Poznań: Integracje. Dziewięć dni pełnych folkloru z czterech stron świata

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Dembiński
Marek Zaradniak

Poznań: Integracje. Dziewięć dni pełnych folkloru z czterech stron świata

Marek Zaradniak

Przez dziewięć dni - od 10 do 18 sierpnia - w Wielkopolsce odbywał się XIX Światowy Przegląd Folkloru Integracje „Wkręć się”. Jego hasło nawiązywało do trwającego właśnie roku Stanisława Moniuszki i jego pieśni „Prząśniczka”, ale chodziło też o to, aby fascynacja folklorem kręciła jak najwięcej osób.

Uczestniczyły w nim Zespół Folklorystyczny Sider Voivoda z Bułgarii, TSU Flying Georgian University z Gruzji, Ballet Folclorico Municipal La Estrella z Kolumbii, Zespół Tańca Ludowego Szeged z Węgier oraz Reprezentacyjny Zespół Pieśni i Tańca Zawiercie i gospodarze imprezy Zespół Tańca Ludowe-go Poznań Akademii Wychowania Fizycznego.

Barwne pochody przeszły ulicami Nowego Tomyśla, Grodziska Wielkopolskiego, Damasławka, Poznania, Leszna, Wrześni, Wronek i Lubonia. Tam też odbywały się koncerty. Gdziekolwiek by się tancerze nie pojawili wszędzie wzbudzali ogromne zainteresowanie.

W Poznaniu tradycyjna parada przeszła ulicą Półwiejską od Starego Marycha do Starego Browaru, gdzie tańczono tym razem na Szachownicy. Ludzie przystawali, przyglądali się i bili brawo. Jedni zatrzymywali się na trasach korowodów na chwilę, inni na dłużej.
Wielu egzotyczne tańce i stroje filmowało telefonami komórkowymi. Podobnie było podczas koncertów, których miejsca były licznie wypełnione.

Koncert finałowy „Muzyka w folklorze świata - „Wkręć się” już po raz drugi odbył się przy pływalni na placu Kosynierów w Swarzędzu. To właśnie tam Zespół Pieśni i Tańca Poznań wsparty Orkiestrą Kameralną Operacja Muzyka przy Wielkopolskiej Izbie Lekarskiej pod batutą Dobrochny Martenki oraz Chórem Kameralnym Wielkopolskiej Izby Lekarskiej, Chórem Mieszanym Cantus Familiaris i Chórem Gaudete, którymi dyrygował Kasjan Drogosz, brawurowo wykonał Mazura ze „Strasznego dworu” Stanisława Moniuszki. Tradycyjnie jak co roku podczas koncertu finałowego wszystkie zespoły wykonały góralską pieśń „Gronicek”.

Jak co roku, w Święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny uczestnicy festiwalu wzięli udział w ekumenicznej mszy świętej w kościele Wszystkich Świętych przy Grobli gdzie także dawali próbki swoich umiejętności. Dzięki życzliwości księdza proboszcza Janusza Grześkowiaka, te ekumeniczne msze to już festiwalowa tradycja. Odbywają się od początku imprezy. Reprezentanci każdego zespołu uczestniczyli w mszalnych czytaniach i modlitwach. Podczas nabożeństwa słychać było sześć języków: angielski, bułgarski, gruziński, hiszpański, węgierski i polski. Świątynia wypełniona była wiernymi na długo przed rozpoczęciem mszy. A potem jak co roku barwny korowód przeszedł ulicami Mostową i Wielką aż na Stary Rynek.

Przez cały czas festiwalu podziwiano nie tylko pełne ekspresji tańce, barwne stroje, ale i urodę tancerek. Za „czarnego konia” festiwalu od początku uważany był zespół z Gruzji i choć bardziej egzotyczny dla nas mógł wydawać się zespół z Kolumbii to jednak plebiscyt publiczności wygrała właśnie Gruzja. Co ciekawe Kolumbia, która była najmłodszym zespołem festiwalu, przyleciała trzema samolotami.

A że Akademia Wychowania Fizycznego to uczelnia sportowa dlatego wszystkie zespoły uczestniczyły w turnieju sportów tradycyjnych, czyli nieoficjalnych mistrzostwach świata gry w pierścieniówkę, bo tak nazywa się kaszubska siatkówka. I tutaj doszło do sensacji. Po raz pierwszy turniej wygrali gospodarze, drugie miejsce zajął zespół Zawiercie, a trzecie miejsce zajęli goście z Bułgarii.

Jak zawsze sporym zainteresowaniem cieszyły się wieczory narodowe organizowane w klubie Trops. Zaczynały się najczęściej około godziny 23 - a wynikało z tego, że każdego dnia odbywały się koncerty w miastach oddalonych od Poznania nawet o kilkadziesiąt kilometrów.

Na początek była wspólna integracyjna zabawa, podczas której prezentowane były tańce z poszczególnych krajów. Były poczęstunki, a finale także mająca wartości integracyjne dyskoteka.

Dyrektor festiwalu Dariusz Majchrowicz mówi, że liczba miast, w których odbywa się festiwal mogłaby być większa, ale na przeszkodzie stoi kalendarz CIOFF czyli Międzynarodowej Rady Stowarzyszeń Folkloru, Festiwali i Sztuki Ludowej, której członkiem są Integracje.

Za rok dwudziesty, jubileuszowy festiwal. Jaki będzie dziś to jeszcze zagadka, ale pewnie znów pełen będzie młodości i egzotyki.

Marek Zaradniak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.