Ryszard Łuczak, czyli jak chórmistrz wygrywał "Wielkie Gry"

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Szozda
Marek Zaradniak

Ryszard Łuczak, czyli jak chórmistrz wygrywał "Wielkie Gry"

Marek Zaradniak

Jest jednym z najpopularniejszych poznańskich chórmistrzów. Rozgłos przyniosły mu szczególnie organizowane co roku, 26 grudnia, inscenizacje przyjazdu Ignacego Jana Paderewskiego do Poznania. Ryszard Łuczak kończy w sobotę 80 lat.

Jest rodowitym poznaniakiem. Jego rodzice pochodzili z Wildy. Mieszkali na ulicy Strumykowej (dziś Sikorskiego) tuż przy Rynku Wildeckim. Gdy rodzice zawarli związek małżeński, przeprowadzili się na osiedle Warszawskie. Nieopodal ulicy Krańcowej. Tam urodził się przyszły chórmistrz i jego trzy siostry.

Gdy podczas II wojny światowej zbliżali się do Poznania Rosjanie, Niemcy zarządzili ewakuację mieszkańców z osiedla Warszawskiego i podczas walk o Poznań Łuczakowie przeprowadzili się do domu przy ulicy Chełmońskiego, tego samego, w którym mieszkał kompozytor Tadeusz Szeligowski.

Ryszard Łuczak podkreśla, że choć rodzice nie byli zawodowymi muzykami, byli szalenie umuzykalnieni. Mama śpiewała w chórach. Tato też, ale kiedy chwycił skrzypce, a były nastrojone, to każdą melodię potrafił zagrać.

- Oczywiście to nie była wirtuozeria, ale jego spracowane palce ustawiał tak, że melodia była czytelna dla wszystkich i wszyscy śpiewali. Na urodzinach, imieninach czy na rodzinnych jubileuszach. Dawniej kultura to nie była filharmonia, ale muzyka na Dębinie, na Szelągu - wspomina Ryszard Łuczak.

- Nie było telewizji. Radio dopiero startowało. Najważniejsze były wspólnoty ludzkie. Dziś często słuchamy muzyki bardzo oryginalnej, wydumanej i ciekawej, ale wśród akordów można zauważyć dysonanse. Dawniej ważne były zarówno melodia, jak i tekst szczególnie patriotyczny, mówiący o polskości, jak „Nie rzucim ziemi skąd nasz ród”, czyli „Rota” Marii Konopnickiej z muzyką Feliksa Nowowiejskiego, albo „Kto ty jesteś. Polak mały”, wiersz dla dzieci autorstwa Władysława Bełzy - mówi z nostalgią sobotni jubilat i dodaje, że takie teksty potwierdzały naszą tożsamość narodową, a do tego kompozytorzy, tacy jak Feliks Nowowiejski, Stanisław Wiechowicz i wielu innych, związani byli z Wielkopolską.

Czas edukacji muzycznej

Po zakończeniu walk o Poznań Łuczakowie już na osiedle Warszawskie nie wrócili. Zamieszkali przy ulicy Głogowskiej 33 i Ryszard chodził do szkoły podstawowej przy ulicy Berwińskiego. Jego mama, mimo że należeli do parafii Świętego Michała Archanioła przy ulicy Stolarskiej, uwielbiała kościół Matki Boskiej Bolesnej, gdzie jej ojciec, czyli dziadek Ryszarda, który był szewcem, razem z innymi członkami cechu ufundował stojący do dziś krzyż misyjny.

Pierwszym instrumentem Ryszarda były skrzypce. Jego nauczycielem, zarówno w szkole podstawowej, jak i w średniej, był profesor Mieczysław Gintowt-Dziwiłł. Edukację zaczynał w Podstawowej Szkole Muzycznej, kierowanej przez profesora Ludwika Kwaśnika. Mieściła się w budynkach, gdzie dziś jest Akademia Muzyczna.

- Nie było tyle materiałów dydaktycznych co dzisiaj, ale byli wspaniali pedagodzy i profesor był dla nas wzorem. Jego „muzycznym adiutantem” i zastępcą był profesor Witalis Dorożała, prowadzący przez wiele lat chór Arion. Potem dołączył do nich Henryk Duczmal

- zauważa Ryszard Łuczak.

Kolejnym etapem edukacji Ryszarda Łuczaka było Liceum Pedagogiczne mieszczące się przy ulicy Mylnej. Przez cały czas kontynuował naukę gry na skrzypcach. Po ukończeniu Liceum Pedagogicznego Łuczak zdecydował się na muzyczne studia pedagogiczne na Akademii Muzycznej.

