Martin Nowak

Siostra Tekla z Piły. Z miłości potrafiła wskoczyć w ogień

Siostra Tekla z Piły. Z miłości potrafiła wskoczyć w ogień
Martin Nowak

Urodzona pilanka o sercu wielkim jak dzwon. Tak można powiedzieć o siostrze Tekli Annie Budnowskiej, która podczas wojny nie cofała się przed niczym i m.in. uratowała przed śmiercią ponad dwadzieścioro dzieci! O jej życiu przypomina pamiątkowa tablica, którą odsłonięto w rocznicę jej 111 urodzin przy ul. 11 Listopada w Pile.

To tam w kamienicy z numerem 38 urodziła się Anna Budnowska. Wychowana została w bardzo patriotycznej rodzinie. Jej ojciec - Józef Budnowski, był jednym z założycieli polskiego chóru ,,Halka” w niemieckiej wtedy Pile. Ona natomiast od najmłodszych lat czuła powołanie i chciała zostać siostrą zakonną.

Podobno już jako nastolatka mówiła o tym bardzo poważnie, ale wówczas jej ojciec stwierdził tylko: - Dzieci do zakonu nie biorą!
Anna ostatecznie wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi w 1925 roku.

Siostra Tekla z Piły. Z miłości potrafiła wskoczyć w ogień

Dziesięć lat później, w 1935 roku, została przełożoną zakładu naukowo - wychowawczy dla ubogich dziewcząt w Łomnej na terenie obecnej Ukrainy. To właśnie tam wśród 120 dzieci siostry franciszkanki ukrywały 24 żydowskich dzieci.

We wrześniu 1943 roku klasztor i zakład został napadnięty i obrabowany przez oddział UPA. Siostra Tekla zorganizowała ucieczkę sióstr i dzieci do Warszawy. Po wybuchu Powstania Warszawskiego wyprowadziła dzieci z płonącego miasta... Koniec wojny zastał ich w opuszczonej szkole w Gostowcu.

Po wojnie od 1948 roku do 1972 przebywała w Brazylii. Wyjechała tam z misją: tworzyła i administrowała nową prowincję franciszkanek w Kurytybie. ,,Mateczka” - bo tak nazywały ją siostry, została odwołana do Polski w 1972 roku, gdzie powierzono jej najważniejszą funkcję Przełożonej Generalnej Zgromadzenia. Zmarła, po ciężkiej i wyniszczającej chorobie w 1994 roku. Została pochowana na warszawskich Powązkach.

Siostra Anna Tekla Budnowska we wrześniu ubiegłego roku otrzymała pośmiertnie Medal Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. Dokumentację dokonań siostry Budnowskiej zebrała i opracowała siostra Teresa Antonietta Frącek. Przedstawiciele ambasady Izraela przez kilka miesięcy poszukiwali jej żyjących krewnych i dopiero w styczniu tego roku medal podczas uroczystości w Gnieźnie odebrali Jan Budnowski i Krystyna Kabat - w imieniu męża Romana.

Rodzina wspominała, że siostra Anna była skromna i niewiele mówiła o swoich wielkich czynach. Jeśli ktoś nie wiedział jak zachować się w jej obecności, zawsze skracała dystans mówiąc ,,Mów mi ciociu Anno”.

Siostra Tekla z Piły. Z miłości potrafiła wskoczyć w ogień

O jednej z anegdot związanych z siostrą na szczeblu rodzinnym opowiada Krystyna Kabat. - Pewnego razu, gdy była u nas, mój synek zdaniem mojej teściowej brzydko się odezwał. Teściowa skarciła go. Na to ciocia Ania powiedziała: Agnieszko myślisz, że ja nie umiem powiedzieć "d..."? - wspomina.

Podczas uroczystości odsłonięcia pamiątkowej tablicy przy ul. 11 Listopada w Pile zebrało się sporo ludzi. M.in. siostry franciszkanki, przedstawiciele organizacji i władz miasta, a także chór "Halka". Odsłonięcia tablicy dokonali Jan Budnowski i Krystyna Kabat. Następnie odbyło się uroczyste sympozjum i nabożeństwo w kościele św. Stanisława Kostki.

Martin Nowak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.