To ci Ziółko! Mateusz, którego twarz brzmi znajomo

Czytaj dalej
Fot. Sylwia Dąbrowa
Paweł Gzyl

To ci Ziółko! Mateusz, którego twarz brzmi znajomo

Paweł Gzyl

Mateusz Ziółko wygrał niedawno program „Twoja twarz brzmi znajomo”. To sprawiło, że o mieszkającym w Nowym Sączu wokaliście wszędzie jest głośno. Nam piosenkarz opowiada o tym, jak godzi pasję do muzyki z byciem mężem i ojcem.

Przez program „Twoja twarz brzmi znajomo” szedłeś jak burza - i go wygrałeś. Byłeś pewny tego zwycięstwa?

W żadnym wypadku. Takich rzeczy nigdy nie wolno być pewnym, bo można się łatwo przeliczyć.

Który występ był dla Ciebie najtrudniejszy?

Najważniejsza była dla mnie postać Zbigniewa Wodeckiego. Kiedy dowiedziałem się, że mam go odtworzyć na scenie, aż ugięły się pode mną kolana. Wodecki to dla mnie ikona polskiej muzyki rozrywkowej. Zawsze darzyłem go wielką miłością muzyczną i był dla mnie prawdziwą inspiracją. Wiedziałem więc z czym się mierzę. Pamięć o nim była i jest żywa i bolesna. To mi wcale nie pomagało. Udało mi się jednak mocno utożsamić z tą postacią. Przez cały tydzień słuchałem jego nagrań, oglądałam wywiady z nim i jego koncerty.

A który występ sprawił Ci najwięcej frajdy?

To była postać Maggie Reilly. Pojawiłem się wtedy na scenie jak niewinna dziewczynka - pastereczka ze Szkocji. Było w tym coś z kabaretu, o występowaniu w którym zawsze marzyłem. Dlatego bawiłem się naprawdę przednio.

W tym programie liczą się nie tylko wokalne, ale również aktorskie umiejętności.

Aktorstwo zawsze trochę mnie kręciło, ale nigdy nie miałem okazji sprawdzić się pod tym kątem. Dzięki temu programowi spełniłem jedno z moich marzeń - bo miałem okazję trochę sobie „poaktorzyć”. Spodobało mi się to i otworzyło mnie scenicznie. Poczułem większy luz, bo poznałem swoje możliwości. Okazało się, że stać mnie na więcej, niż myślałem. Kiedy ubiera się szpilki i hasa na scenie jak Tina Turner, to znaczy, że nie ma się żadnych ograniczeń i wszystkie bariery, które miało się do tej pory, zostają przełamane. Dlatego teraz nie ma rzeczy, której bym nie zrobił na scenie (śmiech).

Jak czterech Twoich synów reagowało na kolejne Twoje wcielenia na ekranie?

Na nagraniu pierwszego odcinka, w którym zamieniałem się w Tinę Turner, był mój najstarszy syn. Kiedy wyszedłem na scenę, zobaczyłem go z moją żoną i znajomymi w pierwszym rzędzie, jak pękali ze śmiechu. Syn wręcz nie wierzył, że ja to ja. Po występie podszedł do mnie i mówi: „O rany, mam dwie mamy” (śmiech).

Z nagrania programu "Twoja twarz brzmi znajomo"
Marzena Bugala- Azarko Mateusz Ziółko podczas jednego ze swoich koncertów

Skąd u Ciebie upodobanie do takich programów?

„Twoja twarz” nie jest typowym talent-show. Taki typowy program tego rodzaju zaliczyłem, kiedy brałem udział w „The Voice of Poland”. On też zakończył się dla mnie sukcesem i dzięki niemu wiele się w moim życiu zmieniło. Teraz skupiam się na tym, w czym się spełniam najbardziej: własnych nagraniach i koncertach.

Pierwsze muzyczne zainteresowania objawiłeś ponoć już jako pięciolatek. Wolałeś ćwiczyć na pianinie, niż biegać z kolegami za piłką na podwórku?

Zdecydowanie. Jeśli chodzi o WF, to byłem zawsze „lewy”. Kiedy graliśmy w piłkę, zawsze stałem na obronie. Pętałem się gdzieś po obrzeżach boiska, byle tylko piłka się o mnie ocierała. (śmiech) Kiedyś przez przypadek znalazłem się w ataku i strzeliłem gola - to był największy sukces w moim sportowym życiu. Bardziej lubiłem lekkoatletykę i w tej dyscyplinie nawet startowałem w lokalnych zawodach. Rzeczywiście byłem tego typu dzieckiem, że mama musiała mnie na siłę odciągać od pianina i wyrzucać na dwór, abym trochę pobiegał z innymi. Na zewnątrz było 30 stopni ciepła, moi kumple bawili się nad rzeką i budowali tamę, a ja siedziałem w domu i ćwiczyłem cały dzień na instrumencie. Byłem więc trochę nienormalnym dzieckiem. Tak mnie wciągnęła muzyka.

Czytaj więcej:

  • Jak Mateusz Ziółko godził pasję do muzyki z nauką w szkole
  • Jego żona Marianna to była Miss Polonia Ziemi Sądeckiej. Przekonaj się, w jaki sposób zdobył jej serce
Pozostało jeszcze 62% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Paweł Gzyl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.