W czasie budowy mostu koło Międzychodu zniszczono stanowiska archeologiczne prowadzone w miejscu osady sprzed 2,5 tys. lat!

Czytaj dalej
Fot. Krzysztof Sobkowski
Krzysztof Sobkowski

W czasie budowy mostu koło Międzychodu zniszczono stanowiska archeologiczne prowadzone w miejscu osady sprzed 2,5 tys. lat!

Krzysztof Sobkowski

W trakcie prac prowadzonych w czasie budowy mostu nad Wartą w Międzychodzie zniszczono cenne stanowiska archeologiczne prowadzone na tzw. Polance - miejscu, gdzie 2,5 tys. lat temu funkcjonowała osada. - Skala zniszczeń jest ogromna - przyznaje sierakowski archeolog Robert Jędrzejczak.

Teren na północ od rzeki Warty od Międzychodu, przez Zatom Nowy, Chorzępowo, Kobylarnię, aż do Sierakowa to pod względem archeologicznym bardzo cenne miejsce. Od lat podejrzewano, że tysiące lat temu kwitło w tym miejscu życie ówczesnych osadników.

Jedno ze znajdujących się tutaj stanowisk archeologicznych zostało niedawno bezpowrotnie zniszczone. Podczas prac związanych z budową nowego mostu przez rzekę Wartę w Międzychodzie wykorzystano bowiem żwir, który – jak się okazuje – pochodził z nielegalnej żwirowni zlokalizowanej na prywatnym polu. Kiedy sprawa ujrzała światło dzienne, ktoś wpadł na pomysł, by nielegalne wyrobisko zasypać warstwą piasku znajdującego się wokół.

Dla archeologii nic gorszego zdarzyć się nie mogło. Zniszczeniem znajdujących się tu stanowisk archeologicznych zajmuje się prokuratura i Wojewódzki Konserwator Zabytków w Poznaniu, który zlecił Muzeum Zamek Opalińskich w Sierakowie Powiatowej Instytucji Kultury rozpoznanie terenu i opisanie skali zniszczeń.

Już po wstępnych badaniach powierzchownych widać było, że na powierzchni znajdują się fragmenty ceramiki oraz ludzkie kości. Szczegółowe badania potwierdziły, że znajdowało się tutaj cmentarzysko popielnicowe kultury łużyckiej z okresu halsztackiego, czyli z wczesnej epoki żelaza.

- Odkryliśmy groby oraz ceramikę charakterystyczną dla kultury łużyckiej

– mówi archeolog Robert Jędrzejczak. - To baniaste, jajowate naczynia, duża liczba czerpaków i mis, silnie wyświeconych, z bardzo charakterystycznymi guzami na powierzchni i taśmowatymi uszami wystającymi poza krawędź naczynia. Natrafiliśmy także na metalowe przedmioty w grobach pozwalające na doprecyzowanie chronologii - dodaje.

Na badanym obszarze Polanki odkryto pozostałości osady sprzed 2,5 tysiąca lat oraz cmentarzysko popielnicowe. Na chwilę obecną zarejestrowano niewielką liczbę pięciu obiektów osadniczych widocznych na powierzchni: w tym trzy groby, wszystkie ciałopalne. Ale...

- Kultura łużycka należała do wielkiego kręgu kultur pól popielnicowych z epoki brązu i wczesnej epoki żelaza. Charakteryzowała się one m.in. tym, że ciała zmarłych palono na stosach pogrzebowych, umieszczano je w urnach, czyli popielnicach i zakopywano w ziemi – wyjaśnia Robert Jędrzejczak. - W Międzychodzie mamy do czynienia z dwoma sposobami chowania zmarłych w odkrytych grobach. Pierwszy to grób popielnicowy, gdzie zmarłego najpierw palono, a potem szczątki wkładano do naczynia i zakopywano w ziemi. Drugi zarejestrowany tu typ pochówku to groby bezpopielnicowe, ale z wyposażeniem ceramicznym dla zmarłego. Polegało to na tym, że spalone szczątki zmarłego umieszczane były w ziemi w worku z materiału lub skóry, bądź też wsypywano je bezpośrednio do dołu, a obok wstawiano naczynia z darami – często jedzeniem, mającym być ofiarą dla zmarłego - dodaje.

Niestety, odkryte pozostałości osady i cmentarzyska zostały zniszczone w bardzo dużym stopniu przez nielegalne prace ziemne.

- Tak naprawdę udaje się rejestrować tylko dolne partie grobów popielnicowych, bo górna ich część została zepchnięta przez spychacz

- mówi archeolog.

Obecnie na polecenie Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Poznaniu trwa inwentaryzacja powierzchniowa materiału zabytkowego występującego na tym terenie.

- Prace wykonywane są we współpracy z Pracownią Archeologiczno-Konserwatorską „Szpila” prowadzoną przez archeologa Jakuba Affelskiego z Pułtuska. Dysponuje on niezwykle dokładnym systemem namiarowym pozwalającym w systemie GPS namierzać i lokalizować - przy jednoczesnym nanoszeniu na mapę każdego fragmentu ceramiki i kości znalezionych na powierzchni - tłumaczy Jędrzejak.

Pozwoli to na przeprowadzenie analizy pod względem koncentracji materiału i wytypowanie miejsc do badań wykopaliskowych. Ponadto w pracach pomagają historycy i pasjonaci: Piotr Kasprzyk, Paweł Głogowski i Ada Zimmer. Po zakończeniu badań podjęta zostanie decyzja przez WWKZ w Poznaniu o dalszym losie tego miejsca. Najprawdopodobniej wiązać się to będzie z badaniami ratowniczymi w kolejnych latach.

Robert Jędrzejczak to autor także innych odkryć archeologicznych w powiecie międzychodzkim. W sierpniu 2019 roku pomiędzy Kobylarnią a Chorzępowem odkrył ślady wczesnośredniowiecznej osady z przełomu X i XI wieku, a także osady z VIII wieku przed naszą erą.

- Cały teren na północ od rzeki Warty od Międzychodu aż do Sierakowa to ogromny kompleks osadniczy z różnych okresów

– przyznaje. - To niezwykle ciekawy teren, warty odkrycia i zbadania, bo z powierzchownych badań wynika, że był bardzo intensywnie eksploatowany. Podjęto już działania, które mają doprowadzić do tego, by cały ten teren wpisać do rejestru zabytków. Warto też, by co jakiś czas zaglądała tu policja, by nikt więcej nie dokonał tu nieodwracalnych szkód, choćby chodząc ze zwykłym wykrywaczem metalu – dodaje.

Krzysztof Sobkowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.