Terminatorka Adrianna Sułek: ...a zimą pobiję rekord świata! [ROZMOWA]

Czytaj dalej
Fot. Pawel Relikowski / Polska Press
Jakub Guder

Terminatorka Adrianna Sułek: ...a zimą pobiję rekord świata! [ROZMOWA]

Jakub Guder

ADRIANNA SUŁEK dokonała rzeczy niemożliwej - z naderwanym mięśniem dwugłowym przez dwa dni rywalizowała podczas lekkoatletycznych mistrzostw Europy i wywalczyła srebro w siedmioboju. To był morderczy bój. - Wynik na płotkach nam pokazał, że jesteśmy w czarnej "de" i że będzie nam bardzo ciężko ukończyć tą rywalizację - powiedziała Adrianna Sułek po swoim sukcesie.

ADRIANNA SUŁEK: Medal dedykuję mojej mamie [ROZMOWA]

Dokonałaś niemożliwego.
ADRIANNA SUŁEK: To było jak najbardziej możliwe.

Było bardzo źle z tą nogą?
Wynik na płotkach nam pokazał, że jesteśmy w czarnej "de" i że będzie nam bardzo ciężko ukończyć tą rywalizację. Zakładałam, że nadrobię w innych konkurencjach, bo jestem gotowa na rekord Polski. W czwartek przed ostatnim treningiem mówiłam do trenera, ze zrobię więcej niż 6800 punktów. Bałam się tylko o 800m, bo wiedziałam, że nie było czasu na trening wytrzymałościowy. Jak widać, kiedy walczę o medal, to nawet z bólem da się pobiec szybko.
[polecany]23527689[/polecany]
Kiedy się pojawiła ta kontuzja i co to za uraz?
W piątek na płotkach naderwałam mięsień dwugłowy. Ból towarzyszy mi cały czas. Dłuższe przerwy nie były na moją korzyść, bo ból dochodził do mojej głowy i było coraz gorzej. W konkurencjach technicznych umożliwiał mi start na najwyższym poziomie, dlatego o kulę i oszczep byłam spokojna. Wiedziałam, że w skoku w dal trzeba będzie dać z siebie wszystko. Ból rano mi towarzyszył, więc bałam się, że ten rezultat będzie słabszy, ale po pierwszych skokach wiedziałam, że stać mnie na 6,5 metra tylko trzeba będzie zacisnąć zęby. Mam nadzieję, że się nie obawialiście... Mówiłam wam już, że jestem mocna.

A po biegu na 200m nie miałaś wątpliwości, czy dasz radę?
Nie. Po tym biegu było dużo lepiej, niż po płotkach. Tam trzeba było skakać i na każdym płotku traciłam, podczas gdy na tle Europejek na każdym zyskuję. Dystans między płotkami pokonuję ciut wolniej. Na 200m było to mniej inwazyjne, bo nie odciągałam tego mięśnia. On bolał, bo musiał po prostu wykonać sporą pracę. Druga część dystansu jest zawsze moją koronną, a tu była walka o przetrwanie.

ADRIANNA SUŁEK: W mediach społecznościowych powiedziałam wszystkim, że decyzja o tym, czy startuję dalej, podejmowana jest po trudnych konkurencjach. Po płotkach zdecydowaliśmy, że ryzykujemy.

Startowałaś na blokadach?
To były zwykłe środki przeciwbólowe. Było sprawdzone, jakie są najwyższe możliwe dawki i dzieliliśmy to na pół, żeby móc brać je rano i popołudniu.

Nie ryzykowałaś zdrowiem?
Ryzykowałam. W mediach społecznościowych powiedziałam wszystkim, że decyzja o tym, czy startuję dalej, podejmowana jest po trudnych konkurencjach. Po płotkach zdecydowaliśmy, że ryzykujemy. Po 200m była decyzja, że startujemy kolejne dwie konkurencje. Po oszczepie czekaliśmy, czy jest szansa na medal, bo jeśli by jej nie było, to bym nie biegła.

800m biegłaś z bólem?
Nic nie pamiętam, ale chyba nie... Na rozgrzewce tylko lekko. Największą robotę zrobiła maść rozgrzewająca. Żadne tejpy, żadne przeciwbólowe. Maść rozgrzewająca przypalała skórę i to był taki denerwujący ból, co było lepsze od bólu tego mięśnia.

Twoja postawa na bieżni to jedno, ale w czasie zawodów byłaś bardzo aktywna w mediach społecznościowych.
Do tego startu podchodziłam, że nie muszę nic, a mogę wszystko. Przed mistrzostwami świata nie pozwalałam sobie na takie rzeczy. W trakcie mistrzostw mój partner robił wpisy na Twitterze, a na Instagramie w ogóle mnie nie było. Stwierdziłam, że tutaj nie będę na siebie zła, jeśli przyjdzie mi walczyć o czwarte miejsce. Muszę wykorzystywać to, że wzbudzam zainteresowanie. Zależy mi na tym, żeby na trybunach było jak najwięcej polskich flag, a nie szwajcarskich, belgijskich, brytyjskich i niemieckich. Do tej pory nie spotkałam się w mediach społecznościowych z żadnym hejtem. Mam przyjemność w tym, żeby wstawić coś pozytywnego i poczytać, jak ludzie mnie wspierają. Przed osiemsetką w jakimś malutkim stopniu się bałam, ale kiedy czytasz wiadomości: "Ada, srebro będzie twoje!", to łatwo się do tego podchodzi. Na docelowych imprezach, jak igrzyska w Paryżu, nie będzie miejsca raczej na media społecznościowe. Tam będę skoncentrowana. Będę czytała książkę, odpoczywała. Wiedziałam że tu rywalizacja rozstrzygnie się na niższym poziomie. Stwierdziłam, że mogę sobie pozwolić na jakiś wpis.

