W Urzędzie Pracy w Poznaniu nie ma wystarczającej ochrony przed koronawirusem? "Boimy się o nasze zdrowie". Dyrekcja zaprzecza zarzutom

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Szozda (zdjęcie ilustracyjne)
Norbert Kowalski

W Urzędzie Pracy w Poznaniu nie ma wystarczającej ochrony przed koronawirusem? "Boimy się o nasze zdrowie". Dyrekcja zaprzecza zarzutom

Norbert Kowalski

W Powiatowym Urzędzie Pracy w Poznaniu nie są stosowane wystarczające środki ochrony przed epidemią koronawirusa? Tak uważają niektórzy pracownicy. Podkreślają, że w urzędzie nie ma pracy zdalnej ani podziału na dwie wymieniające się grupy pracowników, każdy może mieć kontakt z każdym, zaś pokoje mają być przeludnione. Dyrekcja i przedstawiciele PUP zaprzeczają zarzutom tłumacząc, że zastosowano niezbędne środki ostrożności.

– Obawiamy się o nasze zdrowie – mówi nam jeden z pracowników Powiatowego Urzędu Pracy w Poznaniu, który opowiada o tym, jak ma wyglądać obecnie praca w PUP. Prosi o zachowanie anonimowości, bo obawia się utraty pracy.

– Urząd w tej chwili nie przyjmuje klientów, ale wprowadzono to późno w porównaniu do pozostałych instytucji. Ponadto późno zabrano się też za wprowadzanie innych środków ostrożności. Chociaż jest płyn do dezynfekcji rąk, to brakuje rękawiczek czy maseczek

– opowiada pracownik.

Jednocześnie przekonuje, że stanowiska pracy poszczególnych urzędników są zbyt blisko siebie.

– Nie ma bezpiecznych odstępów między nami. Pokoje są przeludnione. Dodatkowo występuje też ciągła rotacja miejsc. Dziś można korzystać z jednego biurka, a jutro z drugiego. To wygląda tak, jakby nic się nie działo i nie było epidemii. Obecnie w PUP wystarczy że zachoruje jedna osoba i cały urząd przestaje działać. Jeśli ktoś zostałby zakażony, to nie zatrzymalibyśmy tego – przekonuje pracownik.

Czytaj też: Wielkopolski test wykrywający koronawirusa coraz bliżej seryjnej produkcji. "Chcemy opracować testy drugiej i trzeciej generacji"

Ta sama osoba zwraca uwagę, że w urzędzie nie wprowadzono ani pracy zdalnej, ani podziału urzędników na dwie wzajemnie wymieniające się grupy.

– Teraz praktycznie każdy z każdym może mieć kontakt. A codziennie w urzędzie pracuje ponad 100 osób. Mam wrażenie, jakby dyrekcja nie widziała problemu. Powinny zostać stworzone dwa zespoły pracowników. Kiedy jeden zespół zostanie wyłączony wskutek ewentualnego zachorowania w dyspozycji pozostaje druga część osób

– słyszymy.

Z tymi zarzutami nie zgadzają się przedstawiciele Powiatowego Urzędu Pracy. – Od wprowadzenia stanu zagrożenia epidemicznego w Polsce Powiatowy Urząd Pracy w Poznaniu podjął szereg niezbędnych działań celem zapewnienia bezpiecznych warunków pracy wszystkim pracownikom w realizacji zadań nałożonych na powiatowe urzędy pracy. Zarzuty o rzekomym braku odpowiednich środków bezpieczeństwa podczas pracy są całkowicie bezpodstawne i niezasadne – mówi Agnieszka Kownacka, rzecznik prasowy Powiatowego Urzędu Pracy w Poznaniu.

Zobacz też: Szpital im. Strusia w Poznaniu będzie leczył zakażonych koronawirusem lekiem ze Stanów Zjednoczonych. "Terapia dla źle rokujących"

Przedstawiciele PUP podkreślają, że stanowiska pracy i pracownicy zostali wyposażeni płyny do dezynfekcji skóry i powierzchni.

– Zakupiliśmy także rękawice nitrylowe, które są przekazywane pracownikom na bieżąco, w miarę potrzeb. Od marca urząd dokonał zakupu ponad 120 litrów płynu do dezynfekcji, ponad 10 tysięcy sztuk rękawic jednorazowych i 1000 masek ochronnych. Dla wszystkich pracowników zapewniamy nieprzerwanie dostępność środków dezynfekcyjnych i rękawiczek jednorazowych. Serwis sprzątający został dodatkowo wyposażony w płyn do dezynfekcji podłóg – opowiada Agnieszka Kownacka.

– Dla klientów dostępne są rękawiczki jednorazowe oraz płyn dezynfekcyjny. Ponadto pracownik oddzielony jest od klienta barierą z płyt poliwęglanowych. Klienci umawiani są na określone godziny i obsługiwani pojedynczo celem zachowania dystansu społecznego.

Agnieszka Kownacka przekonuje też, że odległość pomiędzy stanowiskami pracy wynosi co najmniej 1,5 metra. Ponadto informuje, że w PUP niemożliwa jest praca zdalna lub rotacyjna "z uwagi na konieczność zapewnienia ciągłości realizacji zadań nałożonych na urzędy pracy".

Czytaj też: Epidemiolog: W Polsce może nie być szczytu zachorowań koronawirusa. Przyrost zakażeń może być stały i wysoki

– Aby zapewnić jak największe bezpieczeństwo pracowników, wprowadzone zostały elastyczne godziny pracy celem mniejszego zagęszczenia pracowników przebywających w siedzibie PUP i w ten sposób ograniczenia kontaktów międzyludzkich – mówi rzecznik PUP.

I zapewnia: – Dyrekcja ma świadomość zagrożenia jakie niesie za sobą epidemia koronawirusa i podejmuje niezbędne kroki celem zminimalizowania tego zagrożenia.

Z kolei pracownik PUP komentuje:

– Ruchomy czas pracy to tak naprawdę sztuczne posunięcie. Co z tego, że można przyjść do pracy od godz. 6 do 10, skoro w praktyce każdy woli przyjść jak najwcześniej i skończyć jak najszybciej. Dlatego ten ruch pracowników jest pozorowany.

Norbert Kowalski

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

zielonygroszek

Oczywiście, że jest prawdą to co mówi pracownik. Pracownicy, którzy prosili o zabezpieczenie miejsc pracy zostali wyśmiani, a Pani dyrektor nazwała Covid-19 zwykłym przeziębieniem i kazała nie panikować.
W pokojach siedzą zazwyczaj 3 osoby, bez zachowania bezpiecznej odległości.
Kadra zarządzajaca bez wyobraźni-bo jaką mogą mieć, gdy nie raczą podnosić swoich kwalifikacji i nie wykazują zainteresowania nowymi trendami w zarządzaniu zasobami, a podwładnych pracowników traktują jak zło konieczne.

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.