- Otrzymałem wartościowe przygotowanie młodego człowieka do pracy nauczycielskiej. Dziś wśród nauczycieli mamy wielu mądrych ludzi, ale z przygotowaniem pedagogicznym nie jest tak dobrze. Stąd biorą się m.in. kłopoty i perturbacje w wychowaniu. Przy okazji nauczania musi być też wychowanie. Dawniej było Kuratorium Oświaty i Wychowania, a dziś jest Kuratorium Oświaty. To o czymś świadczy - zauważa Ryszard Łuczak.

Nie tylko Liceum Ekonomiczne

Jako nauczyciel Ryszard Łuczak kojarzony jest przede wszystkim z Liceum Ekonomicznym przy ulicy Śniadeckich. Najpierw jednak uczył w szkole podstawowej w Czerniejewie. W tamtejszym pałacu mieścił się po wojnie dom dziecka. A ponieważ ukończył specjalność opieka nad dzieckiem, więc podjął tam pracę. Kierownik szkoły Czesław Pietrzak prosił go, aby pozostał i nadal uczył, ale jego ciągnęło do wiedzy i nie dał się namówić.

Równolegle z pracą w Czerniejewie przez cztery lata Ryszard Łuczak prowadził Koło Śpiewackie im. Józefa Surzyńskiego. Jego patron był kompozytorem, twórcą pieśni „Cześć polskiej ziemi”. Koło to mieściło się przy Zakładach Metalurgicznych „Pomet”. Próby odbywały się w szkole przy ulicy Harcerskiej. Dodajmy, że wtedy Łuczak prowadził też chór „Lutnia” w Szamotułach.

Od 28 lat na poznańskim Dworcu Letnim odbywa się powitanie I.J. Paderewskiego, którego organizatorem jest Ryszard Łuczak (w środku)
Waldemar Wylegalski Ryszard Łuczak w sobotę kończy 80 lat. Mimo wieku nadal jest niezwykle aktywny

W sumie w nauczycielstwie Ryszard Łuczak przepracował 54 lata. Oprócz Liceum Ekonomicznego kierował także Liceum Plastycznym w Poznaniu oraz Instytutem Kształcenia Nauczycieli i Badań Oświatowych, który pozwalał nauczycielom nie mającym wyższych studiów uzupełnić wykształcenie.

Gdy w 1968 roku Alojzy Andrzej Łuczak zakładał Młodzieżowy Ruch Miłośników Muzyki Pro Sinfonika, jej idea stała się bliska sercu Ryszarda Łuczaka. Do dziś przechowuje w swym archiwum odezwę do młodzieży na temat powstania Pro Sinfoniki, jaką podpisali razem kurator Jan Bartkowiak, prezes prezesów Alojzy Andrzej Łuczak i przewodniczący Zarządu Wojewódzkiego Związku Młodzieży Socjalistycznej w Poznaniu Jan Pawlak. Podkreśla, że Alojzy Andrzej Łuczak zawsze uznawał prowadzony przez niego klub za najlepszy.

Muzyka to było za mało

Mając ukończoną Akademię Muzyczną i będąc pedagogiem, ukończył jeszcze Ryszard Łuczak studia prawnicze na UAM.
- Sama muzyka mi nie wystarczała. Jeszcze chciałem posiąść wiedzę bardziej ogólną - wyjaśnia. - Podobnie sama historia to było dla mnie za mało. Na pewno by mnie w jakiś sposób ukształtowała, ale pomyślałem, że może trudniejszym zadaniem będzie połączenie historii i prawa. Podczas studiów prawniczych jest przecież wiele elementów historycznych, jak prawo rzymskie - podkreśla Ryszard Łuczak.

Na Wydziale Prawa trafił na znakomitych uczonych, takich jak profesorowie: specjalista od prawa rzymskiego Kazimierz Kolańczyk, jak historycy państwa i prawa Zdzisław Kaczmarczyk i Jan Wąsicki czy wykładowca logiki Zygmunt Ziembiński, którego większość osób zna jako Ghandiego. Ekonomii uczył go prof. Józef Górski, prawa międzynarodowego prywatnego profesor Witalis Ludwiczak, olimpijczyk z Lake Placid z roku 1932 i z Garmisch Partenkirchen w roku 1936, uprawiający hokeja i wioślarstwo.

"Wielka Gra"

Ukończenie studiów prawniczych i muzycznych sprawiło, że coraz częściej przyjaciele Ryszarda Łuczaka zaczęli go namawiać do swoistego egzaminu: „Orientujesz się w wielu problemach literackich, kochasz muzykę. Może byś wystartował w „Wielkiej Grze”? - zachęcali.

