Dariusz Chajewski

Szprotawa. Czy wreszcie poznaliśmy tajemnicę krwawego mordu?

Ofiary: Stanisław (ojciec), Anna z domu Gajda (matka), Bonifacy, ur. 1924, Stanisława, Lucyna, ur. 1928, Zdzisław, ur. 1941... Fot. Muzeum Ziemi Szprotawskiej Ofiary: Stanisław (ojciec), Anna z domu Gajda (matka), Bonifacy, ur. 1924, Stanisława, Lucyna, ur. 1928, Zdzisław, ur. 1941...
Dariusz Chajewski

Do detektywów amatorów ze Szprotawy trafił pamiętnik zastępcy komendanta milicji z końca lat 40. minionego wieku. To on wysłuchał zeznań, a raczej zwierzeń sprawcy krwawego mordu. To historia miłości, nienawiści i nacjonalistycznych uprzedzeń. Czy to rozwiązanie tej zagadki?

Od lat szukaliśmy rozwiązania – mówi Maciej Boryna. – Dokumenty, które uzyskaliśmy z IPN w ubiegłym roku, rzuciły na sprawę więcej światła, przekonaliśmy się, że w plotkach i miejskich legendach dotyczących tej sprawy było sporo prawdy. Najbardziej zaskakujące było to, że opowieść o tym, że ze zbrodnią mają coś wspólnego ukraińscy nacjonaliści wcale nie była pozbawiona sensu.

Piwnica pełna krwi

Działo się to w czerwcową niedzielę 1946 roku. Młodą mieszkankę szprotawskich Sowin rodzice wysłali do sąsiadów, aby pożyczyła nieco pasty do butów. Jednak w obejściu skromnego domostwa panowała cisza, drzwi były zaryglowane. Przez zamknięte okno dziewczyna zobaczyła, że na łóżku nie ma pościeli, a na podłodze leży zakrwawiona siekiera. Ślady krwi były również na framudze okna...

Zaalarmowani szybko rodzice zszokowanej dziewczyny weszli do domu i w piwnicy odkryli makabryczny widok. Podobnie historię relacjonuje sąsiad Władysław W., wówczas dziecko, który przyjaźnił się z synem ofiar. Przyszedł odwiedzić kolegę.

„Poćwiartowane ciała pływały w piwnicy we krwi. Wydłubane oczy. Jednej z kobiet oprawca zadał ponad czterdzieści ran kłutych. Skala zwyrodnienia mogła porazić nawet osoby obyte z okrucieństwem wojny” - opowiadał funkcjonariusz MO Czesław Kowalczyk. Innemu z milicjantów krew wlała się do buta. Nic dziwnego, że przez kilka dekad miejsce zbrodni zyskało miano „czerwonej piwnicy”. I jeszcze przekonanie, że była to zbrodnia na tle narodowościowym, że zamieszani w nią musieli być - ze względu na skalę okrucieństwa - przesiedleni ukraińscy nacjonaliści.

Łowcy tajemnicy

Zespół „śledczy” lubuskich regionalistów, pod kierownictwem Macieja Boryny, nazywany szprotawskim „Archiwum X”, od blisko 20 lat stara się rozwikłać tę zagadkę. Ekipa składa się z łowcy tajemnic Krzysztofa Wachowiaka, emerytowanego śledczego Romana Pakuły oraz mieszkanki Sowin Janiny Matkowskiej.

- Zgodnie z relacją miej