TUI zepsuł się samolot. Kilkuset Polaków uwięzionych na Jamajce

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Dembiński
Marta Danielewicz

TUI zepsuł się samolot. Kilkuset Polaków uwięzionych na Jamajce

Marta Danielewicz

Polacy, którzy zdecydowali się Nowy Rok powitać na Jamajce, biorąc udział w wycieczce organizowanej przez biuro podróży TUI, ten wyjazd zapamiętają na długo. Do Polski mieli wrócili zgodnie z planem 2 stycznia. Wrócili trzy dni później.

To miały być wymarzone wakacje i powitanie Nowego Roku w pięknych okolicznościach przyrody. Niestety, wycieczkę na Jamajkę pani Karolina, mieszkanka podpoznańskiego Stęszewa, nie będzie wspominać miło, a zwłaszcza samego powrotu.

Kilkuset Polaków, którzy jak ona wykupili wycieczkę zorganizowaną przez biuro podróży TUI, zostało uwięzionych na Jamajce. Zgodnie z planem lot z lotniska Montego Bay na Jamajce na warszawskie lotnisko Chopina miał się odbyć 2 stycznia o godzinie 18.15 lokalnego czasu. Niestety, nie odbył się ani tego dnia, ani dzień i dwa później.

TUI zepsuł się samolot. Kilkuset Polaków uwięzionych na Jamajce
Łukasz Gdak

- 2 stycznia autokary TUI zabierają nas na lotnisko, jest odprawa, po odprawie okazuje się, że lot jest opóźniony o 45 minut, a następnie czas się wydłuża. Dostajemy vouchery na posiłki. O godz. 21.30 zostajemy poinformowani, że lot się nie odbędzie i zostajemy przewiezieni do hotelu – opowiada pani Karolina.

Polacy pierwszą noc spędzili w hotelu, jednak następnego dnia musieli się wymeldować. Podczas odprawy okazało się, że lot znów się nie odbędzie.

- Było okropne zamieszanie, a ludzie stawali się coraz bardziej nerwowi. Po raz kolejny byliśmy rozwożeni po różnych hotelach. Grupa prawie 300 osób – wspominają wycieczkowicze.

- Dostaliśmy informacje, że lot się nie odbędzie. Podobno samolot został naprawiony, ale załoga po wejściu na pokład stwierdziła, że usterka nadal jest i odmówiła lotu. Zostajemyy przewiezieni z powrotem do hoteli. Osoby, które przeszły już odprawę były przywoływane z powrotem

– dodaje Karolina.

Klienci biura podróży TUI narzekają na brak konkretnych informacji, a także na problemy ze skontaktowaniem się z rezydentem TUI.

- Ludziom zaczęło brakować leków, a wymarzone wakacje zamieniły się w koszmar. Po trzech dniach już nikt nie wierzył, że uda nam się wrócić do domu. Zaczęły krążyć plotki o konieczności naprawy samolotu – wspomina pani Karolina.

TUI zepsuł się samolot. Kilkuset Polaków uwięzionych na Jamajce
Łukasz Gdak

Ostatecznie Polacy opuszczają Jamajkę 5 stycznia przed godziną 19, czasu lokalnego, co potwierdza nam centrala TUI.

W przesłanym do mediów oświadczeniu TUI przyznaje, że opóźnienie wynikało z problemów technicznych samolotu:

- W związku ze znacznym opóźnieniem jednego z naszych Boeingów 767-300s, który miał obsługiwać lot z Montego Bay do Warszawy chcielibyśmy wyrazić nasze najszczersze przeprosiny za niedogodności, jakie powoduje ono naszym pasażerom. Opóźnienie spowodowane jest nieoczekiwanymi problemami technicznymi.

TUI jednocześnie zapewnia, że pasażerowie, którzy zostali uwięzieni na Jamajce zostali pod opieką biura, a także zapewniono im zakwaterowanie i wyżywienie.

To nie pierwsza taka sprawa. W sierpniu 2018 roku Polacy mieli problem z powrotem do Polski z Dominikany i wylotem na wymarzone wakacje. Wycieczkę organizowało także biuro podróży TUI, a przyczyna problemu była taka sama – awaria samolotu. Klienci TUI narzekają przede wszystkim na brak informacji ze strony biura podróży, a także na problemy z uzyskaniem informacji.

Klient, który nie jest zadowolony z danej wycieczki może złożyć reklamację po powrocie do kraju w terminie nie dłuższym niż 30 dni od dnia zakończenia imprezy. Organizator ma 30 dni na ustosunkowanie się, a jego brak oznacza uznanie reklamacji za uzasadnioną.

Marta Danielewicz

Zajmuję się głównie tematyką z zakresu ochrony środowiska, śledzę także rozwój lokalnego biznesu. Tropię afery toksyczne, bacznie obserwuję zmiany w świadomości i prawie dotyczące ochrony środowiska. Z kolei w biznesie podziwiam nowe rozwiązania technologiczne, kibicuję małym i dużym firmom, stosującym się do zasad CSR, piszę o prawach pracownika, a także o tych, którzy o nie walczą.
Prywatnie mam szczęście być właścicielką psa, który został interwencyjnie odebrany z pseudohodowli, lubię dobrą kuchnię, niskobudżetowe podróże po świecie, a także filmy animowane.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.