W starej willi powstanie instytut imienia Papuszy

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Rusek
Tomasz Rusek

W starej willi powstanie instytut imienia Papuszy

Tomasz Rusek

6 mln zł potrzeba na remont willi przy ul. Kos. Gdyńskich. Będzie tam instytut im. Papuszy. Miasto czeka na pomoc z rządu, jednak zaczyna przygotowania. - My też - mówi „GL” Ewa Dębicka.

Kim była Papusza? Zapytaliśmy o to spacerowiczów w Parku Wiosenny Ludów. Nieprzypadkowo tam - przy ścieżce, dosłownie 20 metrów dalej, stoi jej pomnik.

Tylko dwie osoby wiedziały, że była to genialna, romska poetka. Jedna oglądała nawet o niej film (pani koło 50.). Za to młodsi mówili tylko, że była to „znana gorzowianka” czy „zasłużona mieszkanka, która ma swoją ulicę”. Może więc dobrze, że romskie centrum kultury, z rangą instytutu, ma nosić imię im. Bronisławy Wajs Papuszy?

Jest już zgoda

Dziś willa, która ma być siedzibą instytutu, stoi zrujnowana i opuszczona. To budynek przy ul. Kosynierów Gdyńskich, obok biblioteki wojewódzkiej (kiedyś były tutaj policyjne dołki). Jednak niedługo powinien się zmienić - wynika z informacji, jaką dostaliśmy od rzeczniczki magistratu Ewy Sadowskiej - Cieślak.

Kim była Papusza? Okazuje się, że nie wszyscy gorzowianie pamiętają o poetce.

Miasto właśnie wydało na to zgodę. M.in. na zmianę sposobu użytkowania, czyli prace budowlane, które przystosują pomieszczenia w willi do funkcji biurowych i kulturalnych, a także na wykonanie podnośnika dla osób niepełnosprawnych oraz zadaszeń między willą, a sąsiednią kamienicą. Urząd powiedział też „tak” urządzeniu tu eleganckich trawników, nowych chodników i zamontowaniu oświetlenia.

Decyzja warta miliony

Kiedy ruszą prace? Tego na razie nie wiadomo. - Czekamy na decyzję o dofinansowaniu - mówi E. Sadowska - Cieślak. Urząd sam jest gotowy wyłożyć około 725 tys. zł, ale ponad 5 mln zł chce dostać z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji w ramach programu „ochrony, zachowania i rozwoju tożsamości kulturowej mniejszości narodowych i etnicznych oraz zachowanie i rozwój języka regionalnego”. Decyzja ministerstwa będzie znana w grudniu.

Prezydent Jacek Wójcicki oraz Ewa i Edward Dębiccy podczas tegorocznego Romane Dyvesa.
Tomasz Rusek Zrujnowana willa w centrum Gorzowa.

Z dobrym planem

Motorem napędowym utworzenia instytutu są Ewa i Edward Dębiccy, czyli najbardziej znane romskie małżeństwo w regionie, twórcy festiwalu Romane Dyvesa (na którym w czerwcu bawili się m.in. prezydent miasta, wojewoda i minister Elżbieta Rafalska) i wielu innych wydarzeń kulturalnych. - Cały czas pracujemy nad ideą instytucji. Z dobry planem, przy współpracy z Akademią Gorzowską, uda się na pewno. Chcemy stworzyć miejsce otwarte, tętniące życiem! - mówi E. Dębicka.

Mają tu być zgromadzone pamiątki i archiwa romskich twórców. Prowadzone będą tutaj także konferencje naukowe, spotkania, a nawet warsztaty kulinarne!

- Sam instytut, jako organizację, powołamy jeszcze w tym roku. Wskażemy sobie jakąś zastępczą siedzibę i poczekamy na remont willi. Chcemy mieć gotowy scenariusz funkcjonowania i od razu zacząć działać - wyjaśnia E. Dębicka.

Tomasz Rusek

Najwięcej moich tekstów znajdziecie obecnie na stronie międzyrzecz.naszemiasto.pl. Żyję newsami, ciekawostkami, inwestycjami, problemami i dobrymi wieściami z Międzyrzecza, Skwierzyny, Trzciela, Przytocznej, Pszczewa i Bledzewa.
To niezywkły powiat, moim zdaniem jeden z najpiękniejszych (i najciekawszych!) w Lubuskiem. Są tam też wspaniali ludzie, z którymi mam szansę porozmawiać na facebookowym profilu Głos Międzyrzecza i Skwierzyny. Wpadnijcie tam koniecznie. Udało się nam stworzyć wraz z ponad 15 tysiącami ludzi fajne, przyjazne miejsce, gdzie znajdziecie newsy, piękne zdjęcia, relacje z ważnych wydarzeń i - codziennie! - najnowszą prognozę pogody. Bo od pogody zaczynamy dzień.


Staram się pilnować najważniejszych spraw i tematów. Sporo piszę o:


jeziorze Głębokim, o inwestycjach, czy atrakcjach turystycznych, ale poruszamy (MY - bo wiele tematów do załatwienia i opisania podpowiadacie Wy, Czytelnicy) dziesiątki innych spraw. 
Dlatego przy okazji wielkie dzięki za Wasze komentarze, opinie, zaangażowanie i wsparcie.



Zdarza się też, że piszę o Gorzowie. To moje rodzinne miasto, które - tak lubię myśleć - znam jak własną kieszeń. Cały czas się zmienia, rozbudowuje, wiecznie są tu jakieś remonty i inwestycje, więc pewnie jeszcze przez lata nie zabraknie mi tematów!



 


Do Gazety Lubuskiej (portal międzyrzecz.naszemiasto.pl jest jej częścią) trafiłem niemal 20 lat temu. Akurat zakończyłem swoją kilkuletnią przygodę z Radiem Gorzów i Radiem Plus, więc postanowiłem się sprawdzić w słowie pisanym (choć mówione było świetną przygodą). I tak się sprawdzam, i sprawdzam, i sprawdzam. Musicie bowiem wiedzieć, że Lubuska sprzed nastu lat i obecna to zupełnie inne gazety. Dziś, poza pisaniem, robimy zdjęcia, nagrywamy filmy, przygotowujemy relację. Żaden dzień nie jest takim sam. I chyba dlatego tak lubię tę pracę.

Lubię też:



  • jazdę na rowerze

  • pływanie

  • urlopy

  • gołąbki

  • seriale

  • lenistwo



nie przepadam za:



  • winem

  • górami

  • ogórkową

  • tłumem

  • hałasami

  • wczesnym wstawaniem (aczkolwiek nieźle mi wychodzi!)



OK, w ostateczności mogę zjeść ogórkową.

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.