Wielkopolscy lekarze głodują

Czytaj dalej
Fot. Marta Żbikowska
Marta Żbikowska

Wielkopolscy lekarze głodują

Marta Żbikowska

Porozumienie Zawodów Medycznych zaapelowało o rozszerzenie protestu zapoczątkowanego przez lekarzy rezydentów w Warszawie. Do akcji protestacyjnej przyłączyły się kolejne miasta, w czwartek głodówkę rozpoczęło pięcioro pracowników Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Lesznie. Protest zasilają kolejne osoby, w tym diagności laboratoryjni z Poznania.

Dominika Gajowczyk, rezydentka w trakcie specjalizacji z anestezjologii, Izabela Waszkiewicz i [b]Marlena Talarska-Ratajczak – fizjoterapeutki, Grażyna Fórmanowska, technik z zakładu elektroradiologii oraz Grzegorz Antkowski, rezydent w trakcie specjalizacji z urologii rozpoczęli w czwartek o godzinie 16 protest głodowy w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Lesznie.

- Przede wszystkim popieramy postulaty od początku obecne w protestach, ale chcieliśmy też pokazać, że nawet w małym szpitalu można się zorganizować, jeśli do akcji przyłączą się przedstawiciele wszystkich zawodów medycznych

– mówi Grzegorz Antkowski. – Jesteśmy silni dzięki temu, że jesteśmy razem.

W niedzielę do protestujących przyłączyli się diagności laboratoryjni z Poznania, a od poniedziałku do akcji w szpitalu w Lesznie ma przystąpić ratownik medyczny.

- Dzisiejszy dzień jest krytyczny, już bardzo źle się czuję – mówił w niedzielę Grzegorz Antkowski. – Pijemy tylko wodę, czasem z rozpuszczalnymi tabletkami z elektrolitami oraz soki, jeśli ktoś źle się poczuje, jego zdrowie będzie zagrożone, odstępuje od akcji i już nie może wrócić. Takie wprowadziliśmy zasady. W każdej chwili mogą do nas dołączyć nowe osoby.
Protestujących medyków wspierają pacjenci, starsi koledzy oraz dyrekcja szpitala. – Otrzymujemy ogromne wsparcie – przyznaje Grzegorz Antkowski.

Pierwsza głodówka w ramach protestu lekarzy rezydentów rozpoczęła się 2 października w Warszawie. Po tygodniu przekształciła się ona w protest głodowy Porozumienia Zawodów Medycznych. Oprócz Leszna, przyłączyli się do niego pracownicy szpitali w Szczecinie, Gdańsku, Łodzi, Krakowie. Wiele miast rozważa podjęcie tej formy protestu.
Wszyscy domagają się tego samego. Podniesienia wydatków na ochronę zdrowia w Polsce do 6,8 proc. PKB, zmniejszenie biurokracji, przez którą lekarze mają coraz mniej czasu dla pacjentów, skrócenie kolejek pacjentów, rozwiązanie problemu braku personelu medycznego oraz poprawy warunków pracy i płacy.

- Domagamy się więcej pieniędzy, bo potrzebujemy ich, aby właściwie leczyć i diagnozować pacjentów

– przekonuje Grzegorz Antkowski z Leszna.

Protestujących lekarzy wspierają lekarze i studenci medycyny z Poznania. W środę, 25 października organizują oni manifestację na placu Wolności.

- Manifestacja to forma wsparcia dla protestu, ale też okazja, żeby pokazać problemy, z którymi borykają się przedstawiciele zawodów medycznych – mówi Piotr Pisula, student VI roku medycyny na UMP. – Polscy pacjenci są naprawdę w złej sytuacji. Nie mają dostępu do nowoczesnych terapii, w publicznych placówkach leczą ich przemęczeni lekarze. Ludzie narzekają na postawę lekarzy, ale ta sytuacja ma dwie strony. Nie można patrzeć na lekarzy, ich zarobki i warunki pracy jedynie przez pryzmat prywatnej służby zdrowia.

Manifestację na placu Wolności zaplanowano na godzinę 17. Godzinę wcześniej poznaniacy będą mogli skorzystać z bezpłatnych badań i porad lekarskich.

- Stanowiska, gdzie będzie można poddać się podstawowym badaniom, będą dostępne przez cały czas trwania manifestacji

– zapowiada Piotr Pisula.

W całej Polsce na środę zaplanowano różne formy poparcia dla protestujących medyków.

Marta Żbikowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.