Sprawa Ziętary: Przeszukania u Krystiana Cz. z Elektromisu i prawnika Roberta B. Czego szukali krakowscy śledczy?

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Dembinski
Łukasz Cieśla

Sprawa Ziętary: Przeszukania u Krystiana Cz. z Elektromisu i prawnika Roberta B. Czego szukali krakowscy śledczy?

Łukasz Cieśla

W śledztwie związanym ze zbrodnią na dziennikarzu Jarosławie Ziętarze, krakowska policja przeszukała dom Krystiana Cz., jednej z głównych postaci w dawnej firmie Elektromis. Śledczy z policyjnego Archiwum X przeszukali także nieruchomość prawnika Roberta B. Nieoficjalnie wiadomo, że czynności prowadzono w kontekście próby zdyskredytowania głównego świadka w sprawie porwania Ziętary.

Przeszukania u Krystiana Cz. oraz Roberta B. odbyły się w połowie lutego na polecenie krakowskiej prokuratury wyjaśniającej losy Jarosława Ziętary. Jaki jest ich efekt? - Nie będę niczego komentował – tak na nasze pytania odpowiedział krakowski prokurator Tomasz Dorosz.

Czytaj więcej: Porwanie Ziętary: ochroniarze Elektromisu "Ryba" i "Lala" nie przyznaja się do zarzutów

Z naszych ustaleń wynika, że przeszukania nie miały związku z samą zbrodnią na Ziętarze, lecz z innym istotnym wątkiem. Chodzi o nagranie rozmowy, która miałaby zdyskredytować głównego świadka wiążącego Elektromis z porwaniem i zabójstwem poznańskiego dziennikarza.

Sprawdź: Sprawa Ziętary: Elektromis obawia się zeznań byłego oficera UOP?

W zeszłym roku wspólnie z „Superwizjerem TVN” dotarliśmy do Jerzego U., byłego oficera UOP. Wcześniej zeznał w prokuraturze, że Ziętara interesował się przekrętami Elektromisu i został porwany przez trzech ochroniarzy „Rybę”, „Lalę” oraz nieżyjącego „Kapelę”. Dwaj pierwsi zasiadają obecnie na ławie oskarżonych. Wspomniany oficer UOP miał być naocznym świadkiem porwania, bo jak zeznał, inwigilował Ziętarę na tajne zlecenie Elektromisu. Zlecenie osobiście miał mu dać Krystian Cz., były milicjant, który został jedną z głównych postaci Elektromisu.

Proces byłych ochroniarzy Elektromisu rozpoczął się w styczniu tego roku. Kilka miesięcy przed rozpoczęciem tego procesu były oficer UOP opowiadał nam, że środowisko dawnego Elektromisu dociera do niego i próbuje wpłynąć, by w sądzie nie pogrążał „Ryby” i „Lali”. W grę miały wchodzić duże pieniądze.

Czytaj też: Sprawa Ziętary: były oficer UOP wrócił do współpracy z prokuraturą i obciąża ochroniarzy Elektromisu

W listopadzie ubiegłego roku opublikowaliśmy pierwszy materiał oparty na rozmowach z byłym oficerem UOP. Tego samego dnia dawni szefowie Elektromisu Mariusz Ś. i Krystian Cz. przesłali mediom oświadczenie. Twierdzili, że padli ofiarą szantażu ze strony byłego oficera UOP, bo ten miał się domagać 3 mln za zmianę swoich zeznań o roli Elektromisu w zbrodni na Ziętarze. Ludzie Elektromisu zawiadomili również prokuraturę o rzekomym szantażu. Na dowód przedstawili nagranie, które rzekomo ktoś „podrzucił im” do skrzynki pocztowej.

Jak się później okazało, na nagraniu słychać rozmowę między byłym oficerem UOP Jerzym U., a jego poznańskim prawnikiem Robertem B. To były radca prawny, który został skazany za działanie na szkodę klientów i obecnie prowadzi działalność jedynie jako „doradca prawny”. W latach 90., gdy zaczynał karierę prawnika, pracował w kancelarii obsługującej Elektromis.

Były oficer UOP Jerzy U.:

- Ten znajomy prawnik zgłosił się do mnie, że Elektromis chce mi zapłacić za zmianę zeznań. Ja mu powiedziałem, że możemy ich podpuścić i przygotować prowokację. O wszystkim powiedziałem policji z Krakowa. Taki był kontekst tamtych rozmów. Elektromis próbuje teraz przedstawić sprawę w fałszywym świetle, by mnie zdyskredytować. Uważam również, że to prawnik nagrał naszą rozmowę i dał ją Elektromisowi zapewne w zamian za korzyści finansowe. Mam na to poważne dowody, które przekazałem już prokuraturze.

I właśnie do prawnika Roberta B. przyszli niedawno krakowscy śledczy. Mieli szukać dowodów na prowokację wobec głównego świadka. Prawnik Robert B. zaprzecza, by to on nagrywał. Co ma do powiedzenia w sprawie przeszukania? - Niczego nie skomentuje – ucina prawnik Robert B.

Mało rozmowny był również eksmilicjant Krystian Cz., jeden z twórców Elektromisu, który kilka miesięcy temu ogłosił, że padł ofiarą szantażu. Pytany o policyjne przeszukanie, odpowiedział nam, że trwające śledztwo jest objęte tajemnicą i niczego nie powie. Po chwili się rozłączył.

W kontekście relacji Elektromisu z byłym oficerem UOP jest jeszcze jedna kontrowersyjna kwestia. W styczniu 2015 roku Jerzy U. na pewien czas wycofał się ze współpracy z krakowską prokuraturą i nie podtrzymał wcześniejszych zeznań pogrążających ludzi Elektromisu ws. Ziętary. Śledczy podejrzewali wtedy, że dawni znajomi do niego dotarli.

Niedawno ujawniliśmy, że tuż po niepodtrzymaniu zeznań, Jerzy U. dostał pół miliona złotych od dawnego Elektromisu. Pieniądze przelano na konto firmy związanej z jego żoną z konta spółki związanej z Elektromisem. Czy była to zapłata za milczenie? Elektromis zaprzecza. Były milicjant Krystian Cz. przekonywał niedawno prokuraturę, że zapłacili głównemu świadkowi za ochronę dawnej siedziby firmy „przed podrzuceniem ludzkich szczątków na teren Elektromisu”.

W poznańskim sądzie, w kontekście sprawy Ziętary, trwa również proces Aleksandra Gawronika. Jest oskarżony o podżeganie do zabójstwa Ziętary podczas narady w firmie Elektromis w 1992 roku. Gawronik nie przyznaje się do winy.

Łukasz Cieśla

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.