Strefa biznesu: Polskie wino na salony wprowadzają marzyciele

Czytaj dalej
Monika Kaczyńska

Strefa biznesu: Polskie wino na salony wprowadzają marzyciele

Monika Kaczyńska

Polskie wino stało się modne. Wypada je pić, degustować, ofiarowywać. Większość polskich winnic produkuje na niewielką skalę, często łącząc wytwarzanie wina z ofertą enoturystyczną. Ale winiarze mierzą wysoko. Coraz bardziej wymagające szczepy winorośli uprawiane w kraju mogą zaowocować winami o światowej jakości.

Polacy rozsmakowali się w winach.

Choć w dalszym ciągu jeśli chodzi o spożycie zajmujemy ostatnie miejsce w Europie to jednak winny rynek w naszym kraju uchodzi za jeden z najbardziej obiecujących.

W ubiegłym roku wypiliśmy łącznie 107 milionów litrów wina. To o 20 milionów litrów więcej niż siedem lat temu. Specjaliści szacują, że wzrost spożycia będzie systematyczny - o 5 do 7 procent rocznie.

Na razie jednak przeciętny Polak wypija 3,2 litra wina rocznie. Przy Francuzach wypijających 42,5 litra jesteśmy winnymi abstynentami. Ale także w krajach, które z winem się nie kojarzą - takich jak Szwecja czy Wielka Brytania pije się tego trunku więcej. Szwedzi wypijają 26 litrów wina rocznie, Brytyjczycy 22 litry.

Nie tylko trunek

W Polsce modę na wino wprowadziła aspirująca klasa średnia. Rosnąca zamożność, a nade wszystko podróże, zwłaszcza na południe Europy sprawiły, że Polacy rozsmakowali się w winie i coraz częściej zaczęli wybierać je świadomie, niekiedy płacąc za wybrane butelki całkiem spore pieniądze.

Odkryliśmy także, że znane nazwiska i wina to połączenie, które może przynieść zyski. Pierwszy był Marek Kondrat, który po porzuceniu kariery aktorskiej zajął się sprowadzaniem wina, a asortyment sieci sklepów (liczącej w najlepszym momencie rozwoju biznesu kilkanaście punktów) #firmował swoim nazwiskiem i twarzą.

Krok dalej poszedł Grzegorz Turnau, który stał się twarzą Winnicy Turnau. Pierwsze wina pochodzące z winorośli z Baniewic pojawiły się na rynku w 2015 roku. O winnicy stało się głośno, wina były dobrze przyjmowane, dzieła dopełniła oferta enoturystyczna.

Na świecie mariaż gwiazdy i winorośli to nic nadzwyczajnego. W Toskanii produkuje wina winnica Il Palagio należąca od bez mała trzech dekad do Stinga, Antonio Banderas kupił winnicę w Hiszpanii. Gerard Depardieu ma udziały w kilkudziesięciu winnicach nie tylko w Europie (we Francji, Włoszech, Hiszpanii i Portugalii), ale także w Maroku, Algierii i Argentynie. Jest też wyłącznym posiadaczem kilku winnic, z których trunki odniosły rynkowy sukces. Właścicielem winnic i własnej marki wina jest też Francis Ford Coppola. Mają je także aktorzy Dan Aykroyd i Olivia Newton John czy piosenkarz Cliff Richard.

Z marketingowego punktu widzenia połączenie znanego nazwiska i wina to zabieg na pewno skuteczny. Ile jest jednak faktycznego udziału gwiazd w uprawie winorośli, można się tylko domyślać.

Polskie wino powraca

Od kilku lat widać odradzanie się polskiego winiarstwa. Choć Polska nigdy nie była taką potęgą winiarską jak Francja czy Włochy (co oczywiste ze względów klimatycznych) to jednak

polskie tradycje winiarskie sięgają średniowiecza.

Dziś powracają. Nierzadko winiarze nawiązują do tradycji i zakładają winnice w miejscach pierwotnej uprawy winorośli.
Oczywiste, że największe zainteresowanie uprawą winorośli można zanotować tam, gdzie tradycje winiarskie są najmniej odległe, ale i w innych regionach nie brakuje chętnych, by produkować wino.
Zwłaszcza, że tzw. ustawa winiarska z 2011 roku upraszczając procedury i łagodząc rygory wobec winnic stała się wyraźnym impulsem do rozwoju.

Według danych Krajowego Ośrodka Wspierania Rolnictwa w sezonie 2017/2018 zarejestrowano w całym kraju 201 winnic. Liderem jest Małopolska z 32 winnicami, za nią miejsca na podium zajmują województwa podkarpackie i lubu-skie z 3o i 28 działającymi winnicami.

