Poznań: Kolejne święta wdowa z pięciorgiem dzieci spędzi w zagrzybionym baraku

Czytaj dalej
Fot. Waldemar Wylegalski
Marta Żbikowska

Poznań: Kolejne święta wdowa z pięciorgiem dzieci spędzi w zagrzybionym baraku

Marta Żbikowska

Pani Dorota miała nadzieję, że tę zimę jej rodzina spędzi w ludzkich warunkach. Szanse na to są jednak marne. Ciągle czeka na propozycję miasta.

Barak przy ul. Opolskiej w Poznaniu to 32 m kw. Wszystko jest tam małe: kuchnia i oba pokoje. Łazienki nie ma, toaleta bez wody znajduje się na zewnątrz. W jednym pokoju stoi rozkładana kanapa i składane łóżko. Śpią tu: 15-letnia Ola, 14-letnia Emilia i 9-letnia Natalia. Drugie spanie należy do ich 18-letniego brata Patryka. W drugim pokoju śpi pani Dorota z najmłodszą córką Elizą. Latem tego roku, na raka żołądka zmarł ojciec dzieci. W jaki sposób rodzina funkcjonowała z cierpiącym mężczyzną trudno sobie wyobrazić. Choroba była jedną z przyczyn, które doprowadziły do tak trudnej sytuacji.

- Mieszkaliśmy w Warszawie, ja miałam pracę, mąż utrzymywał nas dzięki zleceniom - mówi pani Dorota. - Kiedy straciłam pracę, a mąż zaczął już się gorzej czuć nie widzieliśmy innego wyjścia, jak powrót do rodziców.

Do Poznania rodzina wróciła w 2011 roku. Właśnie urodziła się najmłodsza córka. Zamieszkali u rodziców pani Doroty.

- To było tymczasowe rozwiązanie, mój tata jest po wylewie, opiekuje się nim mama, ich mieszkanie to dwa pokoje na pięćdziesięciu metrach, musieliśmy szybko znaleźć coś innego

- wspomina pani Dorota.

Pierwsze kroki pani Dorota skierowała do Urzędu Miasta Poznania. Naiwnie liczyła, że ich tragiczna sytuacja będzie wystarczającą przesłanką do umieszczenia ich na liście osób oczekujących na mieszkanie socjalne. Tak się nie stało. W desperacji, rodzina zajęła barak przy ul. Opolskiej. - Dowiedzieliśmy się o nim od sąsiadów, którzy wiedzieli, że poprzedni lokator zmarł wiele lat temu i nic się tam nie działo - mówi pani Dorota. - Zgłosiłam w ZKZL-u zajęcie pustostanu.

W odpowiedzi rodzina otrzymała nakaz eksmisji. Gdy okazało się, że uzasadnienie zawiera błąd formalny i sprawę należy rozpatrzeć ponownie, miasto zaproponowało umowę na lokal tymczasowy. Po kilkunastu miesiącach nastąpił kolejny przełom - zamieniono lokal tymczasowy na socjalny. - Otrzymaliśmy do zapłacenia karny czynsz za okres bezprawnego zajmowania lokalu, było to ok. 15 tys. zł - mówi pani Dorota.

- Zapewniam, że robimy wszystko, by pomóc pani Dorocie. Mamy nadzieję, że jak najszybciej uda nam się zaproponować jej rodzinie przeprowadzkę do większego, wygodnego mieszkania

- twierdzi tymczasem Magdalena Gościńska, rzecznik ZKZL-u w Poznaniu.

Pani Dorota starała się również o poszerzenie lokalu. Był to kolejny pomysł na poprawę tragicznej sytuacji mieszkaniowej. - Obok naszego lokalu, za ścianą, stoi puste mieszkanie z łazienką i toaletą, zostało ono przyznane osobie, która w ogóle tu się nie pojawiła - mówi pani Dorota. - ZKZL odmówił nam, bo ściana nie jest częścią wspólną.

Rodzinie zaproponowano zamianę. - Rozważałam to, ale już czekaliśmy na mieszkanie na Rubieży i dowiedziałam się, że po takiej zamianie, moja sprawa zostanie zakwalifikowana jako rozwiązana i dopiero za jakiś czas będę mogła starać się o zamianę - tłumaczy pani Dorota.

We wrześniu u pani Doroty pojawił się pracownik ZKZL-u, żeby ocenić stan techniczny mieszkania. Rodzinę czekała bowiem kolejna przełomowa zamiana: status mieszkania komunalnego.

- Pracownik sprawdził stan instalacji, zobaczył zagrzybione ściany, wypadające okna, nieszczelne drzwi i stwierdził, że lokal nie nadaje się do zamieszkania

- mówi pani Dorota.

Nadawał się jednak na tyle, żeby naliczać za niego 615 zł czynszu (pani Dorota płaci mniej - ma dodatek mieszkaniowy).

Wniosek o mieszkanie na Rubieży pani Dorota złożyła w czasie wakacji. Jesienią rodziny miały dowiedzieć się, kto otrzyma upragniony lokal. Kolejne terminy komisji przesuwały się. Dzisiaj ZKZL nie mówi już o Rubieży.

- Wkrótce zwolnią się dwa komunalne mieszkania przy ul. Opolskiej i ul. Bukowej. Sadzę, że ze względu na szczególną sytuację Pani Doroty i jej dzieci, zarząd spółki podejmie decyzję o przeznaczeniu jednego z nich właśnie dla nich. Konieczny będzie remont, ale postaramy się przeprowadzić go jak najszybciej - zapewnia Magdalena Gościńska.

- Jesteśmy w kontakcie z panią Dorotą, którą zapewniliśmy, że gdy tylko dysponować będziemy odpowiednim mieszkaniem poinformujemy ją o tym i zaproponujemy przeprowadzkę.

Marta Żbikowska

m.zbikowska@glos.com

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.