Prof. Krawczuk: Jaka jest recepta na długowieczność? Praca, seks, wino, no i poczucie humoru

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banas / Polskapresse
Dariusz Domański

Prof. Krawczuk: Jaka jest recepta na długowieczność? Praca, seks, wino, no i poczucie humoru

Dariusz Domański

W życiu zawsze robi to, co do mężczyzny należy. Dziś prof. Aleksander Krawczuk, wybitny historyk starożytności, popularyzator antyku, wychowawca pokoleń historyków i autor wielu książek skończył sto lat. Nie udziela wywiadów, ale dla „Dziennika Polskiego” zrobił wyjątek

Profesor Aleksander Krawczuk jest człowiekiem, który podróżuje w czasie, właściwie nie ruszając się z miejsca. Tym miejscem jest dom w Krakowie, całkiem zwykły, który można odnaleźć między Rynkiem Podgórskim a parkiem Bednarskiego. Sprowadził się tu jako dziecko, kilka lat przed drugą wojną światową. Prawie całe życie Profesora można zamknąć w jednej przestrzeni, w jednym pokoju, w tym samym miejscu, pod tym samym oknem. Przywiązanie do jednego miejsca, stałość, dom - to jest klucz do poczucia bezpieczeństwa i spełnienia - mówił pięć lat temu. I nigdy też niczego nie żałował. - Byłem uczciwy, napisałem trochę książek, z których wciąż uczą się studenci, mam synów, dbałem o rodzinny dom, wybudowałem kolejny, w Gorcach. Robiłem to, co należy do obowiązków mężczyzny, życie lubiłem. To daje w dojrzałym wieku poczucie spokoju – mówi.

Panie profesorze, urodził się pan w samym sercu Krakowa.
Jestem najrodowitszym z rodowitych Krakowian, urodziłem się 100 lat temu w Krakowie. Rynek Główny 15, kamienica, w której obecnie mieści się Restauracja Wierzynek. Tam mieszkali moi dziadkowie i rodzice, tam też mieszkała ciotka Stanisława Wyspiańskiego, to tak na marginesie. Pierwsze 10 lat mojego życia do roku 1932, (bo wtedy przeprowadziliśmy się z mamą, bo ojciec już nie doczekał), to Rynek a potem już Podgórze Krzemionki, piękna okolica niedaleko Kościoła Św Benedykta. A jako dziecko zapamiętałem takie obrazy jak: Kościół Św Wojciecha, Kościół Mariacki czy widok Rynku. W Podgórzu mieszkam już ponad 80 lat.

Czy już wtedy w dzieciństwie interesował się pan historią?
Byłem raczej przeciętnym uczniem. Najpierw chodziłem do Szkoły Powszechnej przy ulicy Smoleńsk, nie interesowałem się wtedy historią, ale dobrze radziłem sobie w szkole, z takimi przedmiotami jak - język polski, historia, matematyka i łacina. Ale na początku z tą łaciną było nie najlepiej, groziła mi ocena niedostateczna, pamiętam jak zacząłem uczyć się łaciny i nagle zrodziła się wielka do niej miłość. A potem do greki, która jest powiedziałbym subtelniejsza, bogatsza od łaciny.

Pozostało jeszcze 59% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Dariusz Domański

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.