To, co zrobiłaś w skoku w dal, to było kozackie.
Dużo osób się martwiło, ale ci którzy mnie znają, pisali w komentarzach, że jestem mocna psychicznie, a trzecie próby - jeśli trzeba - są w moim wykonaniu najlepsze (Sułek nie zaliczyła dwóch pierwszych skoków - przyp. JG). Spaliłam skok o trzy centymetry. Spojrzałam na trenera - cofnę cztery centymetry to spalę, pół stopy - też spalę. Cofnę stopę, a w przypadku wiatru cofnę jeszcze bardziej. Czekałam jednak na zerowy wiatr, bo wiedziałam, że mój rozbieg będzie wtedy najbardziej stabilny. To mi dało komfort, że to nie był wynik 6.30, tylko 6.55.

Nikt też nie startuje tylu wielobojów w sezonie, co Ty.
Już takiej głupoty nie zrobię. Nie wiedziałam, że ten sezon się tak potoczy i będę co chwilę biła rekordy życiowe, a w ostatnich startach rekordy Polski. W przyszłym roku spróbuję ograniczyć starty do minimum, bo podejrzewam, że moje zdrowie dopiero zacznie szwankować po tym sezonie. Jak wiemy Paryż jest dla mnie bardzo ważny, więc nawet kosztem tego, żeby odpuścić mistrzostwa Polski, a wystartować jedynie na docelowych imprezach. Mam nadzieję, że związek mi to umożliwi, jeśli trener tak zadecyduje. Robić formę na mistrzostwa Polski, świat i Europy to jest po prostu za dużo.

Miałaś rozmowę z prezesem związku. Jakie są wasze relacje?
Bez zmian. Mam nadzieję, że ta rozmowa zaowocuje w najbliższych miesiącach. Musze po prostu poczekać na jej efekty. Jakie będzie szkolenie i czy faktycznie będę traktowana jak kandydatka do medali na najważniejszych imprezach. Na tym mi zależy. Wszystko musi być na najwyższym poziomie, żeby zrobić 7000 punktów. A jak już tak rozmawiamy o punktach, to w przyszłym roku w hali chce pobić rekord świata... Stwierdziłam, że poprawiając kulę na 15m, skacząc w dal już daleko i utrzymując pozostałe konkurencje, to te 5000 punktów może się pojawić szybciej, niż się spodziewałam.

ADRIANNA SUŁEK: Siła była zawsze. To jeden z moich największych atutów na tle dziewczyn.

Bardzo poprawiłaś oszczep i to nawet w porównaniu do niedawnego startu na mistrzostwach świata.
A myślałam, że ukuję 45m! To tak z kulą. Wiedzieliśmy na treningach, że te 13m nie stanowi problemu, a na zawodach było tak, że jedno pchnięcie było 13-metrowe, a drugie 12-metrowe. Tak samo jest teraz w rzucie oszczepem. Na treningach jest duża powtarzalność, a w konkursie wkradają się jeszcze błędy. Potrzeba stabilizacji i czasu. Mam świetnych trenerów. Bez trenera Rzepki nie doszlibyśmy do wniosku, że trzeba walczyć z oszczepem z nowym szkoleniowcem. Teraz jestem spokojna o przyszłe lata, bo młody szkoleniowiec to świeżość i nowa koncepcja.

Co zrobiłaś, że tak poprawiłaś pchnięcie kulą?
Siła była zawsze. To jeden z moich największych atutów na tle dziewczyn. Nie miałam jednak techniki. Mój trener jest fenomenalnym fachowcem od pchnięcia kulą. Nadal mówi, że robię to niepoprawnie, a wspomina już o 15m. Widzi, że idziemy we właściwym kierunku.

Jak terminatorka będzie teraz odpoczywać?
Miałam umowę z Panią doktor Julią Szczechowicz, że jeśli zajmę przynajmniej drugie miejsce, to będę miała dwa miesiące wakacji, a jeśli gorzej, to dwa tygodnie. Musiałam więc walczyć o srebro. Teraz czas na regenerację, planowania przyszłego sezonu tak, jakbym ja to widziała, zanim usiądę do rozmów z polskim związkiem. Przede wszystkim potrzebuję nie widzieć bieżni przez co najmniej miesiąc. Na pewno będą jakieś ciepłe kraje, rolki, plażówka, bo ja uwielbiam się ruszać, ale muszę wystąpić najpierw o urlop do Wojska Polskiego.

Komu dedykujesz ten medal?
Tradycyjnie trenerowi Czapiewskiemu, ale też mojej mamie. Walczy z chorobą. Jest fenomenalnie silną kobieta. Wiem, że moje sukcesy pozwalają jej walczyć. Pan Bóg już zabrał mi jedną osobę, więc nie pozwolę na to, żeby zabrał mi drugą. Zrobię wszystko, żeby moja mama miała siłę do tej walki. Wiem, że takie medale pozwalają jej wygrywać tę nierówną bitwę.

W Monachium pytał i notował Jakub Guder

Korespondencje z mistrzostw Europy 2022

[polecane]23614669,23614615[/polecane]
[polecane]23612025,23614133,23610857,23607307,23527581,23604889;[/polecane]

Jakub Guder

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.