Sona Ishkhanyan

Sprawiedliwa Wśród Narodów Świata z Gniezna o konflikcie Polski z Izraelem: "Ja tę historię znam z innej strony"

Sprawiedliwa Wśród Narodów Świata z Gniezna o konflikcie Polski z Izraelem: "Ja tę historię znam z innej strony" Fot. Dawid Stube/Fotostube
Sona Ishkhanyan

Zapytaliśmy Helenę Kowalewską, jedyną gnieźniankę z tytułem Sprawiedliwa Wśród Narodów Świata, co sądzi o aktualnym konflikcie Izraela z Polską.

W ubiegłym miesiącu weszły w życie przepisy ustawy o IPN, które tak podzieliły Polskę z Izraelem. Najbardziej kontrowersyjny zapis to kary za przypisywanie narodowi polskiemu odpowiedzialności za zbrodnie popełnione przez nazistowskie Niemcy.

Ustawa ta doprowadziła do konfliktu w relacji polsko-izrealskiej. Padło wiele zarzutów i wiele słów, które wzbudziły poczucie niesprawiedliwości wobec osób, które uratowały życie niejednego Żyda, narażając często nie tylko swoje, ale także życie całej rodziny.

Z takiej właśnie rodziny pochodziła Pani Helena Kowalewska, gnieźnianka, która za swoje zasługi otrzymała medal Sprawiedliwej Wśród Narodów Świata.

- Ja przypuszczam, że to jest jakaś pomyłka, to co się obecnie dzieje i to co się mówi, bo znam tę sprawę z innej strony. Pomagaliśmy Żydom, jak tylko mogliśmy. Znam sytuację z tej dobrej strony. Uratowaliśmy życie młodej dziewczynie żydowskiej, narażając się na wiele niebezpieczeństw

- mówi Helena Kowalewska.

- Medal Sprawiedliwej Wśród Narodów Świata okupiłam czteroletnim strachem i każdego dnia możliwością śmierci - zaznacza gnieźnianka, która w czasach wojny ze swoją mamą i siostrą uratowała życie małej Lusi.

Sprawiedliwa Wśród Narodów Świata z Gniezna o konflikcie Polski z Izraelem: "Ja tę historię znam z innej strony"
Dawid Stube/Fotostube

Jak się czuje słysząc o konflikcie rządu polsko-izraelskiego, o którym mówi się na arenie międzynarodowej?

- Jest to krzywdzące dla nas, osób, które nie bacząc na wszelkie zagrożenia ze strony niemieckiego rządu, w swoich domach przechowywały Żydów, czy ich dzieci. Kilka razy mieliśmy kontrolę w domu. Mama miała cały scenariusz, a my z siostrą powtarzałyśmy tak, by nasze słowa się zgadzały. "Te dwie dziewczynki to pani córki, bo to widać po podobieństwie, ale ta trzecia to na pewno nie jest pani córką" - mówił wielokrotnie niemiecki oficer, a mama na to: "nie jest moją córką, tylko mojej kuzynki i jej męża, których wygnano na Syberię, a ja się nią opiekuję" - przypomina sobie pani Helena.

- Nie mogę powiedzieć, że wszyscy Polacy tak się zachowywali i tak zawzięcie pomagali Żydom, ale proszę pamiętać, że to były tragiczne czasy także dla Polaków, którzy byli pod ogromną presją, zarówno nazistowskich Niemców, jak i rosyjskich komunistów. Często pod bronią byli przesłuchiwani i doprowadzani do takiego stanu, by wydawać Żydów lub zmuszani do tego, żeby budować obozy koncentracyjne. Czy wówczas Polak mógłby się sprzeciwić woli Niemców? Ile osób dziś naraziłoby swoje życie, aby uratować życie obcej osoby? - pyta pani Helena.

- Dla mnie najlepszą nagrodą jest wdzięczność naszej Lusi i jej całej rodziny, bo pomimo tego, że ona niedawno zmarła, to jej dzieci i wnuki utrzymują ze mną kontakt i przy każdej okazji wyrażają swoją wdzięczność

- dodaje na koniec Sprawiedliwa Wśród Narodów Świata z Gniezna.

Sona Ishkhanyan

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.