Wielkopolska z ośmioma zarejestrowanymi winnicami zajmuje ósme miejsce wśród 15 województw (w warmińsko-mazurskim nie ma ani jednej winnicy). Trudno więc nazwać nasz region winiarską potęgą i na dogonienie liderów raczej nie ma co liczyć, ale na mapie polskiego winiarstwa jest tu kilka znaczących punktów zarówno na winiarskiej, jak i enoturystycznej mapie Polski. Bo szeroka oferta enoturystyczna jest dla polskiego winiarstwa charakterystyczna. Powód jest prozaiczny: pieniądze.

- W większości przypadków polskie winnice są zbyt małe, by zarobić na samym winie. Minimalny areał, który gwarantuje tylko z winorośli i wina to 3-4 hektary - mówi Maciej Tadeusz, właściciel winnicy Katarzyna z Grodziska Wielkopolskiego. - W przypadku mniejszych winnic, a takich w Polsce jest większość, baza noclegowa, wycieczki i degustacje pozwalają zrównoważyć budżet.

Są jednak wyjątki. Największą winnicę w Polsce prowadzi wspólnie kilkunastu winiarzy z okolic Zielonej Góry. Samorządowa Winnica w Zaborze to 32 hektary porośnięte winoroślą. Jej integralną częścią jest otwarte w ubiegłym roku Lubuskie Centrum Winiarstwa, które ma stanowić bazę naukowo-dydaktyczną dla coraz liczniejszych studentów enologii.

24 hektary liczy winnica Srebrna Góra, położona w Krakowie u stóp klasztoru Kamedułów na Bielanach oraz w podkrakowskich Pogorzałkach. W winnicy jest uprawianych kilkanaście odmian winorośli i co rok opuszcza ją 50 tysięcy butelek wina.
Niezależnie od tego, na jaką skalę prowadzona jest winnica, jej właściciele podkreślają, że gdy połknęli winnego bakcyla nie było już odwrotu.
- Trzy lata szukaliśmy lokalizacji - mówi Mirosław Jaxa Kwiatkowski, współwłaściciel. - Dopóki nie trafiliśmy na Bielany, nigdzie nie czuliśmy się u siebie.

Piotr Nowakowski i Piotr Olewiński, właściciele Novolu, zamarzyli o winnicy, gdy kupili pałacyk w Mierzęcinie w województwie lubuskim, ponad dekadę temu. Jak twierdzili wówczas, otoczenie pałacu aż prosiło się o winnicę. Jak pomyśleli, tak zrobili, choć gdy podejmowali decyzję przepisy nie pozwalały nawet na sprzedaż polskiego wina.

Dziś Mierzęcin to jedna z największych polskich winnic, która jest ważnym punktem na enoturystycznej mapie Polski

Cechą charakterystyczną produkowanych tam trunków jest dłuższe niż przeciętne leżakowanie wina.

W winie prawda

Obecnie dla polskiego wina panuje dobry klimat. Dosłownie, bo jest coraz cieplej, a wyższe temperatury sprzyjają uprawie winorośli. Swoje zrobiła także promocja. Wina z rodzimych winnic stały się modne. Chętniej je kupujemy czy to po to, by wypić samemu, czy ofiarować w prezencie.

Znawcy podkreślają, że są coraz lepsze.
- Uprawiamy takie mieszanki różnych odmian winorośli właściwej, które charakteryzują się wysoką odpornością na nasze warunki klimatyczne - podkreśla Maciej Glinka, właściciel winnicy Terra w Malicach Kościelnych. -

Mamy więc inne wina niż Hiszpanie, Francuzi czy Włosi. Co nie znaczy, że gorsze.

Ja w swojej piwnicy mam w tej chwili białe i czerwone, wytrawne i półsłodkie. Jest w czym wybierać.

Najczęściej uprawiane w Polsce odmiany winorośli to Regent, Rondo, Bianca czy Solaris. Rzadziej Pinot Noir, Pinot Blanc. W ostatnim czasie coraz częściej w winnicach pojawia się Chardonnay. Ten ostatni szczep pojawia się głównie dlatego, że winiarzom marzy się wino musujące. Takie, popularne w całych Niemczech, produkowano przed II wojną światową w okolicach Zielonej Góry.

Polskie wino coraz częściej znajduje uznanie na międzynarodowych konkursach i zdaniem wielu specjalistów ma szansę na karierę także poza granicami kraju.
- Nasze wina, w porównaniu z tymi z południa Europy, mają podwyższony poziom kwasowości - mówi Maciej Tadeusz. - Ale takie wina są obecnie modne i poszukiwane.

Konkurujemy z winami z innych krajów coraz skuteczniej.

Monika Kaczyńska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.