Sprawa Ziętary: "Baryła" twierdzi, że może kłamać, ile wlezie

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Gdak
Łukasz Cieśla

Sprawa Ziętary: "Baryła" twierdzi, że może kłamać, ile wlezie

Łukasz Cieśla

Maciej B., ps. Baryła zeznawał w procesie byłego senatora oskarżonego o podżeganie do zabicia Jarosława Ziętary.

Czy Aleksander Gawronik, były senator i najbogatszy Polak, w 1992 roku nakłaniał do zabicia dziennikarza Jarosława Ziętary? W środę w poznańskim Sądzie Okręgowym odbyła się kolejna odsłona jego procesu.

Rozprawę zdominowała konfrontacja między Maciejem B., ps. Baryła oraz Krzysztofem Kaźmierczakiem, dziennikarzem „Głosu Wielkopolskiego”, który od lat wyjaśniał losy Jarosława Ziętary. Domagała się jej adw. Patrycja Leśkiewicz, która broni Aleksandra Gawronika. Powodem były rozbieżności w zeznaniach tych świadków.

Baryła zmienia zeznania

Początkowo Maciej B., ps. Baryła, współpracował z krakowską prokuraturą wyjaśniającą losy Jarosława Ziętary. „Baryła”, odsiadujący dożywocie za zabicie policjanta, kilka lat temu zaczął opowiadać śledczym o porwaniu i zabójstwie dziennikarza. Zeznał, że polecenie likwidacji wydał Aleksander Gawronik. A działo się to w czerwcu 1992 roku na terenie firmy Elektromis. Ziętara zniknął 1 września 1992 roku. Jego ciała do dzisiaj nie odnaleziono.

Dziennikarz "Gazety Poznańskiej" miał zagrażać interesom tzw. poznańskiej szarej strefy, bo interesował się działalnością kilku biznesmenów. „Baryła” twierdził, że osobiście brał udział w napaści na dziennikarza, ale samo zabójstwo było dziełem kilku innych mężczyzn, w tym ochroniarzy Elektromisu.

Na początku 2015 roku z „Baryłą” spotkał się również Krzysztof Kaźmierczak, dziennikarz „Głosu Wielkopolskiego” i działacz komitetu wyjaśniającego losy Ziętary. Kaźmierczak napisał potem artykuł, w którym przedstawił relację „Baryły”. Przestępca sam miał zabiegać o spotkanie. Podczas ich widzenia w zakładzie karnym w Gębarzewie raz jeszcze miał opowiedzieć o szczegółach porwania z 1992 roku i potwierdzić wersję, którą przedstawił w śledztwie. „Baryła” miał jednak zaznaczyć, że musi wycofać zeznania, w których obciążał Gawronika oraz dawnych ochroniarzy z firmy Elektromis. Według relacji dziennikarza, „Baryła” tłumaczył, że dostał pogróżki.

W kwietniu tego roku, podczas procesu Gawronika, Kaźmierczak potwierdził w sądzie przebieg tamtego spotkania z „Baryłą”. Z kolei przestępca stwierdził, że ich rozmowa z 2015 roku miała zupełnie inny przebieg, a dziennikarz wiele rzeczy zmyślił. „Baryła” wycofał się też z wcześniejszych zeznań. Stwierdził, że kłamał ws. roli Gawronika, bo prokuratura obiecała mu akt łaski.

Proszę wstrzymać artykuł

Środowa konfrontacja „Baryły” z dziennikarzem nie przyniosła przełomu. Obaj pozostali przy swoich zeznaniach.

Krzysztof Kaźmierczak przedstawił w sądzie nagranie ze spotkania z „Baryłą”. Jest ono bardzo krótkie, bo jak zaznaczył dziennikarz, „Baryła” szybko zażądał, by przerwać nagrywanie. Dziennikarz przedstawił też maile, które w 2015 roku wymienił z ówczesnym adwokatem reprezentującym „Baryłę”. Chodziło o autoryzację wypowiedzi przestępcy. Z maila wysłanego przez adwokata wynikało, że „Baryła” prosi o wstrzymanie publikacji, ponieważ jeszcze rozważa swoje stanowisko.

