Grzegorz Okoński

Polskie Państwo Podziemne: Stale na celowniku wroga - formy walki i oporu Wielkopolan

Polskie Państwo Podziemne: Stale na celowniku wroga - formy walki i oporu Wielkopolan
Grzegorz Okoński

Polskie Państwo Podziemne miało w Wielkopolsce szczególnie ciężkie warunki funkcjonowania: silny aparat policyjny okupanta, wsparty przez ludność niemiecką, volksdeutschów i konfidentów, eliminował kolejne komórki Poznańskiego Okręgu Związku Walki Zbrojnej. Do tego działania wymierzone w ludność cywilną, aresztowania, rewizje, zagrożone karą śmierci okupacyjne prawodawstwo, odmawiające Polakom wszystkich praw i ingerujące w każdą dziedzinę życia, sprawiały, że życie tu – a co mówić o konspiracji – było wyjątkowo trudne…

W lipcu 1944 roku „Ziemie Zachodnie Rzeczypospolitej” pisały: „Na Ziemiach Zachodnich nie ma żadnych dziedzin życia – w przeciwieństwie do Generalnej Guberni – w które by nie wkroczył wróg. Odebranie społeczeństwu polskiemu w całości prawa własności, stanowi jeden z najistotniejszych elementów terrorystycznej polityki okupanta. Wróg wnika nawet w życie prywatne i osobiste Polaków. (…) Na skutek likwidacji zbiorowego życia polskiego na Ziemiach Zachodnich polskość – zewnętrznie biorąc – jako społeczność nie istnieje. W tzw. GG tak ważne czynniki życia zbiorowego jak ulica i język, szkoła i książka są w dalszym ciągu polskie, tam - niemieckie. (…) W Polsce środkowej istnieje wreszcie bogate życie polityczne (prasa, władza państwowa, ujawniona opinia publiczna itp.). Tam tego wszystkiego nie ma. Tam każdy walczący Polak jest sam w sobie rozkazem rozkazem, komunikatem, dowódcą”.

W tej sytuacji każdy krok polskich konspiratorów musiał być szczególnie starannie realizowany, przy zachowaniu najwyższej ostrożności. Wobec zagrożenia aresztowaniem i torturami na gestapo, żołnierze ZWZ, a później AK nie powinni byli znać wielu nazwisk i szczegółów dotyczących swoich organizacji. W ten jednak sposób trudno było prowadzić spójną działalność wymierzoną w okupanta.

Zobacz też: Okupacja w Kraju Warty. Dla Polaków nie miało być miejsca

Jedną z form walki, było zbieranie informacji dotyczących polityki okupanta wobec narodu polskiego i przekazywanie ich światowej opinii publicznej. Szczególnie trudne, ale potrzebne było zbieranie dokumentacji fotograficznej – czym zajmowali się członkowie Szarych Szeregów i innych organizacji konspiracyjnych, którzy pracowali w zakładach fotograficznych.

Polskie Państwo Podziemne: Stale na celowniku wroga - formy walki i oporu Wielkopolan

Raporty opracowane m.in. przez członków ZWZ – AK, członków organizacji „Ojczyzna”, Głównej Delegatury Rządu dla ziem wcielonych do Rzeszy czy Sekcji Zachodniej Departamentu Informacji i Prasy Delegatury Rządu na Kraj przewożone były przez kurierów do władz Polskiego Państwa Podziemnego, Rządu RP na uchodźstwie czy do Watykanu. Znalazły się w nich informacje dotyczące rozbiórki Pomnika Wdzięczności w Poznaniu, usuwania pomników powstańców wielkopolskich i innych związanych z polskością, niszczenia przez okupanta polskich dóbr kultury i kultu religijnego, grabieży majątku, poszczególnych egzekucji obywateli polskich.

