Pracę w tym roku straci kilkuset nauczycieli - najwięcej w gimnazjach

Czytaj dalej
Fot. Krzysztof Tura
Anna Jarmuż

Pracę w tym roku straci kilkuset nauczycieli - najwięcej w gimnazjach

Anna Jarmuż

Ponad 700 poznańskich nauczycieli straci pracę lub będzie pracować od września w mniejszym wymiarze godzin - a to dopiero pierwszy rok reformy.

We wrześniu w życie wchodzi reforma oświaty rządu PiS. Gimnazja zostaną zlikwidowane. Zastąpią je 8-letnie szkoły podstawowe, 4-letnie licea i 5-letnie technika. Politycy opozycji, samorządowcy i związki zawodowe od dawna zwracają uwagę, że zmiany pociągną za sobą zwolnienia nauczycieli. Minister edukacji nadal temu zaprzecza.

Z informacji Wydziału Oświaty Urzędu Miasta Poznania wynika, że we wrześniu 735 osób odejdzie ze szkół lub będzie pracować w mniejszym wymiarze godzin. Najwięcej, bo aż 249 z nich to nauczyciele gimnazjów (111 pracowało w szkołach podstawowych, 100 w liceach, a pozostali w innych typach szkół). Niewielu (około 60) przejdzie na emeryturę lub zrezygnuje z pracy na własne życzenie.

- Nawet w takim wypadku istnieje możliwość, że nauczycieli zmusiły do tej decyzji okoliczności

- mówi Jacek Leśny, wiceprezes poznańskiej oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego. Jak zauważa, niepokojące jest, że ponad 400 osobom nie przedłużono umowy o pracę.

- To głównie młodzi nauczyciele, którzy mieli umowy na czas określony - tłumaczy Jacek Leśny.

Paulina Stochniałek, przewodnicząca Koła Swarzędz partii Nowoczesna zauważa, że to właśnie te osoby najlepiej rozumieją młodzież, mówią jej językiem, mają autorytet.

- Ci nauczyciele nie pamiętają lat 70. czy 80., lecz czasy, które są młodym ludziom bliskie. To zupełnie inny świat - mówi Paulina Stochniałek. - Gimnazja są wyposażone na miarę XXI wieku. Młodzież może już w wieku 12-13 lat specjalizować się w tym, co ich interesuje i dokonywać pierwszych wyborów. Jeżeli mamy dorównać krajom najlepiej rozwijającym się, to nasza młodzież też musi mieć taką szansę.

Dyrektor ZSMS nr 2 w Poznaniu o reformie edukacji

W najgorszej sytuacji są młodzi nauczyciele, pracujący w gimnazjach i podstawówkach (w każdym typie umowy nie przedłużono około 80 nauczycielom). Pozostali to najczęściej pracownicy przedszkoli i oddziałów przedszkolnych (ok. 70 osób), liceów i szkół zawodowych (łącznie ok. 120 osób) i świetlic (ponad 40 osób).

- Biorąc pod uwagę, że najwięcej zwolnionych nauczycieli pracowało w gimnazjach, trudno nie wiązać tego z reformą oświaty

- przyznaje Przemysław Foligowski, dyrektor Wydziału Oświaty Urzędu Miasta. - Jeżeli chodzi o zwolnienia w szkołach podstawowych, może to mieć związek z sześciolatkami, których znacząca liczba została w przedszkolach (PiS zniósł obowiązek szkolny tych dzieci w zeszłym roku - przyp. red.).

Jak zaznacza dyrektor Wydziału Oświaty, tegoroczne zwolnienia to dopiero początek.

- Część nauczycieli gimnazjów w tym roku zachowało jeszcze etaty, ale w kolejnych latach liczba godzin w tych szkołach zostanie jeszcze bardziej ograniczona - zauważa Przemysław Foligowski.

Jak przewidują urzędnicy, skutki reformy rozłożą się w czasie do 2019 roku - wtedy szkoły opuszczą ostatni gimnazjaliści.

Politycy opozycji wytykają rządzącym kłamstwo.

- Wielokrotnie zwracałam się do ministerstwa edukacji, pytając o kwestie zwolnień nauczycieli. Jedna z odpowiedzi brzmiała: „proponowane zmiany w oświacie przyczynią się do zwiększenia w skali pracy liczby etatów nauczycieli, a nie do ich zmniejszania”. To nie jest prawda - zauważa Joanna Schmidt, posłanka Nowoczesnej.

Najważniejszą kwestią jest jej zdaniem referendum w sprawie reformy.

- Pod tym wnioskiem podpisali się zdeterminowani rodzice, którzy nie chcę tak szybkich i drastycznych zmian w edukacji. Dopiero 5 czerwca pojawiła się opinia BAS (Biura Analiz Sejmowych), w której czytamy, że na referendum jest zbyt późno. To pokazuje arogancje władzy. Władzy, która mocno podkreślała, że nigdy żaden głos nie będzie zmarnowany - mówi Joanna Schmidt.

Przyznała też, że zamierza wysłać minister edukacji Annie Zalewskiej i premier Beacie Szydło prezent. Będzie to książka „Pinokio”.

- Jest obowiązkowa lektura na każdym etapie dorosłego życia. Mówi o tym, że nie zgadzamy się z obłudą i okłamywaniem Polaków

- tłumaczy posłanka Nowoczesnej.

Anna Jarmuż

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.