Tajemnicza śmierć w Poznaniu. Joanna Jodełka, autorka kryminału "Córka nieboszczyka": Wiem, kto zabił

Czytaj dalej
Fot. Fot. Marek Czachorowski
Monika Kaczyńska

Tajemnicza śmierć w Poznaniu. Joanna Jodełka, autorka kryminału "Córka nieboszczyka": Wiem, kto zabił

Monika Kaczyńska

Z Joanną Jodełką, autorką kryminału "Córka nieboszczyka" rozmawiamy o mariażu sztuki ze zbrodnią i poznańskich zakątkach ukrytych w powieści.

Czy „Córka nieboszczyka” to powieść z kluczem?
Czyli czy odnajdziemy postaci z książki w prawdziwym życiu? O nie! Mam nadzieję, że żaden bibliotekarz z pracowni zbiorów specjalnych Biblioteki Uniwersyteckiej nie ucierpiał i nie ucierpi. A tak poważnie to w każdym bohaterze jest mała cząstka osobowości kogoś mi znanego, w każdym dialogu strzęp jakiejś zasłyszanej rozmowy, w każdym opisie fragment czegoś, co gdzieś widziałam. Ale nigdy nie jest to całość, choć czasami może się tak wydawać. Wymyśliłam kiedyś postać policjanta pełnoobjawowego hipochondryka, kilka koleżanek było przekonanych, że na pewno opisałam jej małżonka „przecież znasz, przecież wiesz jaki on jest”. Mimo tych pomówień, przyrzekam, że nie miałam nikogo konkretnego na myśli.

Czy sztuka i zbrodnia to dobry mariaż?
Moim zdaniem jeden z ciekawszych. Sztuce od wieków towarzyszy wiele emocji, a jak są emocje to i o zbrodnie łatwiej. To od strony fabularnej, a spoglądając na finanse, zakup dzieł sztuki to zdaje się, czwarta pod względem opłacalności inwestycja finansowa, czyli w grę wchodzą wielkie i bardzo wielkie pieniądze, w Polsce również. Ostatnio sprzedano portret Matejki za prawie siedem milionów złotych. Majątek! Więc pokusić się o przestępstwo jest wyjątkowo łatwo. Czyli jeśli dołożymy do tego mariażu jeszcze pasję kolekcjonerską, to wraz z tą niepohamowaną chęcią posiadania wartościowego przedmiotu, pojawiają się fałszerze wszelkiej maści, nieuczciwi handlarze, chciwi spadkobiercy, żadni hazardowych emocji bywalcy domów aukcyjnych… pełne pole do popisu dla kryminalistów.

Tajemnicza śmierć w Poznaniu. Joanna Jodełka, autorka kryminału "Córka nieboszczyka": Wiem, kto zabił
Fot. Marek Czachorowski

Czy jest szczególny powód, dla którego uczyniła Pani Poznań sceną swoich powieści?
Dosyć oczywisty - mieszkam tu od dziewiętnastego roku życia. Znam to miasto i lubię. Poza tym jestem wzrokowcem. Jak piszę też. Muszę widzieć przed oczami ulicę, po której przeprowadzam bohaterów, czuć klimat miejsca, które opisuję. Lubię też zachodzić do znajomych mi barów albo czytelni. Są też punkty na mapie Poznania, do których jestem szczególnie przywiązana i od dawna chciałam je opisać. Na przykład bibliotekę uniwersytecką, z jej niezwykłą czytelnią. Czasami muszę wyjechać na chwilę, jak w przypadku „2 milionów za Grunwald”. Ta sensacyjna powieść o ukrywaniu Bitwy pod Grunwaldem w czasie II wojny światowej, jest oparta na faktach, musiałam więc akcje umieścić w Lublinie, ale jeśli tylko fabuła na to pozwala to osadzam ją w tym naszym mieście. Bliżej i przyjemniej.

Na ile w „Córce nieboszczyka” czy wcześniejszej powieści fantasy „Ars Dragonia” walor edukacyjny, związany z historią sztuki i architektury był zamierzony, na ile był to rodzaj efektu ubocznego?
Zamierzony od początku, i to główny powód. „Ars Dragonię” wymyślałam tylko po to by umieścić gdzieś maszkarony, gryfy, smoki i inne straszydła z secesyjnych sztukaterii poznańskich kamienic. Chciałam, żeby młodzież i trochę starsza młodzież zaczęła zadzierać głowy do góry, by popodziwiać, tak jak ja podziwiam fantazję i kunszt dawnych rzeźbiarzy i sztukatorów, chociaż przez chwilę. Wiem, że poruszyłam głową i wyobraźnią niektórych i to mnie bardzo cieszy. Siostry Raj występujące w "Córce nieboszczyka" nie bez powodu również zawdzięczają swoje imiona wielkim malarzom. Ich zawody także związane są ze sztuką i kulturą. Jedna jest konserwatorką zabytków, druga charakteryzatorką teatralną. Łączy je to, że obie mają pędzle w rękach i muszą poszukiwać pewnej osiemnastowiecznej miniatury. A już dużo wcześniej chciałam napisać coś o kobietach malarkach z tamtej epoki i od tego wątku zaczęłam knuć.

