Poznań: Co minutę wpływa donos do straży miejskiej. "Szeryfowie" domagają się blokad

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Gdak
Grzegorz Okoński

Poznań: Co minutę wpływa donos do straży miejskiej. "Szeryfowie" domagają się blokad

Grzegorz Okoński

Widok blokad zakładanych na koła samochodów i lawet wywożących auta zaparkowane w niebezpiecznych miejscach może mocno niektórych cieszyć. W Poznaniu – i nie tylko – rośnie bowiem armia szeryfów zasypujących straż miejską informacjami z żądaniem interwencji. Rekordzista z ostatnich dni przysłał 104 maile, jednego po drugim, a w każdym z nich – po 5-6 zdjęć źle parkujących samochodów.

Są w Poznaniu miejsca, gdzie lawety i blokady są obrazkiem codziennym: mimo znaków zakazu zawsze ktoś tu zaparkuje. I zawsze znajdzie się ktoś, kto tylko na to czeka, by natychmiast wzywać służby. Oto ul. Marcelińska przy ul. Ziętary, miejsce gdzie kurczy się stale liczba miejsc parkingowych. Pod budynkiem redakcji postawiono słupki po apelach przechodnia, który czuł się zagrożony przez samochody. Nieco dalej część miejsc wyłączono z powodu sąsiedztwa bram wjazdowych na tereny wojska i policji. Jednak kierowcy parkują „na pamięć”. W poniedziałek przed południem lawety zabierały stamtąd samochody.

- Dostaliśmy wiadomość, że mimo znaku zakazu zaparkowane są tu samochody i że trzeba je stąd usunąć

– mówił asystujący akcji policjant.

- Z jednej strony może cieszyć obywatelska aktywność, ale z drugiej to niepokojące, że są osoby, które każdego dnia wręcz ścigają się w donoszeniu, gdzie kto zaparkował. Takich osób jest coraz więcej – mówi Przemysław Piwecki ze straży miejskiej w Poznaniu.

- To nie są informacje w stylu „uprzejmie donoszę”, ale żądania podpisanych pod nimi autorów, którzy nie są anonimowi, udokumentowane zdjęciami, domagające się interwencji

- dodaje.

„Szeryfowie” nie śpią, nie mają dni wolnych, są stałe na ulicach, gdzie są remonty, imprezy czy uroczystości. Wymuszają zmiany w układzie parkowania. Ostatnimi okazjami do formowania nawału wezwań były prace na ul. Jackowskiego (to o tej ulicy donosił autor 104 maili) i 1 listopada w rejonach cmentarzy. Gdy jedni ludzie myśleli o zmarłych, inni czuli obywatelską potrzebę przemierzania przycmentarnych tymczasowych parkingów z aparatem fotograficznym lub telefonem komórkowym w ręku.

Zobacz też: Poznań: Strefa Płatnego Parkowania obejmie Wildę już w przyszłym roku. Pracownicy biurowców zwolnią miejsca mieszkańcom

- Nie wszystkie informacje są możliwe do sprawdzenia, ale większość z nich jest przygotowana konkretnie: na zdjęciach są samochody z tablicami rejestracyjnymi, znaki drogowe, detale otoczenia identyfikujące miejsce – mówi Przemysław Piwecki.

Ile jest takich wezwań? Tylko w ostatnim tygodniu października, w ciągu zatem siedmiu dni, na 1994 zgłoszenia, aż 1423 dotyczyło parkujących samochodów. W ich efekcie założono 521 blokad, a 76 razy zadysponowano odholowanie samochodu. Statystycznie zatem co minutę zgłaszano straży źle parkujący samochód!

Strażnicy nie chcą tego powiedzieć oficjalnie, ale widzą jeszcze jeden cel tych wezwań – to nieraz chęć udowodnienia, że straż jest niepotrzebna, bo nie realizuje swoich zadań, nie spełnia pokładanych w niej społecznych nadziei.

- Dla autora to chwila, ale dla nas dużo pracy: sprawdzić pojazd i właściciela, potwierdzić, czy do wykroczenia doszło, wezwać tegoż właściciela, a to wszystko trzeba pomnożyć przez setki zgłoszeń dziennie

– zaznacza Przemysław Piwecki. - To zadanie dla armii ludzi! A na portalach społecznościowych już jest powód do drwin: „Straż miejska przysłała mi dopiero teraz wezwanie w sprawie parkowania z kwietnia!” - i dalej, napisane wprost: „To dobrze, że nie dają rady tego przerobić, bo to znak, że trzeba ich zlikwidować!”.

O tym, że nie wszyscy „szeryfowie” mają zgodne z prawem intencje świadczą też ich wpisy na facebookowych forach: choćby w poniedziałek pod zdjęciem samochodu zaparkowanego na chodniku przy Bałtyku umieszczono taki dialog: „Powietrze spuściłeś? - Nie mam na to czasu i dobrego prawnika na podorędziu - To nie jest uszkodzenie mienia, nic za to nie grozi. Wystarczy odkręcić wentyl i włożyć np. zapałkę i iść w długą”…

I jeszcze jedno: w internecie można znaleźć adres oferujący szablony donosów na kierowców, z adresami odbiorców, a nawet z propozycją wysyłania zgłoszeń w paczce w wygodnym dla siebie cyklu...

KOMENTUJE GRZEGORZ OKOŃSKI

Tak kończy się parkowanie za znakiem zakazu na ul. Marcelińskiej - po - jak informuje policja - sygnale od osoby, która to zauważyła...

