, bo chcą „dogonić” te starsze. Dodatkowo ponieważ ja wychowałam się w domu wielodzietnym, było mi łatwiej zająć się pierwszymi pociechami, bo po prostu z doświadczenia i obserwacji wiedziałam, jak to się robi. To wszystko przyszło bardzo naturalnie.

Czytaj też: Koronawirus: Jak rozmawiać z dziećmi w sytuacjach kryzysowych?

Jak pogodzić wychowane półrocznego dziecka i nastolatki? To dwa różne etapy rozwoju i różne potrzeby.

Nasza nastoletnia córka bardzo dużo nam pomaga. Nie dlatego, że ją zmuszamy, tylko dlatego, że chce. Wiadomo, że teraz więcej uwagi poświęcam najmłodszemu dziecku, ale dzięki temu, że Aniela jest przy mnie, mamy ze sobą bardzo dobry kontakt. Zaczynają się już bunty nastoletnie, ale widzę, że obecność małego dziecka jeszcze bardziej pogłębiła naszą wieź. Starsze dziewczynki lgną do nas, żeby spędzać wspólnie czas. Są nawet dumne z tego, że im ufam i pozwalam zajmować się małą. Bardzo to lubią! Niekiedy mam takie poczucie, że nie wiem kiedy urosła nasza najstarsza córka i cieszę się, że jesteśmy blisko, bo przecież wkrótce wyfrunie z domu. Mamy tak mają, że chcą zachować wspólne chwile jak najdłużej.

Czytaj też: Kobiecość zatopiona w stereotypie. Wierzymy w kłamstwa, że feministki nie lubią różowego, a żony i matki wielbią patriarchat

Jak sobie radzić, gdy w takim gronie pojawia się High Need Baby, wymagające dużo uwagi?

Wydaje mi się, że takie określenie dopiero niedawno weszło do użytku, a przypuszczam, że moje pierwsze dziecko takie było. 12 lat temu nikt o tym nie mówił, po prostu miałam wymagające dziecko, które potrzebowało dużo noszenia i tulenia, jakoś to przeszliśmy. Pamiętam, że z każdym kolejnym dzieckiem byłam zaskoczona, że może sobie leżeć bez płaczu, a ja mam czas wypić ciepłą herbatę. Większość moich dzieci było spokojnych, ale są wysoko wrażliwe i potrzebują dużo ciepła emocjonalnego. Czasem te emocje buzują, ale ja też jestem wrażliwa, więc poświęcamy sporo czasu na rozmowy.

Czytaj też: Przez film "Cząstki kobiety" na Netfliksie kobiety będą rezygnować z porodów w domu? Produkcja w ogniu krytyki. "Demonizuje porody domowe"

Spotkałaś się kiedyś z piętnowaniem przez ludzi? Pokutuje takie stwierdzenie, że rodziny wielodzietne albo są biedne, albo patologiczne. To bardzo krzywdzące.
Zderzaliśmy się z takimi sytuacjami, szczególnie gdy gdzieś idziemy razem i siłą rzeczy nasza gromada jest dosyć głośna. Ale bezpośrednio raczej nikt nie odważył się czegoś powiedzieć wprost. Czasem żartobliwie, zdarzało się przeliczanie dzieci na 500+, ale nas to bardziej śmieszy. Ostatnio pojawił się nowy trend mówienia, że posiadanie dużej liczby dzieci jest nieekologiczne, bo na świecie jest za dużo ludzi.

Czytaj też: Polacy coraz później zakładają rodziny. Mężczyźni nie chcą formalizować związków, kobiety stawiają na niezależność

To śmieszne! O ile w globalnym ujęciu ma to sens, to patrząc na demografię Europy czy Polski już zupełnie nie.

Zastanawiam się jak bardzo ten trend się rozwinie. Wydaje mi się, że z czasem może być więcej osób z taką opinią. Brzmi to dziwnie.

Jak skonfrontować życie wielomatki z kreowanym wizerunkiem perfekcyjnej, współczesnej mamy?

Podjęłam w życiu jakąś decyzję i tego się trzymam, bo jestem mocno utwierdzona w swoich przekonaniach i realiach. Nie przejmuję się jakimś wizerunkiem matki wykreowanym przez media czy media społecznościowe, bo ma on niewiele wspólnego z rzeczywistością. Wręcz walczę z takim zafałszowywaniem obrazu kobiety. Nie da się być idealnym we wszystkim. Jeżeli sama robię coś ponad macierzyństwo, to dlatego, że sama tego chcę, a nie bo mam presję społeczną czy wewnętrzną. Jedne rzeczy mi się udają, inne nie. Wiele rzeczy odpuszczam, a to też jest sztuka.

Czytaj też: Pokochaj swoje piersi i daj przykład dorastającej córce. Oddaj stanik do reCYClingu i pomóż innym kobietom

Mając małe dzieci kończyłam studia. Przez kilka lat byłam etatową mamą i z własną firmą ruszyłam dopiero wtedy, gdy wewnętrznie poczułam się na to gotowa. Z zewnątrz może to wyglądać tak, że jestem supermatką, bo mam dużo dzieci, profil na instagramie i projektuję sukienki, ale też zdarzają mi się potknięcia. Staram się o tym mówić i pokazywać też codzienność, gorsze dni. Tak samo wartościowa jest przecież matka, która w pełni poświęca się macierzyństwu i pracuje w domu, jak ta, która ma dzieci i pracuje na etacie. Na pewno, gdy dzieci są mniejsze, trudniej jest wszystko ogarnąć, ale przychodzi taki moment, że same czujemy, kiedy możemy robić coś więcej. Jest jeszcze jedna kluczowa kwestia – dom i wychowanie dzieci nigdy nie były tylko na moich barkach, mam ogromne wsparcie męża. Zawsze mówiłam, że podstawą funkcjonowania rodziny wielodzietnej jest zaangażowany ojciec dzieci, mąż, który jest partnerem i bez proszenia zajmie się dziećmi, doskonale wie, co w danym momencie trzeba w domu zrobić. Bez tego nie ma szans na dobre funkcjonowanie rodziny.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Paulina Chmielewska mamof6 (@pauka_chmielewska)

