Łukasz Cieśla

Poznań: Prokuratura ponownie bada awanturę dwóch kierowców

Atak Huberta Ż. na kierowcę z Danii został nagrany przez innego kierowcę. Film był ważnym dowodem Fot. Czytelnik Atak Huberta Ż. na kierowcę z Danii został nagrany przez innego kierowcę. Film był ważnym dowodem
Łukasz Cieśla

Prokuratura wraca do sprawy z sierpnia 2015 roku. Wtedy, na poznańskiej ulicy, auto Jana M. miało zostać zaatakowane przez innego kierowcę. - Kopał mój samochód, groził mi, chciał mnie pobić z błahego powodu - opowiada kierowca Jan M.

W sierpniu ubiegłego roku Jan M. miał zostać zaatakowany w Poznaniu przez innego kierowcę. Napastnik ponoć skopał jego auto i groził pozbawieniem życia.

- Powodem ataku stał się fakt, że ten młody człowiek uznał, że zajechałem mu drogę. Był wulgarny, pełen agresji, skopał moje auto i chciał także mnie zaatakować. Ale w porę zamknąłem szybę i samochód

- opowiada Jan M.

Śledczy przesłuchali obu kierowców i umorzyli sprawę nie dopatrując się przestępstwa. Jan M. był rozżalony, ale niedawno otrzymał z prokuratury kolejne pismo. Tym razem Prokuratura Rejonowa Poznań Nowe Miasto dopytuje go, czy obawia się gróźb karalnych wypowiedzianych do niego w sierpniu 2015 roku oraz czy domaga się ścigania sprawcy?

- Oczywiście, że się domagam i takiej odpowiedzi udzieliłem. Jestem jednak zdziwiony, że teraz prokuratura dopytuje mnie o takie rzeczy, ponad rok po incydencie - stwierdza Jan M.

Dlaczego prokuratura wróciła do zakończonej już sprawy?

- To efekt aktywności samego pokrzywdzonego - odpowiada Magdalena Mazur-Prus, rzecznik poznańskiej Prokuratury Okręgowej. - Kwestionował wcześniejsze umorzenie. Po analizie tej sprawy, w Prokuraturze Okręgowej uznano, że prokurator prowadzący zbadał sprawę rzekomej napaści, ale nie poświęcił wystarczająco dużo uwagi kwestii gróźb karalnych. Dlatego musi wrócić do niektórych wątków zakończonej już sprawy - dodaje rzecznik.

Sprawa Jana M. nie była jedyną awanturą na poznańskich ulicach. We wrześniu ubiegłego roku Hubert Ż. zaatakował kierowcę z Danii i brutalnie go pobił. Zdarzenia nagrał jeden z kierowców. Sąd, nieprawomocnie, skazał krewkiego kierowcę na 8 miesiecy więzienia. Hubert Ż. odwołał się od wyroku. 15 listopada Sąd Okręgowy rozpatrzy jego apelację.

Łukasz Cieśla

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.