Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Nowy kanon lektur szkolnych 2017/2018: Poeta prawicy zamiast Iwaszkiewicza i Conrada?

Czytaj dalej
Fot. Fot. Tomasz Hołod / Polska Press
Monika Chruścińska-Dragan

Nowy kanon lektur szkolnych 2017/2018: Poeta prawicy zamiast Iwaszkiewicza i Conrada?

Monika Chruścińska-Dragan

Nowy kanon lektur wzbudza kontrowersje. - Za dużo lektur, za mało czasu do ich omówienia - naukowcy zgłosili uwagi do proponowanej podstawy programowej dla liceów. Najwięcej kontrowersji budzi wybór poezji Wojciecha Wencla - "barda smoleńskiego" i publicysty „Gazety Polskiej”, autora wiersza „My, naród Kaczyńskiego”. Jego twórczość ma być obowiązkowa. W kanonie lektur nie znajdzie się za to Ryszard Kapuściński, Bruno Schulz czy Jarosław Iwaszkiewicz.

Ministerstwo Edukacji Narodowej chce, by z podstawy programowej z języka polskiego dla szkół ponadpodstawowych zniknęły reportaże Ryszarda Kapuścińskiego, opowiadania Bruno Schulza czy Jarosława Iwaszkiewicza. Młodzież ma za to czytać m.in. wiersze Wojciecha Wencla.

Poezja twórcy nazywanego „bardem smoleńskim” znalazła się na liście utworów obowiązkowych dla uczniów liceów, techników i szkół branżowych. - To pokazuje, że PiS preferuje te lektury, które nie wymagają od uczniów krytycznego spojrzenia na rzeczywistość, ale pokazują jeden sposób myślenia. Ten akceptowany przez partię rządzącą - komentuje Krystyna Szumilas, posłanka PO, była minister edukacji.

MEN podkreśla, że nikt nie zgłosił w zakończonych konsultacjach uwag dotyczących ujęcia poezji Wencla w projekcie podstawy programowej. - W podstawie nie ma wskazań, który utwór ma być omawiany. To decyzja nauczyciela - mówi Justyna Sadlak z MEN.

Czy popierasz zmiany w kanonie lektur szkolnych?

Zbyt ambitna dla przeciętnego ucznia, mało współczesna, nierealna do wykonania - to główne zarzuty, jakie najczęściej padają pod adresem nowej podstawy programowej z języka polskiego dla szkół ponadpodstawowych. Zakończyły się konsultacje projektu rozporządzenia, które ma wprowadzić nowe przepisy. Swoje uwagi zgłosiły m.in. Rada Dzieci i Młodzieży czy Komitet Nauk o Literaturze PAN. Łącznie nadesłano kilkaset stron uwag.

Nowa podstawa zacznie obowiązywać od roku szkolnego 2019/2020. Wtedy do liceum pójdą obecni uczniowie VII klasy podstawówki i II klasy gimnazjalnej. Maturę wg nowych przepisów uczniowie liceów zdawać będą dopiero w 2023 roku, a techników - w 2024 roku. Do tego czasu szkoły będą uczyć równolegle według starej i nowej podstawy.

Proponowane zmiany w podstawie programowej z języka polskiego, przypomnijmy, od początku wzbudzały kontrowersje. Najpierw z podstawy programowej o włos nie wypadła twórczość Czesława Miłosza. Dopiero, gdy Pomorski Urząd Marszałkowski i media podniosły alarm, Ministerstwo Edukacji Narodowej szybko poprawiło się i uspokoiło, że to tylko... niedopatrzenie. Teraz miejsce Brunona Schulza, Josepha Conrada czy Jarosława Iwaszkiewicza w kanonie lektur obowiązkowych zająć ma m.in. Wojciech Wencel. I to bynajmniej nie jest pomyłka.

Wencel to poeta, publicysta m.in. „Gazety Polskiej”, „wSieci”, „Gościa Niedzielnego”, laureat tegorocznej nagrody „Zasłużonego dla Polszczyzny” (wybór skrytykowany przez Radę Języka Polskiego). W swojej twórczości inspiruje się katastrofą smoleńską. Jest autorem m.in. wiersza „My, naród Kaczyńskiego”.

Co jeszcze ma się zmienić? Zamiast „Króla Edypa” Sofoklesa na liście lektur obowiązkowych pojawia się m.in. „Mitologia” cz. I Jana Parandowskiego. Wracają także „Bogurodzica”, „Lament Świętokrzyski”, „Potop” Henryka Sienkiewicza czy „Zdążyć przed Panem Bogiem” Hanny Krall. Znikają natomiast lub zostają przerzucone do lektur uzupełniających m.in. „Jądro ciemności” Josepha Conrada, „Ludzie bezdomni” Stefana Żeromskiego, „Don Kichot” Miguela Cervantesa, opowiadania Brunona Schulza, „Podróże z Herodotem” Ryszarda Kapuścińskiego. Z kolei „Ferdydurke” Witolda Gombrowicza ograniczone ma zostać do fragmentów.

