Anastazja Bezduszna

Studentka UAM wyjechała na wolontariat na Madagaskar. Pokonała osiem tysięcy kilometrów, aby dotrzeć do swoich uczniów [ZDJĘCIA]

Studentka UAM wyjechała na wolontariat na Madagaskar. Opowiada nam, jak wygląda tam życie. Fot. Iman Esfandiyar/Marta Wawrzyniak-Esfandiyar Studentka UAM wyjechała na wolontariat na Madagaskar. Opowiada nam, jak wygląda tam życie.
Anastazja Bezduszna

Zuzanna pochodzi z Chodzieży. Obecnie ma 22 lata, studiuje dwa kierunki na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza i ma za sobą ponad 33 tysiące pokonanych samolotami kilometrów. Wszystko po to, by podzielić się wiedzą z innymi. A konkretnie z dziewczynami z Madagaskaru. Latem prowadziła dla nich lekcje angielskiego, a one uczyły ją mówić po malgasku.

- Pomyślałam, że skoro ja mogłam się uczyć i nadal mogę kontynuować swoją edukację, mam niezbędną wiedzę w pewnych zakresach, a gdzieś na świecie żyją dzieci, które dostępu do tej wiedzy nie mają, to mogę im pomóc - mówi Zuzanna.

Wychowana wraz z dwoma braćmi przez mamę i dziadków, którzy wspólnie dbali, aby każde dziecko miało zapewniony dobry start w przyszłość. Inwestowali m. in. w dodatkowe zajęcia pozalekcyjne. - Urodziłam się jako środkowe dziecko. Starszy brat ma 28 lat, młodszy 17 - mówi Zuzanna, która przyjechała studiować do Poznania w 2016 roku.

Zuzanna studiuje jednocześnie dwa kierunki na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Najpierw dostała się na muzykologię, a dwa lata później zaczęła studiować też na kierunku Etnologia i Antropologia Kulturowa. O projekcie „Studenci UAM bez granic” dowiedziała się od koleżanki poznanej właśnie na etnologii, która na Madagaskarze była podczas V edycji programu.

- Czułam wtedy wielki pociąg do obcych kultur, dodatkowo zetknięcie z literaturą etnograficzną pogłębiło tylko emocje związane z ewentualnym wyjazdem. Poszłam razem z koleżanką na pierwsze spotkanie Koła Naukowego Edukacji Międzykulturowej, działającego przy Wydziale Studiów Edukacyjnych, z którego to projekt „Studenci UAM bez granic” wyrasta

- opowiada dziewczyna.

Mimo, że kandydatów było wielu, zaczęła przygotowywać materiały z języka angielskiego, którego podstawy chciałam przekazać dzieciom. Udało się. Gdy obroniła w lipcu pracę licencjacką na muzykogii, zaczęła się zbierać do wyjazdu. Do pokonania miała ponad 8 tysięcy kilometrów w jedną stronę. Prawie dobę spędziła w samolocie.

Drugi dom - Akany Avoko Faravohitra

Podczas tegorocznej, VI edycji projektu „Studenci UAM bez granic” uczestnicy wyruszyli na Madagaskar. Zuzanna wraz z koleżanką Anitą trafiły do ośrodka dla dziewczyn Akany Avoko Faravohitra w miejscowości Antananarivo. Znajduje się on pod opieką fundacji „Ankizy Gasy - Dzieci Madagaskaru”.

- Tylko niektóre z dziewcząt przebywających w centrum mają możliwość uczęszczania do szkoły. Edukacja na Madagaskarze jest płatna, dlatego wiele rodzin zgłasza się po pomoc m.in. do fundacji

- opowiada wolontariuszka.

Sam ośrodek to kilka domków, w których dzieciaki mają wszystko, co jest potrzebne dla życia i nauki. - Akany Avoko Faravohitra jest miejscem, gdzie dzieciaki żyją. Jest to ogromny dom wybudowany w ubiegłym wieku, w kolonialnym stylu - dzieli się wrażeniami Zuzanna. Jest tam kuchnia, stołówka, duża łazienka, sypialnie.

