Poznań: Miasto likwiduje stragany przed jednym z wejść na cmentarz na Junikowie. Sprzedawcy się na to nie godzą i protestują

Czytaj dalej
Fot. Waldemar Wylegalski
Mikołaj Woźniak

Poznań: Miasto likwiduje stragany przed jednym z wejść na cmentarz na Junikowie. Sprzedawcy się na to nie godzą i protestują

Mikołaj Woźniak

Miesiąc mają sprzedawcy sprzed cmentarza na Junikowie na demontaż swoich straganów i opuszczenie terenu. Wcześniej dzierżawili go przez kilkadziesiąt lat. Miasto podjęło jednak decyzję i kioski mają zniknąć. Dzierżawcy łatwo się nie poddadzą i będą walczyć o swoje źródło utrzymania. W dwa dni zebrali blisko tysiąc podpisów klientów pod petycją.

- W ubiegłym tygodniu otrzymaliśmy pisma, w których miasto wypowiada nam umowy dzierżawy gruntu, na którym stoją nasze pawilony. Mamy czas do końca sierpnia na demontaż i zwolnienie tego terenu. Wielu z nas prowadzi tu kioski od nawet 40 lat. Wcześniej nikt nie uprzedzał nas, że umowy zostaną wypowiedziane

- tłumaczy Hanna Rembarz-Kupka, właścicielka straganu przed wejściem na cmentarz na Junikowie. Decyzją miasta zniknąć mają wszystkie stragany przy wejściu nr 6, czyli przy ul. Cmentarnej.

Sprzedawcy dodają, że wiedzą, iż działanie miasta jest zgodne z prawem i zachowano miesięczny okres wypowiedzenia.

- Nam jednak chodzi o zwykłą, ludzką przyzwoitość i odrobinę empatii. Nikt nie chce z nami rozmawiać, nie proponuje rozwiązań. Po prostu informuje się nas, że mamy zwolnić teren. Po tylu latach dzierżawy. Dla wielu z nas, to jedyne źródło dochodu - dodaje Hanna Grabarska, kolejna nasza rozmówczyni i właścicielka straganu.

Jeszcze w czerwcu otrzymała rachunek do zapłaty za dzierżawę w trzecim kwartale roku. A pod koniec lipca wypowiedzenie.

- 15 lipca minęła 40. rocznica, od kiedy tu sprzedaję. 30 lipca, dostałam wypowiedzenie

- nie ukrywa żalu Irena Matyba.

W piśmie od miejskiego Wydziału Gospodarki Nieruchomościami czytamy, że powodem zakończenia dzierżawy są względy bezpieczeństwa. Urzędnicy motywują, że przejście do bramy nr 6 jest wąskie i stanowi ciąg pieszy oraz drogę pożarową. Tymczasem wielokrotnie było zastawiane przez ekspozycję straganów. To miało naruszyć zasady dzierżawy i doprowadzić do wypowiedzenia umowy przez miasto, zarządzające cmentarzem na Junikowie i zobowiązane zapewnić na nim bezpieczeństwo.

Zobacz wideo:

W piśmie obliguje się dzierżawców do posprzątania i opuszczenia terenu do końca sierpnia. Dodano w nim, że po tym czasie przeprowadzona będzie wizja terenowa i jeśli nie spełnią warunków, miasto wystąpi do sądu, co narazi dzierżawców na dodatkowe koszty.

Ci na takie załatwienie sprawy i argumentację się nie godzą. Przez dwa dni zebrali blisko tysiąc podpisów pod petycją o pozostawienie straganów. Wciąż dochodzą nowe, bo stali klienci są oburzeni.

To nie koniec - dzierżawcy zamierzają wystąpić do radnych czy prezydenta. Odwołali się już od decyzji miasta. W piśmie uzasadniają, że wejście nr 6, nie było do tej pory oznaczone jako droga przeciwpożarowa, więc nie mogli o tym wiedzieć. Poza tym sporne wejście jest co prawda regularnie zastawiane, np. w okresie Wszystkich Świętych, ale przez... sprzedawców słodyczy, czy oscypków. Dodatkowo, handlarze podkreślają, że ich działalność jest użyteczna dla osób odwiedzających cmentarz. Wreszcie zwracają uwagę, że nie podjęto z nimi żadnych negocjacji, np.: o przesunięciu straganów.

Tymczasem, kiedy przebudowywano kilka lat temu ul. Grunwaldzką - prowadzono negocjacje ze sprzedawcami sprzed wejścia od tej ulicy. Tamte pawilony przeniesiono i wymurowano. Jak nam mówi jeden z ich sprzedawców - stawianie nowych pawilonów odbyło się na ich koszt, w zamian za co są przez dłuższy czas zwolnieni z opłat za dzierżawę. Jej stawki mają być jednak wyższe, niż przed pojawieniem się murowanych kiosków. Ci handlarze pierwotnie również dostali od miasta pismo z wypowiedzeniem, ale założyli stowarzyszenie i walczyli o możliwość dalszej pracy.

Sprzedawcy z Cmentarnej przeczuwają, że w tym miejscu miasto również może mieć plan na postawienie murowanych pawilonów. Oficjalnie nikt jednak o niczym ich nie informuje.

- Po prostu nas wyrzucają. Nie patrzą na to, że dbamy o estetykę straganów, mamy zamówiony towar. Kto nam za niego zapłaci?

- pyta Jan Czarnecki, kolejny sprzedawca.

Co na to miasto? Joanna Żabierek, rzecznik UMP, przypomina, że o likwidacji straganów zadecydowały względy bezpieczeństwa. Decyzja ta była rozważana od dłuższego czasu. Konieczność zmian podnosiła już w 2018 roku policja. Żabierek zapewnia, że miasto nie planuje budowy nowych, ani modernizacji dotychczasowych pawilonów przy ul. Cmentarnej.

Mikołaj Woźniak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.