Ważna jest miłość i odpowiedzialność za adoptowane zwierzaki

Czytaj dalej
Fot. Anna Borowiak
Ania Borowiak

Ważna jest miłość i odpowiedzialność za adoptowane zwierzaki

Ania Borowiak

Chociaż warunki w grodziskim przytulisku są bardzo dobre, przebywające tam psy z utęsknieniem czekają na kochające domy. Wolontariusze apelują o odpowiedzialność za zwierzaki, które bierzemy pod swoje skrzydła.

Saga to wspaniała suczka, która musiała wiele przejść w swoim życiu. Trafiła do przytuliska, ale nikt się po nią nie zgłosił. W kojcu zachowywała czystość, więc najpewniej do tej pory mieszkała w domu. Niestety dotychczasowy właściciel nie szukał jej. Z pomocą pospieszyli wolontariusze, z Agatą Stachowską-Kinecką na czele.

- Do przytuliska trafiłam trzy lata temu i sama nie wiem jak, ale wpadłam jak śliwka w kompot. Przychodzę tu codziennie - mówi.

Saga została zaadoptowana. Nie ma się czemu dziwić, bo to bardzo grzeczna i przyjaźnie nastawiona do człowieka suczka. Niestety po dziesięciu dniach zadzwonił telefon. - Saga ciągnie na spacerze, chcę ją oddać - brzmiał głos w słuchawce. I wróciła do kojca, w którym dalej czekała, aż ktoś ją pokocha.

Udało się, bo kilka dni temu nowi właściciele przyjechali na pierwszą wizytę. Są w trakcie przeprowadzki, więc po Sagę przyjadą za tydzień. Ale przyjadą, bo zakochali się w niej od pierwszego wejrzenia.

Takich historii, które poruszają serca ludzi, którym nie jest obcy los zwierząt, nie brakuje. Odławiane, podrzucane, błąkające się przez wiele dni po ulicach. Czasami znajdzie się ktoś, kogo ruszy sumienie i wróci, zabierze psa do domu. Często jednak właściciel już nie dzwoni, nie szuka.

Opiekę nad tymi cudownymi stworzeniami sprawują wolontariusze. Jest ich prawie dziesięciu. Poświęcają swój czas, dbają o tych, którzy o pomoc prosić nie potrafią. Nie zawsze jest łatwo. Początki bywają trudne. Szczególnie, gdy trafiają na psa po przejściach.

- Potrafią być bardzo nieufne, bo kiedyś zostały skrzywdzone. Metodą małych kroków zawsze udaje nam się do nich dotrzeć

- mówi Agata Stachowska-Kinecka. W zamian otrzymują bezwarunkową miłość.

Ale potrzebna jest im pomoc. Do przytuliska można przywozić karmę. Co ważne, lepiej mniejszą ilość, ale bardziej wartościową. Potrzebne są też koce, pościele, smycze i obroże. Można również dołączyć do zespołu wolontariuszy.

- Na co dzień otrzymujemy wielką pomoc od Grodziskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego, Jadłodajni Ratuszowej oraz Studia Pielęgnacji Zwierząt Doggyland, za co jesteśmy bardzo wdzięczni - mówi wolontariuszka.

Ważne jest jednak to, aby właściciele czuli odpowiedzialność za swoje zwierzaki.

- Apelujemy o chipowanie psów. Posiadamy czytnik, dzięki któremu łatwiej i szybciej można zlokalizować właściciela. Koszt jest niewielki, a stres w momencie, gdy pies nam ucieknie, ogromny

- podkreśla.

Ania Borowiak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.