Prezydent Jaśkowiak zlikwidował BAWiK. Woli wewnętrzną policję

Czytaj dalej
Fot. Waldemar Wylegalski
Łukasz Cieśla, Błażej Dąbkowski

Prezydent Jaśkowiak zlikwidował BAWiK. Woli wewnętrzną policję

Łukasz Cieśla, Błażej Dąbkowski

Długie kontrole, raporty, z których niewiele wynikało - to zarzuty prezydenta Jaśkowiaka wobec Biura Audytu Wewnętrznego i Kontroli.

Z końcem października BAWiK przestał istnieć. Prezydent Jaśkowiak, pytany o przyczyny, waży słowa. Więcej mówią osoby z jego otoczenia. - Prezydent jest zły, że poszczególne analizy tak długo trwają. Jak już BAWiK coś zakończył to, obrazowo mówiąc, przez 30 stron czytaliśmy, że spółka jest spółką - mówi osoba z jego otoczenia.

Sam Jacek Jaśkowiak podkreśla, że zależy mu na lepszej kontroli miejskich inwestycji czy funkcjonowania samego urzędu. Przywołuje przykład afery reprywatyzacyjnej w Warszawie. Jak mówi, w stolicy latami panowały nieprawidłowości, którym nikt w porę nie zaradził.

- Potrzebuję w naszym urzędzie sprawnej komórki kontrolnej, takiej wewnętrznej policji

- przekonuje prezydent Jacek Jaśkowiak. - Ma szybko reagować na rozmaite sygnały o nieprawidłowościach. Do tej pory BAWiK bardzo długo analizował badane sprawy. Przyczyną było m.in. to, że oprócz diagnozy przygotowywano też propozycje naprawy sytuacji. W efekcie, przykładowo, na audyt w sprawie mieszkaniówki czekam już półtora roku. To stanowczo zbyt długo. Przecież za chwilę minie półmetek mojej kadencji.

To niewydolna struktura

W miejsce BAWiK zacznie działać m.in. Biuro Kontroli. Prezydent, jak mówi, oczekuje od niego szybkiej oceny sytuacji, a nie szukania sposobów na poprawę jakiejś patologii. Nie czeka też na instrukcję, jak rozwiązać problem.

- Od naprawy i wyciągania wniosków, także personalnych, jesteśmy my. Czyli ja jako prezydent, moi zastępcy czy dyrektorzy wydziałów. Dotychczasowa sytuacja była wygodna dla mojego poprzednika. Zawsze mógł powiedzieć, że podjął jakąś decyzję, bo tak wskazali mu miejscy audytorzy. A oni długo prowadzili poszczególne kontrole, brakowało w nich konkretów. Bardzo niechętnie podejmowano trudne, ale konieczne decyzje wobec winnych zaniedbań. Reasumując, taka struktura była niewydolna i stąd decyzja o jej rozwiązaniu - mówi Jacek Jaśkowiak.

Intensywnie szuka pracy

W nowym Biurze Kontroli prezydent widzi zwłaszcza ekspertów mających doświadczenie z pracy w np. Urzędzie Kontroli Skarbowej. Jaśkowiak podkreśla, że kiedy prowadził własny biznes, stykał się z fachowcami ze „skarbówki” i ma o nich bardzo dobre zdanie. Bo kiedy wchodzili do jakiejś firmy, to wiedzieli, gdzie i czego szukać.

Kompetencje zlikwidowanego BAWiK przejmie wspomniane Biuro Kontroli oraz Wydział Budżetu i Kontrolingu. Z kolei audytem wewnętrznym w urzędzie zajmie się specjalnie utworzony oddział. Jego szefem ma zostać Ryszard Żukowski, dotychczasowy szef BAWiK. Ryszard Żukowski nie chce komentować decyzji prezydenta. - My nie odpowiadamy za organizację urzędu. W tej sprawie najlepiej skontaktować się z rzecznikiem - ucina rozmowę.

Z naszych informacji wynika, że prezydent Jaśkowiak nie ufa Żukowskiemu. To jeden z powodów, które miały przyczynić się do likwidacji BAWiK. - Żukowski musi mieć pełną świadomość, że nie ma wysokich notowań, ponieważ od jakiegoś czasu intensywnie poszukuje pracy - twierdzi jeden z lokalnych polityków.

Widział las, ale nie drzewa

Radni PO oraz PiS likwidację BAWiK-u traktują raczej jako formę rozgrywki personalnej, a nie zapowiedź istotnych zmian w kontroli miejskich jednostek.

- Zgodnie z przepisami prezydent nie może bezpośrednio zwolnić dyrektora Żukowskiego, dlatego pojawiła się taka reorganizacja - stwierdza radny Tomasz Lipiński z PO. I dodaje:

- Samo istnienie audytu wewnętrznego na przestrzeni ostatnich lat pokazało, że ma to ograniczony sens. Zdecydowanie lepiej byłoby, gdyby kontrolą zajmowały się podmioty zewnętrzne.

Z kolei radny PiS Artur Różański uważa, że BAWiK widział las, nie widząc drzew. Szef klubu radnych PiS wskazuje, że potwierdzeniem jego słów są dwa raporty dotyczące remontu Kaponiery. Ten sporządzony przez audytorów z magistratu nie wykazał nieprawidłowości w przeciwieństwie do dokumentu sporządzonego przez NIK.

- Oczywiście każdy szef, w tym przypadku prezydent Jaśkowiak, musi mieć narzędzia do kontroli swoich podwładnych, ale planowane zmiany pokazują, że nadal nie rozumie on administracji - uważa radny PiS.

W nowym Biurze Kontroli ma być 12,5 etatów. Do czasu wyboru dyrektora pokieruje nim Agnieszka Purgat.

Jacek Jaśkowiak kontra Przemysław Saleta

(Źródło: TVN24)

Łukasz Cieśla, Błażej Dąbkowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.