Stare Zoo w Poznaniu: Kucyki, wożąc dzieci, były za bardzo obciążone?

Czytaj dalej
Fot. MRT
Marta Danielewicz

Stare Zoo w Poznaniu: Kucyki, wożąc dzieci, były za bardzo obciążone?

Marta Danielewicz

W tym roku w Starym Zoo nie było oprowadzania dzieci na kucykach. Powodem miał być remont nawierzchni, ale przetarg na wykonanie usługi został ogłoszony dopiero pod koniec września.

Emerytowane wolontariuszki: Danuta Lech wraz z siostrą, z wykształcenia zootechnik i biolog, od kilku lat dorabiały sobie w okresie wiosennym i letnim organizując przejażdżki dzieci na kucykach w Starym Zoo. W tym roku jednak dyrekcja zoo postanowiła zrezygnować z usługi i wymówiła paniom współpracę. O sprawie pisaliśmy pod koniec kwietnia, gdy decyzji dyrektor zoo - Ewy Zgrabczyńskiej - sprzeciwili się rodzice i organizatorki przejażdżek.

Jak wyjaśniali przedstawiciele poznańskiego zoo powodem odmowy miał być remont nawierzchni w Starym Zoo, a także opinia Międzynarodowego Ruchu na Rzecz Zwierząt Viva! Jednak przez okres letni żadnego remontu w Starym Zoo nie wykonano. Przetarg na usługę został ogłoszony dopiero pod koniec września.

– Przygotowanie dokumentacji projektowej na terenie starym i zabytkowym nie jest łatwe, czas jego trwania był niezależny od nas. Postępowanie przetargowe obecnie jest na etapie poszukiwania wykonawcy

– tłumaczy Małgorzata Chodyła, rzeczniczka zoo.

Z kolei Anna Plaszczyk z fundacji Viva! w piśmie do dyrekcji zoo ze stycznia tego roku, zwracała uwagę, że w związku z przewozem zbyt dużych i ciężkich dzieci dochodziło do przeciążania kucyków. – Kucyki nie są poddawane regularnym treningom. Może je to narazić na urazy. Świadczenie usług przewozu przez nieprzygotowane do pracy zwierzęta może skutkować licznymi wypadkami – tłumaczyła Anna Plaszczyk w piśmie do dyrekcji.

Z tą opinią nie zgadza się wolontariuszka, Danuta Lech. – Nigdy nie doszło do żadnego wypadku, a kucyki nie były przeciążone, bowiem nie wsadzałyśmy im na grzbiet zbyt ciężkich i dużych dzieci. Same nie miałybyśmy sił ich unieść – wskazuje. – Tyle lat zajmujemy się tymi zwierzętami, że znamy je bardzo dobrze. Nawet siodeł im nie zakładałyśmy, tylko specjalnie czapraki, by nie miały zbyt ciężko. Niezrozumiałe jest dla nas, jak dyrekcja zoo może opierać się tylko na opinii, zawierającej ogólne stwierdzenia jednej fundacji – dodaje.

W dalszej części tekstu przeczytasz:

  • Jak do sprawy odniosły się władze miasta?
  • Czy obwożenie dzieci mogło szkodzić kucykom?
  • Co o ewentualnym przeciążeniu zwierząt uważa weterynarz?
Pozostało jeszcze 37% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Marta Danielewicz

Zajmuję się głównie tematyką z zakresu ochrony środowiska, śledzę także rozwój lokalnego biznesu. Tropię afery toksyczne, bacznie obserwuję zmiany w świadomości i prawie dotyczące ochrony środowiska. Z kolei w biznesie podziwiam nowe rozwiązania technologiczne, kibicuję małym i dużym firmom, stosującym się do zasad CSR, piszę o prawach pracownika, a także o tych, którzy o nie walczą.
Prywatnie mam szczęście być właścicielką psa, który został interwencyjnie odebrany z pseudohodowli, lubię dobrą kuchnię, niskobudżetowe podróże po świecie, a także filmy animowane.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.