Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Święty Marcin po nowemu: Mniej dla samochodów, więcej dla pieszych. Testujemy ulicę zupełnie inną od tej, którą pamiętamy...

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Dembiński
Agnieszka Mozolewska, Grzegorz Okoński

Święty Marcin po nowemu: Mniej dla samochodów, więcej dla pieszych. Testujemy ulicę zupełnie inną od tej, którą pamiętamy...

Agnieszka Mozolewska, Grzegorz Okoński

Na ul. Święty Marcin panował zgiełk: w obie strony w korkach stały samochody, środkiem jeździły co chwilę tramwaje, a na chodnikach - chodzili klienci tutejszych sklepów i placówek usługowych. Dziś jest inaczej - jeszcze cicho i raczej pusto. Ale ulica ma być lepsza i ładniejsza. Czy jest?

Proponujemy dwa spacery - wirtualny i rzeczywisty. W czasie pierwszego, na stronie projektcentrum.pl, „wchodzimy” pod Alfami od strony ul. Ratajczaka. Wygląda dobrze: idziemy środkiem chodnika, mijając uśmiechniętych, zastygłych w czasie ludzi. Niektórzy zostali wcześniej sklonowani, za to wszyscy sprawiają wrażenie zadowolonych z nowego Świętego Marcina. Na wszelki wypadek jednak nikt z nich nie siada na nowych ławkach, nikt nie korzysta z ładowarek przy nich, ani z kolorowych elementów mających służyć za przyrządy gimnastyczne dla dzieci i ławeczki jednocześnie. Jest czysto, w tle widać zaparkowane samochody, a wzrok przyciągają szczególnie elementy nieznane osobom, które przed remontem przemierzały niegdyś reprezentacyjną ulicę miasta - niskie szeregowe fontanny, donice z zielenią i drzewami (wcześniej tylko przy torowisku), parasole, ławki i kolorowe latarnie. Widać, że każdy kawałek przestrzeni ma znaczenie, a ulica jest wręcz nieco zatłoczona. Życie na nią wróciło i toczy się zadowolone...

Testujemy!

Teraz więc pora na test. Wychodzimy - mówiąc językiem młodzieżowym - w realu na ul. Gwarną, by dalej przespacerować się ulicą do Ratajczaka i z powrotem, obydwiema stronami. Pierwsze spostrzeżenie - przestrzeń jest wielka, jasne chodniki i jezdnie optycznie ją powiększają. Przechodniów jeszcze mało, bo sklepy i placówki usługowe wciąż nie wykorzystują wszystkich lokali wzdłuż ulicy. Wolnych miejsc na biznes jest jeszcze sporo.

Na początku trasy - minus pierwszy: nawet nie trzeba się specjalnie rozglądać, by dostrzec jak spomiędzy szarych kamieni przy jezdni, wzdłuż torowiska, wyraźnie wystają przewody. Gruby kabel sterczy też niczym wyrzut sumienia budowlańców przy pniu jednego z drzew za ul. Gwarną. Szkoda, bo widać, że o drzewa w ulicy zadbano w szczegółach. Nie są one już obudowane płytami w kształcie „skrzynek”, choć ich pnie jeszcze są zabezpieczone siatką w dyskretnej ziemistej barwie. Bezpośrednie otoczenie pnia przy ziemi jest estetycznie zasłonięte kratkami i zaopatrzone w lampki podświetlające roślinę. Pochylamy się - i na plus zapisujemy duże szare kamienie zabezpieczające przed przypadkowym utknięciem przy kracie wokół każdego drzewa, utrudniające zwierzętom dostęp do pnia, a jednocześnie łatwe do wybrania w razie potrzeby i wyczyszczenia. Kamienie te nie mają ostrych krawędzi, są bezpieczne.

Nie można natomiast zachwycić się kamieniami na wspomnianym obszarze pod zieleń, wzdłuż torowiska - ale to z powodów nie tyle koncepcyjnych, ile „eksploatacyjnych”. Po prostu te miejsca są rozjeżdżone przez samochody, do „łysych” placów, przy zmieszanych z błotem kamieniach.

Patrzymy pod nogi

Płytki wypełniające ulicę, na chodnikach, jezdni, czy miejscach parkingowych można oceniać różnie. Generalnie sprawiają dobre wrażenie, rozjaśniają ulicę, dają jej wygląd zadbanej. Ale z drugiej strony ich jasna barwa już po pierwszych dniach od otwarcia ulicy w wielu miejscach skalana jest błotem rozniesionym przez opony samochodów. Ciemniejsze paski między płytkami są w niektórych miejscach pościerane, a na jednym - co jednak chyba trzeba złożyć na karb bezmyślnego wandala a nie ekip pracujących na ulicy - wprost na płytkach przy ławce ustawiono słoiki po niebieskiej farbie. Denkami do góry, tak, że farba spłynęła na chodnik…

I jeszcze jedno - przy Świętym Marcinie mieszkają też właściciele psów, ich pupile załatwiają się wprost na mury budynków, co oprócz zacieków na nich, powoduje brudne kałuże na jasnych płytkach. I nie dotyczy to jednego czy dwóch miejsc - takich ścian i chodników na Świętym Marcinie jest bardzo dużo.

Parkujący zrobieni na szaro

Przy okazji płytek - wzdłuż ulicy wyznaczono miejsca parkingowe. Ruch samochodowy jest jeszcze mały, to można zażartować, że i miejsc niewiele. Są one oznaczone niewielkimi znakami pionowymi, wskazującymi na początek i koniec pasa parkingowego i - uwaga - ciemniejszym kolorem płytek. I tu jest pies pogrzebany - te ciemniejsze płytki o ton tylko różnią się od chodnikowych, więc kierowcy, którzy nie wiedzą o takim sposobie wyróżniania miejsc parkingowych, łatwo tego nie zauważą. Jedynie miejsca dla samochodu osoby niepełnosprawnej są wyraźnie oznakowane - bardzo ciemnych płytek z szeroką jasną obwódką trudno nie zauważyć. I oczywiście jest też tu znak pionowy, wskazujący na przeznaczenie tego miejsca.

Pozostało jeszcze 61% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Agnieszka Mozolewska, Grzegorz Okoński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.