Czytaj też: Ubóstwo menstruacyjne Polek. Wata i pocięte szmaty zamiast podpasek to codzienność niemal pół mln kobiet. W pandemii problem jest większy

Mówi się, że w wielomacierzyństwie ogrom zyskujesz, ale po części tracisz siebie. Masz czas na swoje pasje?

To po części prawda, bo gdy masz dzieci, już nigdy nie martwisz się tylko o siebie. Na pewno jest inaczej. Rozwój pasji u mnie zależał od tego, na jakim etapie rozwoju były dzieci, bo z malutkimi jest trudniej. Z wykształcenia jestem artystą plastykiem i moja firma, a więc projektowanie sukienek, to moja ogromna pasja. Chciałam to robić od dawna i od początku macierzyństwa wszystko kierowało mnie ku spełnieniu tego marzenia. Zamawiałam materiały, sama coś szyłam dla dzieci, aż w końcu zaczęłam zajmować się tym profesjonalnie i sprzedawać własne produkty. Każdy etap macierzyństwa to były takie cegiełki, które budowały coś, o czym marzyłam, zdobywając wiedzę i doświadczenie. Moim zdaniem na pasję zawsze można znaleźć czas, nawet mając szóstkę dzieci. Macierzyństwo z pewnością pobudza kreatywność (śmiech).

Czytaj też: O co chodzi w strajku kobiet? Utracone dziecko to dla rodziców największa tragedia, niezależnie od okoliczności

Mamy, które pracują na etat, przez sztywne godziny pracy na pewno mają dużą trudność, aby logistycznie wszystko spiąć. Ja bardzo się cieszę, że pracuję w domu i w godzinach, które dla mnie są dogodne. Chciałam też podkreślić, że ważne jest dbanie o siebie i robienie tego, co się lubi. Nie da się przeżyć całego życia w ten sposób, aby poświęcać się tylko innym. Każdemu potrzebne jest oderwanie i odpoczynek. Mój mąż nawet sam „wygania mnie” z domu, żebym wyszła na spacer i zmieniła otoczenie. Ważne są też nasze wspólne chwile z mężem sam na sam, dlatego wychodzimy na randki, na kolacje. Nawet jeśli ktoś nie ma dziadków w pobliżu, to polecam zainwestowanie w nianię na tych kilka godzin. Takie doświadczenia są bezcenne.

Czytaj też: W czasie pandemii jest więcej mediacji rodzinnych. Możesz z nich skorzystać bez sądu

Czy grono przyjaciół wielomatek to też rodziny wielodzietne?

Na pewno posiadanie takich rodzin wokół siebie jest ogromnym wsparciem, bo rozumiemy swoje problemy. Zawsze można się skonsultować. Często dostrzegamy, że niektóre rzeczy są normalne i u innych też się zdarzają. Mamy wspólne tematy. Moją przyjaźń z Olą, także wielomatką, z pewnością umacnia to, że jesteśmy w podobnej sytuacji, a nasze najmłodsze dzieci urodziły się praktycznie w tym samym czasie. Ale mamy też znajomych, którzy w ogóle nie mają dzieci i zdarza nam się razem pójść na imprezę! To nie jest tak, że żyjemy w jakiejś zamkniętej bańce.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Paulina Chmielewska mamof6 (@pauka_chmielewska)

Czytaj też: Bajarze mogą nauczyć nas, jak opowiadać rodzinne historie. Sztuka opowiadania wymaga umiejętności... słuchania

Do roli wielomatki da się przygotować?

Na pewno pochodzenie z rodziny wielodzietnej daje największe przygotowanie, ale tego nie da się odtworzyć. Planując dużą rodzinę trzeba pamiętać, że oprócz cierpliwości trzeba mieć w sobie dużo luzu, umieć odpuszczać i być gotowym na zwroty akcji, bo wiele planów może zmieniać się w ostatniej chwili. Taką łagodność trzeba mieć też dla siebie samej, żeby nie nabawić się jakiejś choroby psychicznej (śmiech). Posprzątanie bałaganu nie zawsze jest priorytetem, szczególnie gdy dzieci grasują w ferworze zabawy w wakacje.

Czytaj też: Chwalisz się dziećmi w sieci? Rozmowa z dr psychologii Joanną Matejczuk o publikowaniu wizerunku dzieci w sieci i ich udziale w talent show

Który etap macierzyństwa jest najtrudniejszy?

Nie przeszłam jeszcze wszystkich etapów, ale z pewnością w wielomacierzyństwie czas, gdy mamy pod skrzydłami wiele małych dzieci, może być trudny. Sama miałam kryzys będąc w czwartej ciąży, bo jeszcze wtedy każde dziecko wymagało jakieś obsługi i pomocy. Wówczas myślałam, że nie dam rady, ale z czasem wszystko udało się poukładać.

Czytaj też: Porody domowe zyskują popularność w czasie pandemii. To efekt wstrzymania porodów rodzinnych w szpitalach

-------------------------
Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Gabriela Jelonek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.