Prof. Gapik wyjdzie z więzienia? Sąd już wyraził na to zgodę

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Dembiński
Łukasz Cieśla

Prof. Gapik wyjdzie z więzienia? Sąd już wyraził na to zgodę

Łukasz Cieśla

Prof. Lechosław Gapik, skazany za molestowanie kilku pacjentek, być może wyjdzie z więzienia. Sąd zgodził się, by znany psycholog opuścił zakład karny w Rawiczu po niespełna trzyletniej odsiadce z 4 zasądzonych mu lat. Decyzja nie jest prawomocna. Na wypuszczenie Gapika na wolność nie zgadza się bowiem prokuratura.

Zgodnie z wyrokiem z jesieni 2013 roku Lechosław Gapik ma siedzieć w więzieniu do 20 lutego 2018 roku. Wtedy miną 4 lata od momentu, kiedy zaczął odbywać karę. Znany psycholog i seksuolog z Poznania został skazany za molestowanie kobiet podczas prowadzonych terapii.

Jak się dowiedzieliśmy, 14 grudnia poznański Sąd Okręgowy pozytywnie odniósł się do wniosku Gapika o przedterminowe zwolnienie z więzienia. Decyzję podjęła sędzia Marzena Łukaszewska-Niewrzęda.

- Sąd penitencjarny uznał, że skazany wykazywał się dobrą postawą w trakcie odbywania kary, był 25 razy nagradzany, jego obecna postawa nie budzi zastrzeżeń - mówi sędzia Aleksander Brzozowski, rzecznik poznańskiego Sądu Okręgowego. - Z uzasadnienia wynika również, że skazany nadal nie wyraża krytycznego stosunku do czynów, które mu przypisano. Jednak sąd uznał, po zapoznaniu się z opinią biegłych, że nie wymaga dalszych oddziaływań terapeutycznych - dodaje rzecznik.

Lechosław Gapik nadal przebywa w więzieniu, bo decyzji sądu sprzeciwiła się prokuratura. Zaskarżyła postanowienie o skróceniu terapeucie kary więzienia. Zażalenie zostanie rozpatrzone prawdopodobnie w styczniu. Oznacza to, że profesor najbliższe święta spędzi w celi.

Lechosław Gapik odbywa karę w zakładzie w Rawiczu. Tam znajduje się specjalny oddział terapeutyczny, na który kierowani są skazani za przestępstwa o podłożu seksualnym.

Czy prof. Gapik, znany psycholog, w przeszłości biegły sądowy, był poddawany w Rawiczu jakiejkolwiek terapii?
- Nie mogę udzielać informacji o konkretnych osobach bez ich zgody -powiedziała nam wczoraj Ewa Szulc, rzecznik zakładu karnego w Rawiczu.

Jeśli prof. Gapik niebawem wyjdzie na wolność, będzie to oznaczać, że przesiedział niespełna 3 lata z czterech, które mu zasądzono.

Jak usłyszeliśmy w sądzie, były wykładowca poznańskiego UAM po raz pierwszy starał się o skrócenie kary wiosną tego roku. 13 kwietnia sąd nie uwzględnił jego pierwszego wniosku. Gapik argumentował wówczas, że za kratkami zachowuje się właściwie. Poza tym chciałby wyjść na wolność, aby opiekować się schorowanymi członkami swojej rodziny.

Sąd uznał wtedy, że nie ma zastrzeżeń do jego pobytu za kratkami. Ale nie przychylił się do tamtej prośby, bo jak zauważył, skazany profesor nie wyrażał krytycznego stosunku do zarzucanych mu czynów, czyli do molestowania pacjentek.

Gapik nadal nie poczuwa się do winy, ale teraz sąd uznał, że jednak może odzyskać wolność. O tym czy tak się stanie, najpewniej w styczniu zadecyduje poznański Sąd Apelacyjny. Wtedy rozpatrzy zażalenie prokuratury.

Przypomnijmy, że skandal związany z działalnością prof. Gapika wybuchł w 2010 roku. Telewizja TVN wyemitowała reportaż, w którym pacjentki profesora zarzuciły mu molestowanie. Mówiły, że podczas terapii były wprowadzane w hipnozę i dotykane w intymne miejsca. Telewizja pokazała nagrania z ukrytej kamery. Zarejestrowała ona, jak Gapik dotyka intymnych miejsc i mówi do jednej z kobiet „cipka ci się jeszcze mokra nie zrobiła, to jeszcze nie ten etap”. Innym miał kazać ssać kciuka, masować piersi.

Po reportażu TVN-u, Gapik tłumaczył się, że stosował autorską metodę terapii polegającą na sugestywnym dotyku. Ani prokuratura, ani sądy nie uwierzyły w jego opowieść.

Łukasz Cieśla

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.