Syndrom opuszczonego gniazda, czyli dorosłe dziecko wyprowadza się z domu, a rodzice cierpią

Czytaj dalej
Fot. 123RF
Magdalena Baranowska-Szczepańska

Syndrom opuszczonego gniazda, czyli dorosłe dziecko wyprowadza się z domu, a rodzice cierpią

Magdalena Baranowska-Szczepańska

- Do tego, że kiedyś nasze dzieci pójdą w świat przygotowujemy się od samego początku rodzicielstwa. Celem wychowania jest przecież ich autonomia, a jednak gdy dorosłe dzieci opuszczają dom, matki cierpią - mówi Magda Sękowska, terapeutka, psycholożka i dyrektorką Kliniki Uniwersytetu SWPS.

Syndrom pustego gniazda dotyka rodziców, którzy wysłali właśnie swoje dzieci na studia do innych miast. Dlaczego syndrom w większym stopniu dotyczy matek niż ojców?
Syndrom pustego gniazda to reakcja emocjonalna rodziców na opuszczenie przez dzieci domu. Na takie wyjście z domu, które oznacza podjęcie przez dziecko życia samodzielnego, oddzielnego, z wybranymi przez siebie towarzyszami życia w postaci grup znajomych, przyjaciół czy z wybranymi przez siebie partnerami życia. Z perspektywy dziecka , świat się przed nim otwiera i zaczyna się czas eksperymentowania i doświadczania inny od tego, który dominował w trakcie pobytu w domu. Z perspektywy rodzica - coś się kończy, zamyka, nabiera innej ważności. Jest to więc dla rodziców czas utraty, odłączenia, poczucia zostawania w tym samym miejscu. Doświadczanie pustego gniazda oznacza przede wszystkim dominujące doświadczanie przeżywania straty, dlatego ten czas jest tak trudny dla rodziców. Musi czasami minąć trochę tygodni nim rodzice zobaczą, że ten czas to także zyskanie i na nowo odnalezienie istniejącego między nimi związku. Częściej mówimy, że syndrom pustego gniazda dotyczy matek, bo społecznie częściej one ujawniają swój trud związany z tym czasem i częściej lokują swoje emocjonalne potrzeby w relacji z dziećmi niż z partnerem. Ale ojcowie także przeżywają ten czas, jednak rzadziej o tym mówią, nie zawsze się do tego przyznają, niekiedy sami wypierają związane z tym trudne emocje.

Syndrom opuszczonego gniazda, czyli dorosłe dziecko wyprowadza się z domu, a rodzice cierpią
123RF

Jak się przygotować do takiej sytuacji?
Do tego, że nasze dzieci kiedyś pójdą w świat przygotowujemy się od początku naszego rodzicielstwa. Musimy zobaczyć, że celem wychowania dzieci jest ich autonomia, ich zdolność do takiego ufania sobie i światu, by mogły w ten świat się właczyć już bez zaplecza zabezpieczanego przez rodziców. Drugą ważną kwestią jest pamiętanie o tym, że oprócz roli rodzica mamy jeszcze rolę męża czy żony, partnera czy partnerki i dbanie o relację w związku jest ważnym czynnikiem umożliwiającym nam bardziej łagodne przejście przez momenty wychodzenia dzieci z domu. W miarę rozwoju dzieci jest też bardzo ważne, aby rodzice mieli swoje życie - swoje sprawy, swoją intymność, swoich znajomych, swoje zainteresowania - co umożliwi pełniejsze akceptowanie tego samego u dzieci. Zbytnie uzależnianie się od dzieci, tworzenie życia na bazie tylko relacji z nimi powoduje symbiotyczną więź, której przerwanie może być bardzo boleśnie odczuwane i może hamująco wpływać na wybory dziecka. Niekiedy dzieci nieświadomie nie „ wychodzą” z domu, bo boją się, że na przykład jednemu rodzicowi stanie się coś ze zdrowiem, gdy zabraknie dziecka przy nim.

Jak rodzice mogą sobie radzić z pustką po odejściu dorosłego dziecka z domu?
Po pierwsze trzeba sobie dać czas, by przeżyć tę pustkę - bo tego rodzaju doświadczenie jest czymś autentycznym i musi w nas wybrzmieć. To, co jest ważne - to zwrócenie się rodziców ku sobie i zobaczenie: co nas łączy, co jest pomiędzy nami, jakie mamy zasoby, jakie są jeszcze nasze potrzeby, marzenia, co możemy zrobić, abyśmy przeżywali to życie świadomie i w pełni. To może być dla pary piękny czas odkrywania siebie na nowo, odkrywania swojej seksualności i swojej atrakcyjności - bo jest na to czas, miejsce, potencjał. Szczęśliwi rodzice będą najlepszym wsparciem dla dziecka, które zaczyna doświadczać życia poza domowym, rodzinnym ogniskiem. Pomocne w tej fazie jest rozmawianie o dziecku i ujawnianie swoich przeżyć, by nie tworzyć fasady, która uniemożliwi danie sobie wzajemnego wsparcia

Kiedy syndrom pustego gniazda staje się groźny i trzeba go np. leczyć? Jakie są sposoby?
Groźne jest wszystko to, co jest reakcją nadmiarową. Gdy rodzic przeżywa i opłakuje odejście dziecka z domu jako swoją porażkę, jako swój koniec, jako jakiś rodzaj zatrzaśnięcia drzwi życia. Gdy rodzic nie podejmuje kontaktu z partnerem i nadal bardziej pozostaje w roli rodzica, gdy ciągle wraca do wspomnień i projekcji przyszłości o dziecku, gdy zaniedbuje siebie, swoje obowiązki, wycofuje się z kontaktów społecznych, gdy zaczyna chorować i trudno jest znaleźć bezpośrednią przyczynę chorowania - to wszystko może oznaczać początek stanu depresyjnego i będzie wymagać fachowej pomocy ze strony psychiatry czy psychoterapeuty. Warto wspomnieć, że często jedna konsultacja z psychologiem może wystarczyć do tego, by rodzic umiał zamknąć w sobie okres straty/odłączenia i podjął decyzję na budowanie relacji z partnerem. Ponieważ też często spotykam się z sytuacją, gdy rodzice dziecka są rozwiedzeni, to dla rodzica pozostającego w silnej relacji z dzieckiem i bez nawiązania nowego związku - czas odejścia dziecka może być bolesnym doświadczeniem pustki i samotności. Wtedy, być może, taki rodzic może potrzebować dłuższego wsparcia ze strony psychoterapeuty. Gdyż jednocześnie może przeżywać odejście dziecka i swoją samotność.

Magdalena Baranowska-Szczepańska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.