Przytulanie - czy jest potrzebne tylko dzieciom?

Czytaj dalej
Fot. Pixabay
Gabriela Jelonek

Przytulanie - czy jest potrzebne tylko dzieciom?

Gabriela Jelonek

Dzień przytulania to dobra okazja do tego, aby porozmawiać o bliskości. To, że przytulania potrzebują dzieci nie ulega wątpliwości, ale czy uściski są też potrzebne w życiu dorosłym?

31 stycznia obchodziliśmy Dzień przytulania. Wydawać by się mogło, że czułe uściski są potrzebne tylko w okresie dzieciństwa. Według badań bliskość jest niezbędna do prawidłowego rozwoju dzieci, ale też małp czy młodych szczurów.

Wśród niektórych gatunków brak bliskości powoduje zahamowanie wydzielania hormonu wzrostu, osłabienie odporności, a następnie może prowadzić nawet do śmierci. Czy od urodzenia jesteśmy więc zaprogramowani do tego, aby ktoś z miłością trzymał nas w ramionach?

Przytulaj się dla zdrowia

Bliskość i dotyk mogą nieść ze sobą różne emocje. Podobnie jak uśmiech czy inny wyraz twarzy, przytulenie to pewien komunikat.

- Za pomocą przytulania wyrażamy całą gamę różnych pozytywnych emocji. Może być oznaką miłości, pokazania, że ktoś jest dla nas ważny, że jesteśmy wdzięczni. Możemy okazać swoje wsparcie, ale też pocieszyć czy dać wyraz współczucia - tłumaczy doktor Konrad Piotrowski, psycholog.

- Podejrzewam, że większość osób zapytanych, czy lubią być przytulane, ale przez osoby im bliskie, będące w kręgu zaufania, odpowiedzą, że tak. Tulenie niesie pozytywny ładunek emocjonalny. Można powiedzieć, że jest to coś ważnego i dobrego, bo sprawia, że mamy poczucie, że jesteśmy dostrzegani i dla kogoś ważni. Dzięki temu obniża się też poziom stresu, spada w organizmie poziom kortyzolu

- wyjaśnia psycholog.

Okazuje się, że nasze ciało również w specjalny sposób jest zaprojektowane, aby być przytulanym. Na naszej skórze występują specjalne włókna CT, ale znajdują się one tylko na przedramionach i plecach. Reagują one na delikatny dotyk, czyli m.in. głaskanie i tulenie, ale w przeciwieństwie do innych receptorów, informacja z nich dociera prosto docentralnego układu nerwowego, pobudzając układ nagrody i poczucie przyjemności.

Według jednej z hipotez naukowców, dzięki dotykowi i dostarczanej przez włókna informacji o przyjemności nauczyliśmy się współpracować w grupie. Co więcej, takie receptory mają też inne ssaki, np.: koty. Dotyk jest więc językiem uniwersalnym.

Bliskość czy zimny wychów?

Przytulanie dające poczucie bezpieczeństwa jest zarezerwowane dla ograniczonej grupy osób - tych, którym ufamy, których znamy i na których bliskość się zgadzamy. Przytulanie obniża napięcie i stres właśnie pod tym warunkiem. Są też osoby, które nie lubią się przytulać nawet do najbliższych. Może to wynikać z przykrych doświadczeń lub ze sposobu wychowania.

Przytulanie - czy jest potrzebne tylko dzieciom?
Pixabay

- Wyobraźmy sobie sytuację, gdy biegnące po parku dziecko upada na żwirowej drodze i zdziera sobie kolana. Płacząc biegnie z wyciągniętymi rączkami do rodziców, szuka u nich pocieszenia, a np.: ojciec mówi do matki „zostaw go, musi być twardy, niech się hartuje, inaczej nie poradzi sobie w życiu”. Takie dziecko być może jako dorosła osoba będzie odrzucało bliskość, będąc nauczonym, że trzeba liczyć na siebie samego. Może też mieć kłopot z proszeniem o pomoc, nawet, gdyby jej faktycznie potrzebowała. Czułe rodzicielstwo jest więc bardzo ważne - tłumaczy dr Piotrowski.

W życiu dorosłym przytulanie przez bliskich daje efekt pokrzepienia, wsparcia, co szczególnie w przypadku stresującej pracy, pozwala na zachowanie równowagi psychicznej i spokoju.

Chęć kontaktu z przez przytulanie jest także uwarunkowana kulturowo. Narody z kręgu kultur latynoamerykańskich bardzo chętnie się przytulają na przywitanie. Z drugiej strony w kulturach azjatyckich dopuszczalny jest tylko ukłon.

- Polska znajduje się gdzieś po środku, nie ma u nas konkretnych norm kulturowych odnośnie przytulania i zazwyczaj zależy to od osoby, w jaki sposób się wita

- wyjaśnia dr Piotrowski.

Senior maluszka tuli

Austriacko-amerykański psychoanalityk Rene Spitz, pionier psychologii klinicznej dziecka, przeprowadził w latach 50. analizę zdrowia i zachowania dzieci przebywających w szpitalach, które przez wiele tygodni nie widziały się bliskimi. Mimo opieki medycznej, jak stwierdził, brak bliskości znacząco pogarszał proces ich leczenia, a także ich rozwój. Utrudnione były też postępy społeczne, niektóre dzieci stawały się bardziej płaczliwe czy agresywne.

W Polsce, wzorując się na rozwiązaniach z Kanady, powstał projekt „Senior maluszka tuli”, realizowany przez Polskie Towarzystwo Opieki Paliatywnej w Poznaniu. Polega on na tym, aby seniorzy w wieku 60+ po odpowiednim przeszkoleniu mogli pomagać w opiece nad noworodkami przebywającymi w szpitalu.

Wolontariusz-senior spędza z dzieckiem czas i tuli je. Seniorzy są potrzebni szczególnie wtedy, gdy np. rodzice dziecka zachorują i nie mogą zjawić się na oddziale. Dzięki temu ograniczone jest przebywanie dziecka w samotności, które może prowadzić do wzrastającego lęku, stresu czy obniżenia odporności malucha.

- Z wiekiem dobroczynny wpływ przytulania może słabnąć, ale z pewnością nie zanika. Spójrzmy na Poznań, gdzie powstała akcja „Senior maluszka tuli”. Wspólne przytulanie daje korzyści zarówno dzieciom, co udowodniono w badaniach, jak i osobom starszym, które czują się potrzebne i mają poczucie dawania czegoś dobrego od siebie

- podkreśla doktor Piotrowski.

Gabriela Jelonek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.