Nie tyle dobór lektur budzi kontrowersje wśród polonistów, co ich liczba. Maria Gudro-Homicka, przewodnicząca zarządu Stowarzyszenia Nauczycieli Polonistów, w przesłanych do ministerstwa uwagach zwraca uwagę, że zaproponowany zestaw lektur „jest dłuższy niż w programach nauczania obowiązujących w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych”. A już wtedy, zdaniem polonistki, nauczyciele miewali kłopot z realizacją programów. Uczeni Komitetu Nauk o Literaturze Polskiej Akademii Nauk obawiają się, iż może skutkować to tym, że „nauczyciele będą udawali, że uczą wszystkiego, co jest zapisane w dokumencie, a uczniowie, że czytają i uczą się tego, co jest wymagane”. Projekt oceniają jako ambitny i przez to „nierealistyczny w odniesieniu do większości uczniów, którzy przecież nie wybiorą polonistyki”. Tym bardziej że po reformie godzin na naukę jęz. polskiego będzie mniej niż dotąd.

Agnieszka Penkala, polonistka z Zespołu Szkół nr 1 w Tychach, podziela obawy naukowców. - Nie możemy porównywać obecnej młodzieży z tą sprzed kilkunastu lat. Teraz mamy do czynienia z cyfrowymi tubylcami - podkreśla. - Proponowany zestaw lektur może przerosnąć przeciętnego ucznia technikum. Sprawić, że pogubi się. Lepiej mniej tekstów omówić na lekcjach, a zrobić to dogłębniej - zaznacza.

Naukowców PAN niepokoi również brak wśród wartości uniwersalnych tolerancji, której nie ma w katalogu promowanych wartości uniwersalnych i narodowych w edukacji polonistycznej. „Zwłaszcza przy odradzających się współcześnie tendencjach ksenofobicznych” - przeczytamy w opinii. Dr hab. Mariusz Wojewoda, etyk Uniwersytetu Śląskiego, także nie wyobraża sobie, aby mogło jej zabraknąć. - To nie kwestia tego, czy nam się podoba dana wartość, czy nie, tylko problem rozumienia świata, w którym żyjemy - wyjaśnia. Przy czym zaznacza, że ma tu na myśli nie tyle samą tolerancję, co cały szereg wartości z nią powiązanych.- Wcześniej słyszałem, że z podstawy programowej zniknął Czesław Miłosz, ponoć przez nieuwagę. Mam nadzieję, że w przypadku tolerancji to też jedynie przeoczenie - dodaje.

Oni też mają uwagi

Biologia: ponad 200 zagadnień w 90 godzin to za dużo
Nie tylko poloniści mają krytyczne uwagi. Prof. Krzysztof Spalik, przewodniczący Komitetu Biologii Środowiskowej i Ewolucyjnej PAN, alarmuje, że nowa podstawa programowa do biologii dla liceum i technikum nie dostosowuje zakresu wymagań do wymiaru godzin przewidzianych na jej realizację. Jak wyliczył naukowiec, młodzież będzie miała ok. 90 godzin lekcji biologii i ponad 200 szczegółowych zagadnień do omówienia. „Co oznacza 2-3 tematy na jedną lekcję” - czytamy w dokumencie przesłanym do Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Alicja Wojtyna-Jodko ze Stowarzyszenia Nauczycieli Przedmiotów Przyrodniczych i Technicznych również zwraca uwagę na przepełnione podstawy programowe. Podkreśla, że w proponowanej formie nie nauczą uczniów krytycznego myślenia.

Wychowanie w rodzinie: młodzi chcą rozmawiać o orientacji
Rada Dzieci i Młodzieży RP domaga się, aby na lekcjach wychowania do życia w rodzinie wprowadzić zagadnienie orientacji seksualnej i „okazywania szacunku dla osób każdej orientacji we wszystkich sferach życia”. Nie chce mówić o ochronie życia od „poczęcia”, ale „od początku, który to początek wyznaczyć będzie mógł sobie każdy w sposób indywidualny”

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Głosu Wielkopolskiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Głosu Wielkopolskiego
  • codzienne e-wydanie Głosu Wielkopolskiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Monika Chruścińska-Dragan

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2017 Polska Press Sp. z o.o.

Monitorujemy anonimowo aktywność na stronie, korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.