Wystartował i wygrał czterokrotnie. Nim jednak znalazł się w „Wielkiej Grze”, wcześniej była „Zgaduj, zgadula”. Odniósł spory sukces, choć w ogólnopolskim finale w Warszawie „poległ” na sporcie. Pierwszym tematem, jakim wygrał „Wielką Grę”, były powstania wielkopolskie. A potem życie i twórczość Stefana Żeromskiego. Ryszard Łuczak dodaje, że jego ulubionymi lekturami tego pisarza były „Ludzie bezdomni”, „Popioły”, „Wierna rzeka”. A ponieważ interesuje go twórczość Zofii Nałkowskiej, wystartował w „Wielkiej Grze”, której tematem była proza międzywojenna i powojenna tej pisarki.

- Interesują mnie szczególnie jej powieści psychologiczne. Małą książeczkę, broszurę „Medaliony” uważam za rodzaj encyklopedii martyrologii i męczeństwa narodu polskiego, a powieść „Choucas”, czyli „Mewa” można porównać do „Czarodziejskiej Góry” Tomasza Manna. Dla mnie Zofia Nałkowska to wspaniała autorka powieści psychologicznych, międzywojennych i powojennych

- zauważa Ryszard Łuczak.

Ale zaraz dodaje, że ponieważ był zauroczony tematyką powojenną i relacjami polsko-niemieckimi, i twórczością Leona Kruczkowskiego, wystartował też w temacie „Życie i twórczość Leona Kruczkowskiego”. Tutaj dodatkowym magnesem do startu był dla Łuczaka fakt, że Kruczkowski pisał też o Wielkopolsce, Ziemi Lubuskiej i Ziemiach Odzyskanych.

Paderewski to nie tylko chór

Spory rozgłos przyniosło Ryszardowi Łuczakowi utworzenie Poznańskiego Chóru Nauczycieli im. Ignacego Jana Paderewskiego.

- Wszystko zaczęło się w roku 1985. Tak się złożyło, że ówczesny prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego w Poznaniu spotkał go, mówiąc: „Do prowadzenia chóru to bym znalazł kogoś, ale do tego, żeby założyć, scementować i poprowadzić wszyscy przyjaciele radzą pana”. Myślałem, że miał ludzi. Tymczasem była tylko myśl. Przy pomocy przyjaciół udało mi się jednak powołać chór, choć niektórzy odradzali, mówiąc, że w Poznaniu jest dużo znakomitych chórów - wspomina Ryszard Łuczak.

Od 28 lat na poznańskim Dworcu Letnim odbywa się powitanie I.J. Paderewskiego, którego organizatorem jest Ryszard Łuczak (w środku)
Archiwum prywatne Chór przed pomnikiem Powstańców Wielkopolskich

Pierwszy koncert Chór im. Paderewskiego dał w 1985 roku z okazji Dnia Edukacji Narodowej w klubie na osiedlu Czecha. Od tego czasu zjechali całą Europę. Od Finlandii, poprzez Szwecję, Estonię, Łotwę, Rosję, Grecję, Holandię, Francję, Belgię po Niemcy, gdzie śpiewali w Reichstagu i w Passau. Ryszard Łuczak podkreśla, że jest gorącym orędownikiem zjednoczonej Europy.

- My jesteśmy pełną gębą, cały czas w Europie. Może trochę jesteśmy zapóźnieni, bo alianci sprzedali nas w Jałcie

- tłumaczy Ryszard Łuczak.

Najbardziej on i jego chór znani są z tego, że co roku w drugie święto Bożego Narodzenia inscenizują na Dworcu Letnim w Poznaniu przyjazd Ignacego Jana Paderewskiego do Poznania w przeddzień wybuchu Powstania Wielkopolskiego. - Zaczęło się od koncertu. Myśleliśmy, że to będzie trwać dwa, trzy lata. Tymczasem trwa już 28 lat. Wśród tych, którzy się wcielali w postać Paderewskiego byli m.in. śpiewak Jerzy Fechner, aktor Teatru Nowego w Poznaniu, Paweł Hadyński i Edmund Dudziński. Co dalej? Jeżeli Bóg da i zdrowie mi dopisze, to na 100-lecie przygotujemy prawdziwą petardę. Koncert z udziałem wielu chórów z całej Wielkopolski - wspomina Ryszard Łuczak.

Dodajmy, że ważnym momentem w jego życiu był Czerwiec ’56. - To był mój egzamin dojrzałości. Kończyłem Liceum Pedagogiczne przy ulicy Mylnej. Nasze boisko szkolne sąsiadowało z ulicą Kochanowskiego i urzędem bezpieczeństwa. Kiedy wybuchło powstanie, przyłączyłem się do grupy, która stanęła na Dąbrowskiego. Nikt nie był pewien, skąd padły pierwsze strzały. Niepotrzebnie polała się krew - uważa Ryszard Łuczak.

Marek Zaradniak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.