- Po spotkaniu ze mną, czyli w styczniu 2015 roku, „Baryła” zaczął się wahać czy jednak wycofać swoje zeznania obciążające byłego senatora - podkreśla Krzysztof Kaźmierczak.

Mam doskonałą pamięć

Ostatecznie „Baryła” zeznania wycofał. W środę przekonywał w sądzie, że wcześniej konfabulował za obietnicę wyjścia z więzienia. A teraz, twierdząc, że nie ma wiedzy o losach Ziętary, mówi prawdę i może poddać się badaniom na wykrywaczu kłamstw. Jednak po chwili „Baryła” oświadczył, że... znowu mógłby kłamać i obciążyć Gawronika, jeśli tylko dostałby prawo łaski.

- Dajcie mi akt łaski, a ja będę konfabulował, ile wlezie - zaproponował przestępca odsiadujący wyrok dożywocia.

Sprzeczności w wypowiedziach „Baryły” było jeszcze kilka. Na przykład zapewniał, że ma doskonałą pamięć i z głowy może powiedzieć ze sto numerów telefonów. Powoływał się na nią, gdy odpowiadał na pytania Jacka Ziętary, oskarżyciela posiłkowego. Brat dziennikarza dociekał, jak to możliwe, że „Baryła” wcześniej z takimi detalami opowiadał o porwaniu i zabójstwie jego brata. „Baryła” stwierdził, że to prokuratorzy, podczas kilku rozmów z nim instruowali go, co ma powiedzieć w zamian za akt łaski.

- Mam doskonałą pamięć i wszystko zapamiętałem - przekonywał „Baryła”. Twierdził też, że na przesłuchaniu w prokuraturze... czegoś mu dosypano do wody, którą dostał do picia.

W środę ta „doskonała pamięć” kilka razy zawiodła „Baryłę”. Choćby, gdy padły pytania o jego pracę w Elektromisie, na terenie którego Gawronik miał nakłaniać do zabicia dziennikarza. „Baryła” twierdził, że dokładnie nie pamięta, co tam robił. Po chwili dodał, że może windykował długi, może umył też mercedesa szefowi firmy Mariuszowi Świtalskiemu. Przychodził też do Elektromisu, bo mieścił się tam ring, a on trenował kick-boxing.

Witaj, Aleksandrze

„Baryła” dystansuje się również od swojej bliskiej znajomości z Aleksandrem Gawronikiem. Jednak w 2014 roku napisał do niego list, w którym tłumaczył się, dlaczego obciążył go w swoich zeznaniach. W liście zwracał się do Gawronika słowami „Witaj, Aleksandrze”. - A jak miałem napisać? Panie senatorze? - dziwił się „Baryła” podczas środowej rozprawy.

Prokurator Elżbieta Potoczek-Bara dopytywała „Baryłę”, skąd miał kamizelkę kuloodporną z firmy Sezam należącej kiedyś do Aleksandra Gawronika?

- Kamizelkę miałem, ale nie pamiętam skąd - odpowiedział „Baryła”.

W środę obrońca A. Gawronika złożyła w sądzie dokument z akt rejestrowych Elektromisu. Wynika z nich, że od maja 1991 roku siedziba firmy mieściła się przy ul. Wołczyńskiej, a nie przy ul. Ognik. A to przeczyłoby tezie prokuratury, że w czerwcu 1992 roku Gawronik właśnie w siedzibie przy ul. Ognik nakłaniał do zabicia dziennikarza. Prokuraturze nieoczekiwanie w sukurs przyszedł „Baryła”. Zeznał, że jeszcze do 1994 roku niektóre biura Elektromisu, mimo zmiany adresu, mieściły się przy ul. Ognik.

Kolejna rozprawa dotycząca losów Jarosława Ziętary odbędzie się za 2 tygodnie. Wtedy ma też zostać dokończone przesłuchanie Krzysztofa Kaźmierczaka. Dziennikarz ma również dostarczyć sądowi czytelne notatki ze swojego spotkania z "Baryłą". Przesłuchani zostaną także kolejni świadkowie.

Łukasz Cieśla

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.