Tajemnicza śmierć w Poznaniu. Joanna Jodełka, autorka kryminału "Córka nieboszczyka": Wiem, kto zabił

„Córka nieboszczyka” zawiera również wiele elementów humorystycznych, których przynajmniej w większości Pani wcześniejszych książek nie było. Skąd ta zmiana?
Znudzili mi się psychopaci. Tak najkrócej. Uznałam, że większą wartością jest rozbawić kogoś i umilić mu czas niż przestraszyć. Na pewno teraz. Co ciekawe do napisania książki z dystansem i lekkim humorem próbował mnie przekonać redaktor jednej z moich najmroczniejszej książek pt. „Wariatka”, Mirosław Grabowski. To thriller psychologiczny, ale jego bawiły dialogi, wypowiadane przez główną bohaterkę, która nie miała żadnych oporów, by mówić ludziom to co myśli, a nie była zbyt miła. Wtedy jeszcze fascynowały ciemne strony ludzkiej osobowości, teraz przyszedł czas na coś zupełnie innego i jeśli się czytelnikom spodoba, to zamierzam w takiej konwencji pobyć przez dłuższy czas. Dobrze, się w tym czuję.

Czy siostry Raj mają swoje pierwowzory w rzeczywistości?
Znam konserwatorki i konserwatorów zabytków, znam też charakteryzatorki teatralne. Spotykam się z nimi, dzwonię, pytam, jeśli chcę się czegoś dowiedzieć. Podsuwają mi też różne pomysły, więc na pewno czerpię z nich garściami. Co ciekawe znam również dziewczynę o nazwisku Raj. Znałam ją z widzenia wcześniej, ale że tak dokładnie się nazywa dowiedziałam się już po napisaniu książki. Potem na dokładkę dowiedziałam się jeszcze, że ma trzy siostry i to już było bardzo zabawne. Mam nadzieję, że je kiedyś wszystkie razem zobaczę. Teraz dziewczyny czytają książkę, ciekawie będzie jak coś co wymyśliłam okaże się prawdą.

Jaki jest Pani stosunek do swoich bohaterów? Lubi ich Pani czy różne postaci budzą rozmaite uczucia?
Muszę każdego trochę lubić, w końcu oni wszyscy siedzą w mojej głowie. Oczywiście jednych mniej, drugich bardziej. Staram się jednak pamiętać przy tworzeniu postaci radę Alfreda Hitchcocka „że każdy psychopata, nawet najgorszy myśli, że postępuje dobrze”. Każdego więc staram się choć trochę zrozumieć. A najlepiej pisze mi się osoby krnąbrne i pyskate, którym osobiście zazdroszczę refleksu, bo mi osobiście, tak na co dzień, to cięta riposta przychodzi dopiero nazajutrz. Może dlatego piszę.

Planuje Pani ich losy precyzyjnie czy raczej opracowuje Pani jedynie schemat, który wypełnia się w trakcie pracy nad powieścią?
Obmyślam plan, ale bardzo mało precyzyjny. Rodzaj mapy drogowej z kolejnymi przystankami. Wiem, kto zabił, wiem o co są wszyscy podejrzani. Wiem o czym chcę opowiedzieć, jakie ciekawostki przemycić, na co rzucić światło, by rozjaśnić intrygę, gdzie zaciemnić. Czasami też pozwalam komuś zaistnieć bardziej niż to planowałam. Co jest dosyć ciekawe, bo zawsze tak się jakoś dzieje, że postać, która miała być na drugim planie przebija się do pierwszego rzędu. U sióstr Raj tak stało się z ciotką Józefiną.

Tajemnicza śmierć w Poznaniu. Joanna Jodełka, autorka kryminału "Córka nieboszczyka": Wiem, kto zabił
Fot. Marek Czachorowski

Wydawca zapowiada kolejne książki, których bohaterkami będą siostry Raj. Jak długi cykl Pani planuje?
Och, czasy takie, że lepiej nie planować. Ale jeśli świat się nie zawali, to mam w przygotowaniu dwie kolejne części „Pamiętnik karła” i „Taniec śmierci”. Siostry te sam, tylko dzieła sztuki się zmienią. Druga cześć powinna ukazać się na wiosnę.

Czy czytuje Pani kryminały?
Jeśli wpadną mi w ręce, to tak. Czytałam o wiele więcej, kiedy sama nie pisałam. Teraz znacznie trudniej mi nie zwracać uwagi na stronę techniczną stworzonej fabuły, a to odbiera frajdę z rozrywkowego czytania. Poza tym czytam znacznie więcej książek historycznych niż beletrystyki. Chociaż gdzieś na wyjeździe czytam tylko te książki, które są pozostawione w hotelach na wymianę, i to z reguły jest kryminał, bądź sensacja.

Jaki Pani zdaniem powinien być dobry kryminał?
Taki, od którego nie można się oderwać. Taki, który czytamy mimo klejących się oczu, bo przecież nie zaśniemy, dopóki złoczyńca nie zginie w męczarniach, albo choć nie sczeźnie w więzieniu do końca życia. Chyba, że jest Hanibalem Lecterem, wtedy to człowiek, nie wiedzieć czemu, chce się z nim spotkać kolejny raz, ale to już zupełnie inna historia.

---------------------------

Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa promocyjna

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

Monika Kaczyńska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

obniżka -50% na Czarny Weekend

30-dniowy dostęp do Głosu Wielkopolskiego online

20,00 40,00

Czarny weekend trwa! Do 29.11 kup prenumeratę cyfrową za połowę ceny i ciesz się dostępem do aktualnego wydania gazety bez wychodzenia z domu.

Kup teraz

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.