- W ośrodku jest około 55 łóżek, choć obecnie w centrum dzieci jest około 65. Z tego powodu niektóre z dziewczynek śpią we dwie, jeśli są spokrewnione lub bardzo zaprzyjaźnione - relacjonuje wolontariuszka.

Obok domu znajdują się trzy dodatkowe budynki. - Jednym z nich jest biblioteka, w której zdarzało mi się prowadzić zajęcia. Dwa pozostałe to jednopokojowe domeczki. Jeden jest dla wolontariuszy zagranicznych, w drugim mieszka pracownik centrum z rodziną. Pilnuje on, aby na teren ośrodka nie dostał się nikt niepożądany, ale także żeby dzieci bez opieki go nie opuściły - mówi Zuzanna.

Dzieciaki przebywają do Akany bez przerwy.

- Ich pobyt w centrum został zasądzony przez sąd rodzinny, w celu ochrony przed maltretowaniem. Niektóre z dziewcząt trafiły tam w wyniku drobnych konfliktów z prawem

- opowiada dziewczyna.

Madagaskar nie taki daleki

Większość dzieci z ośrodka nie mówi po angielsku, a Zuzanna nie mówiła po malgasku. Na prawie każdych zajęciach był obecny tłumacz. Po kilku dniach Zuzanna nauczyła się już podstawowych zwrotów.

- Dziewczynki, z którymi przebywałam i pracowałam, były w większości nastolatkami. Oczywiście, miałam też zajęcia z dziećmi do 10. roku życia, przez dwa tygodnie uczyłam też dorosłe kobiety, najstarsza z nich miała około 50 lat - mówi.

Zuzanna uważa, że dziewczyny z Madagaskaru mają dużo wspólnego z polskimi nastolatkami. - W przerwie między zajęciami grają w siatkówkę albo siadają na murku w grupce i wzajemnie robią sobie wymyślne fryzury z cieniutkich warkoczyków. Głośno się śmieją, zaczepiają. Lubią tańczyć i śpiewać, niektóre z nich często prosiły o puszczenie swojej ulubionej piosenki Seleny Gomez czy Eda Sheerana, do których układały skomplikowane układy taneczne - wspomina.

- Na zajęciach niektóre dziewczyny ciężko pracowały nad swoim angielskim, bo jak przekazywały mi tłumaczki, chciały po prostu móc porozmawiać z wolontariuszkami z UAM o czymkolwiek. Raz wprawiły mnie w zdziwienie, kiedy rzuciły do mnie „dzień dobry” - dzieli się Zuzanna.

Okazało się, że był tam kiedyś inny wolontariusz z Polski, który nauczył je kilku zwrotów po polsku. - Czasami przychodząc rano na zajęcia, słyszałam polskie powitanie. Było to budujące, zwłaszcza w ostatnim tygodniu, kiedy reszta grupy prowadziła zajęcia w innym miejscu - dodaje. Ale to jeszcze nie wszystko. Studentka UAM wróciła na Madagaskar we wrześniu. Sama.

- Drugi pobyt w centrum trwał niecały tydzień, więc moja rodzina zniosła to spokojnie. Na pewno się przejęli, że wracam tam sama, ale nie niepokoili się bardzo, gdyż mieszkałam na terenie centrum - mówi Zuzanna.

Dziewczyna zdecydowała się wrócić, by przekazać jeszcze więcej wiedzy. - Było mi szkoda, żeby dziewczyny nie nauczyły się, jak przekazać ważne informacje chociażby lekarzowi czy stróżowi prawa. Z drugiej strony zaprzyjaźniłam się z kilkoma w moim wieku i żal mi było nie spędzić z nimi jeszcze odrobiny czasu - mówi.

Teraz Zuzanna wróciła do własnej nauki, ale kto wie, gdzie spędzi następne wakacje...

Anastazja Bezduszna

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.