Selfie z Poznaniem: Wilda, czyli dzielnica, którą warto zwiedzić. Niebawem pokierujemy się Leksykonem Wildeckim Patryka Borowiaka

Czytaj dalej
Fot. Patryk Borowiak
MW

Selfie z Poznaniem: Wilda, czyli dzielnica, którą warto zwiedzić. Niebawem pokierujemy się Leksykonem Wildeckim Patryka Borowiaka

MW

Gdyby Patryk Borowiak miał wskazać najważniejszą dla siebie dzielnicę Poznania, nie miałby żadnego problemu. To po prostu musi być Wilda, gdzie mieszka od 30 lat. W różnych miejscach, przy różnych ulicach, ale dzielnica zawsze była ta sama.

- Mam tu mnóstwo „swoich” miejsc. Jedynymi z tych najważniejszych dla mnie są te związane z moją edukacją. Czyli dawna Szkoła Podstawowa nr 39 im. Henryka Sienkiewicza czy V LO, z którym nadal mam kontakt i gdzie prowadzę wykłady dla uczniów. Ale o tym, gdzie piłem pierwsze piwo, wspominać nie będę

- śmieje się Patryk Borowiak.

To on jest twórcą „Leksykonu Wildeckiego”, który ma pozwolić odkryć najciekawsze miejsca tej dzielnicy. Ukaże się w przyszłym roku. Nasz rozmówca zrobił sobie selfie w jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc Wildy, czyli w okolicy skrzyżowania ul. 28 Czerwca i Wierzbięcic. Tutaj praktycznie Wilda się zaczyna.

- Kawałek dalej wyłania się już np. rynek Wildecki. Z rozwidlenia nieopodal rynku każdy mieszkaniec wychyla się i patrzy, jaki tramwaj za moment wyjedzie zza zakrętu. W zależności od tego, czy to „dwójka”, czy „dziesiątka”, rozpoczyna się bieg na jeden z przystanków - mówi Borowiak.

Według niego Wilda to miejsce odpowiednie także do zwiedzenia. Oczywiście pieszo. Jaką trasę poleca? Najlepiej dojść od ul. Półwiejskiej w Górną Wildę. Przy ul. Różanej znajduje się jeden z najstarszych budynków w Poznaniu, w którym dawniej funkcjonował lazaret. Dalej mamy szlak domów szachulcowych w charakterystyczną kratę, które można oglądać na całej Wildzie.

- Warto zajrzeć w tajemnicze podwórka, powstające coraz częściej kolektywy. No i oczywiście na rynek wildecki - przekonuje Borowiak. Następnie wskazuje park im. Jana Pawła II, Madalinę ze starą zajezdnią i tereny aż do zakładów HCP, bo granice Wildy są bardzo niedookreślone. - Można sobie tutaj zrobić niezliczoną ilość selfie - zapewnia nasz rozmówca.

Całemu Poznaniowi imieninowo życzy, żeby zaczął jeszcze bardziej dostrzegać swoje dzielnice i pozwalał na samodzielność. Dzieje się nie tylko w śródmieściu, ale też w Krzyżownikach i na innych peryferyjnych osiedlach.

- Warto „wychodzić” z centrum, oczywiście go nie zaniedbując. Wszędzie wiele się zmienia - zauważa Borowiak.

Samej Wildze życzy, żeby jak najszybciej ukończona została... szkoła muzyczna przenoszona z ul. Głogowskiej.

- Mam nadzieję, że na Wildę wraz z tą inwestycją zwita trochę kultury. Będą tu idące do szkoły dzieci z instrumentami, pojawią się jakieś wydarzenia muzyczne

- wymienia pomysły Borowiak. Jednak według niego Wilda dziś nie jest już dzielnicą „bez kultury”, której czegokolwiek by brakowało. W świadomości wielu poznaniaków stereotypowo wciąż funkcjonuje jako jedno z gorszych miejsc na mapie miasta. Tymczasem od co najmniej dziesięciu lat już takim nie jest.

- Ten czas pokazał, że po Wildzie można się dziś spokojnie przespacerować, usiąść w knajpce, napić wina. Przez nowe inwestycje mieszka tu coraz więcej nowych ludzi. Towarzystwo się zmienia - podsumowuje Borowiak.

Patryk Borowiak, miłośnik Wildy, pracownik naukowy UAM

MW

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.