Donoszę, więc jestem super
Donoszenie jest postrzegane jako dobre. Służby odpowiedzialne za porządek nie są w stanie być wszędzie, więc trzeba im pomóc – zatem trzeba się mianować społecznym funkcjonariuszem na straży porządku na ulicy. Szeryf to brzmi dumnie – zatem piszemy donos. Nie wolno usprawiedliwiać kierowców, którzy parkują na przejściu dla pieszych, czy tuż przy torach tramwajowych bo akurat muszą "na chwilę" wyjść po kebab - ale jeśli będziemy musieli chore dziecko odstawić pilnie do szpitala, a tam nie będzie wolnych miejsc do pozostawienia samochodu i gdy ktoś na nas doniesie – wtedy przypomnimy sobie komu kodeks honorowy Władysława Boziewicza odmawiał honoru…

Grzegorz Okoński

Komentarze

13
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

ukcons

Sądząc po większości opinii, pomysł utworzenia nowego ORMO byłby przyjęty bardzo życzliwie.(ORMO to Ochotnicze Rezerwy Milicji Obywatelskiej - wyjaśnienie dla młodszych czytelników)
Natomiast ja uważam, że lepszym rozwiązaniem byłby powrót patroli policyjnych i radiowozów na ulice miast i drogi.

irishrem

Właśnie jeden już wylazł na ulice i kabluje.

Mateusz Rędzioch

Pan Redaktor myli skutki z przyczyną. Gdyby nie było anarchi parkingowej, nie było by zgłoszeń, a szwarccharakterami są tu kierowcy, nie ludzie którzy ich zgłaszają.

k.gusc

Panie Grzegorzu niestety żenujący artykuł chyba jednak jest Pan zwolennikiem łamania zasad i balaganu w mieście patrząc na ten artykuł . To Głos Wlkp. patrząc na tradycję tej lokalnej poznańskiej gazety powinien dbać o przysłowiowy "porzundek". Ludzie wykonują kawał dobrej roboty dbając przy tym o bezpieczeństwo i estetykę w mieście. Ile razy dziennie slyszymy o blokowanych trasach tramwajowych przez źle zaparkowane auta o rozjeżdzanych trawnikach o tym że jednak Św Marcin trzeba osłupkowaç bo ludzie nie potrafia parkować prawidłowo... Straż Miejska powinna wynaleźc szybko system jak usprawnić obróbkę i efektywnie skorzystac z tych gotowcow oraz zasilić kasę miasta a pieniadze potrzebne sa na kolejne remonty ulic chochodników c. Sam jestem kierowcą, pieszym, rowerzysta i w pełni popieram zasadę łamiesz prawo / płacisz .

Gall Anonim

Co to w ogóle za postawienie sprawy? Są w Poznaniu takie miejsca gdzie prawo jest łamane powszechnie i regularnie i municypalni powinni tam stać z zapasowymi blokadami, bo niektórym tak to weszło w krew że inaczej nie potrafią. A opowiadania o braku miejsc parkingowych można włożyć między bajki. Przykładem ciąg przy Literackiej 47 gdzie niektórzy parkują na zebrze (sic!), pomimo że miejsc parkingowych jest sporo kilkadziesiąt metrów od tego miejsca. No ale wiadomo, do zrobienia tipsów nie można trudzić się tak daleko, musi być "od drzwi do drzwi". Tam (i nie tylko tam) SM powinna być częstym gościem, ale nie jest. Nie chce się ruszyć czterech liter? Nawet jak inni odwalą za SM lwią część pracy i podadzą wszystko na talerzu?

Ton wypowiedzi Przemysława Piweckiego jest po prostu niesłychanym skandalem. Straż Miejska chyba w jego mniemaniu jest od raczenia się pączkami i kawą... Jaki pan taki kram, niestety.

irishrem

Ci ludzie zrobili z donoszenia [ nazwali to obywatelskim obowiązkiem ] swoiste hobby. Dezorganizują setkami zgłoszeń pracę SM. Inni, normalni poznaniacy zajmują się swoimi sprawami, ci wyłażą na ulicę i szukają jeleni. Niektórzy z nich ,, wnoszą o ukaranie '' !? Włażą już nawet w skórę prokuratorów, czy oskarżycieli ??? Co nie znaczy, że pochwalam kierowców nieprawidłowo zaparkowanych pojazdów, żeby było jasne.

tadka2

To jest skandal, że gazeta z takimi tradycjami wielkopolskimi staje po stronie tych, którzy łamią prawo i wygłasza pretensje wobec ludzi, którzy sygnalizują takie przypadki. A wszystko to dzieje się w państwie, które prawnym jest tylko teoretycznie i według mniemań rządzących.

Marta Dysz-Kon

Skandaliczny artykul. Pietnujacy postawe obywatelska. Ja ciagle zglaszam wysypiska smieci w lasku, zolto brunatny dym unoszacy sie z roznych domostw. I uwazam, ze slusznie choc nie licze, ze nawet w polowie bedzie odzew na moje zgloszenia.

pieszy

Dziękuję serdecznie wszystkim zgłaszającym, prześmiewczo nazywanych "szeryfami". Służby od lat nie spełniają zadania, więc przynajmniej ludzie biorą sprawy w swoje ręce i wreszcie niektórzy zaczynają się zastanawiać nad swoim zastawianiem ulic, przejść i chodników, przez co niszczą mienie oraz stwarzają zagrożenie, nie mówiąc już o zwykłej niewygodzie i łamaniu przepisów. Proszę parkować zgodnie z przepisami, to żaden "szeryf" nie będzie mógł szanownego redaktora zgłosić.

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.