Poznań: Zostali skazani na trzy lata więzienia za pobicie i przejechanie Alberta Radomskiego. Czy wyrok będzie zmieniony?

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Dembinski
Norbert Kowalski

Poznań: Zostali skazani na trzy lata więzienia za pobicie i przejechanie Alberta Radomskiego. Czy wyrok będzie zmieniony?

Norbert Kowalski

W poniedziałek, 16 grudnia, poznański Sąd Apelacyjny ogłosi prawomocny wyrok w sprawie Alberta Radomskiego, który najpierw został pobity, a następnie przejechany przez samochód w Poznaniu. Krzysztof M. i Marta S. kilka miesięcy temu zostali skazani na karę trzech lat więzienia. Od wyroku odwołała się zarówno prokuratura, obrońcy Marty S., jak i pełnomocnik rodziny pokrzywdzonego Alberta.

- To jest straszna tragedia i jest mi naprawdę bardzo przykro. Gdybym wiedziała, że na ulicy leży człowiek, na pewno bym się zatrzymała i udzieliła pomocy - mówiła we wtorek w poznańskim Sądzie Apelacyjnym Marta S.

Albert Radomski już do końca życia będzie wymagał całodobowej opieki
Grzegorz Dembinski Krzysztof M. został uznany winnym narażenia Alberta na utratę życia lub zdrowia oraz spowodowanie u niego obrażeń ciała na okres poniżej siedmiu dni

Tragiczny wypadek w Poznaniu: Albert został pobity i przejechany przez samochód

Do tragicznego wypadku doszło w październiku 2017 roku. Albert Radomski wracał w nocy do domu. W pewnym momencie został uderzony przez Krzysztofa M. Kiedy próbował podnieść się z ziemi, mężczyzna do niego podszedł i uderzył ponownie.

Chwilę później po Albercie samochodem przejechała Marta S. Zarówno Krzysztof M., jak i Marta S., uciekli z miejsca zdarzenia.

Czytaj też: Komornik popełnił przestępstwo, a właściciel ziemi stracił miliony? Sprawę bada prokuratura. W tle inwestycja wielkiej firmy

Albert Radomski już do końca życia będzie wymagał całodobowej opieki
Grzegorz Dembinski Marta S. została uznana winną nieudzielenia pomocy Albertowi.

Prokuratura oskarżyła Krzysztofa M. o usiłowanie zabójstwa, zaś Martę S. o nieudzielenie Albertowi pomocy. Ich proces ruszył w listopadzie 2018 roku. W maju 2019 roku sąd ogłosił wyrok, skazując oboje sprawców na karę trzech lat więzienia.

Jednak sąd uznał, że Krzysztof M. nie jest winny usiłowania zabójstwa. Mężczyzna został ostatecznie skazany za narażenie Alberta na utratę życia lub zdrowia oraz spowodowanie u niego obrażeń ciała na okres poniżej siedmiu dni. Na niekorzyść Krzysztofa M. działał jednak fakt, że był już wcześniej czterokrotnie karany.

Zobacz też: Poznań: Śmiertelny wypadek na przejściu dla pieszych na ul. Głogowskiej. "Kto następny? Głogowska zabija!" Mieszkańcy protestują, chcą zmian

Zmiany opisu czynu nie było za to w przypadku wyroku skazującego Martę S. Sąd nie miał wątpliwości, że jest ona winna nieudzielenia pomocy Albertowi i powinna trafić do więzienia.

Od wyroku sądu odwołała się prokuratura, rodzina Alberta oraz obrońcy Marty S. W ocenie prokuratury na surowszą karę zasłużył Krzysztof M., który powinien odpowiadać za usiłowanie zabójstwa. Dlatego też prokurator Roksana Wilk domagała się dla niego kary 12 lat więzienia. O surowszą karę dla Krzysztofa M. wnioskowała też rodzina Alberta.

- Główny zarzut mojej apelacji sprowadza się do tego czy Krzysztof M. mógł zauważyć nadjeżdżający samochód. W mojej ocenie zgromadzony materiał wskazuje na to, że mógł dostrzec ten pojazd

- przekonywał mecenas Marcin Wolski, pełnomocnik rodziny Alberta domagając się, by Krzysztof M. odpowiadał za usiłowanie zabójstwa.

Apelacji nie złożyła za to obrońca Krzysztofa M., która uważa, że wyrok sądu pierwszej instancji jest adekwatny do czynu.

- Rozstrzygnięcie sądu pierwszej instancji jest prawidłowe. Oskarżony mógł nie widzieć nadjeżdżającego auta. Ponadto sąd powinien kierować się faktami, a nie emocjami. Nie ma żadnego dowodu, że Krzysztof M. chciał zabić Alberta - mówiła mecenas Natalia Wesołowska, obrońca Krzysztofa M.

Sprawdź też: Dwa tragiczne wypadki w tym samym miejscu na S5. Auta jechały pod prąd. Winne złe oznakowanie i GDKKiA? Prokuratura już wszczęła śledztwo

Odwołanie od pierwszego wyroku złożyli za to obrońcy Marty S., którzy przekonują, że kobieta powinna zostać uniewinniona.

- Marta S. to pracująca matka, która nigdy nie miała problemów z prawem. A została oceniona przez Sąd Okręgowy jako osoba zdegenerowana, dla której nie ma już szans i trzeba ją izolować - mówił adwokat Bartosz Mleczak, obrońca Marty S. wnosząc o uniewinnienie.

Podtrzymania dotychczasowej kary dla Marty S. domaga się za to prokuratura i rodzina Alberta. Co więcej, bliscy Alberta przekonują, że kobieta powinna odpowiadać za cięższe przestępstwo i już kilka miesięcy temu złożyli w prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przez Martę S. przestępstwa spowodowania wypadku.

Czytaj też: Poznań: Zadał sprzedawczyni ponad 50 ciosów kamieniem. Patryk K. oskarżony o usiłowanie zabójstwa. Jego ciosy naraziły życie kobiety

Od czasu tragicznego wypadku Albert cały czas przechodzi rehabilitację, która kosztuje kilka tysięcy złotych miesięcznie. Rodzice Alberta posiadają jeszcze pieniądze na leczenie dzięki ogromnej zbiórce, która była przeprowadzona przez Fundację Siepomaga. Oprócz tego Albert jest pod opieką Fundacji Bread Of Life, którą również można wesprzeć finansowo.

Jeśli ktoś chce pomóc Albertowi, może wysłać pieniądze na konto fundacji: 76 1090 1346 0000 0001 1455 5351.

Czytaj więcej o sprawie Alberta Radomskiego:

Norbert Kowalski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.