Redagowano gazety prasy podziemnej – w różnych okresach udało się wydawać ponad pięćdziesiąt tytułów – głównie biuletynów, komunikatów i wiadomości z nasłuchu radiowego. Najczęściej stosowano technikę powielaczową, choć były gazetki pisane ręcznie przez kalkę lub na maszynie. Średni nakład prasy konspiracyjnej wynosił około 100 egzemplarzy, choć były tytuły – jak „Polska Narodowa”, które drukowano w nakładzie do 3,5 tys. egzemplarzy. Źródłem informacji były nielegalnie posiadane odbiorniki radiowe, za pomocą których słuchano audycji zagranicznych stacji radiowych. Niestety, za podnoszenie ducha za pomocą prasy, bardzo wielu jej autorów, drukarzy, kolporterów, a także ich rodziny zapłaciły najwyższą cenę po dekonspiracji. Osobną formą walki za pomocą słowa drukowanego było przygotowywanie ulotek dywersyjnych w języku niemieckim, adresowanym do niemieckich osadników. Informowano w nich o niemieckich zbrodniach na tym terenie i o losie polskich rodzin wyrzucony z mieszkań, które przejęli osadnicy.

Jedną z najważniejszych form walki była działalność wywiadowcza. Jak czytamy w opracowaniu „Do krwi ostatniej… Formy walki i oporu Wielkopolan 1939-1945” - „...krzyżowały się tu centralne siatki wywiadowcze ZWZ AK, Związku Jaszczurczego, NOW, NSZ, Miecza i Pługa i innych organizacji ogólnopolskich z siatkami organizowanymi na różnych szczeblach przez struktury terytorialne. Tworzono ekspozytury na terenie Rzeszy (m.in. w oparciu o skupiska robotników przymusowych), docierano do najpilniej strzeżonych laboratoriów, poligonów, zakładów produkcyjnych i fortyfikacji”. Znakomitymi wywiadowcami na terenie Wielkopolski byli m.in. harcerze Szarych Szeregów. Informacje dostarczone przez polski wywiad stały się podstawą podjęcia decyzji przez aliantów o zbombardowaniu zakładów zbrojeniowych DWM (czyli dawniej HCP) w Poznaniu przez amerykańskie bombowce 9. kwietnia 1944 r.

Konspiratorzy uciekali się też do sabotażu i dywersji. W sabotażu stosowano zasadę trzech P, czyli „pracuj Polaku powoli”, która spowodowała spadek wydajności pracy w stosunku do przedwojennych osiągnięć zakładów o 20 procent, i to mimo wydłużenia czasu pracy. Działalność sabotażową prowadził ZWZ AK, a w nim specjalny pion Związek Odwetu, który w 1943 roku zastąpił Kedyw. Wielkopolskiemu Kierownictwu Związku Odwetu podlegał Oddział Dywersji Bojowej (st. sierż. Michał Garczyk „Kuba”) - odpowiedzialny za największą akcję wielkopolskiej konspiracji – Bollwerk, czyli spalenie magazynów wojskowych nad Wartą. Podlegała mu też komórka studiów i produkcji środków walki sabotażowo – dywersyjnej doktora Franciszka Witaszka. Narodowa Organizacja Wojskowa Okręgu Poznańskiego wystawiła swoją komórkę dywersyjną – Straż Porządkową, która działała m.in. w Poznaniu, Kaliszu, Turku i Kościanie. Od 1943 roku coraz liczniejsze były patrole dywersyjne, realizujące akcje sabotażowo – dywersyjne (m.in. przeciwko liniom komunikacyjnym i transportom okupanta) i odwetowe – wymierzone w konfidentów i szczególnie niebezpiecznych funkcjonariuszy gestapo i policji niemieckiej.

Do najbardziej znanych akcji podziemia należało wywieszenie 2 marca 1940 roku polskiej flagi na gmachu Prezydium

Polskie Państwo Podziemne: Stale na celowniku wroga - formy walki i oporu Wielkopolan

Policji (dziś Collegium Maius UAM), czego dokonali harcerze Szarych Szeregów, a także akcja Bollwerk – spalenie niemieckich magazynów w porcie nad Wartą. Z kolei Franciszek Witaszek, kierował produkcją bomb termitowych, substancji zacierającej silniki samochodowe, a także broni bakteriologicznej, ktora podawana do kawy miała powodować śmierć niemieckich oficerów.

Od lata 1943 roku działały w lasach południowej Wielkopolski i Puszczy Noteckiej niewielkie oddziały partyzanckie. Mało było otwartych walk, za to dużo akcji rekwizycyjnych i dozbrojeniowych. Aby nie narażać ludności na represje, partyzanci nieraz występowali w mundurach niemieckich. Prowadzono też szkolenie wojskowe i planowano działania ofensywne. W drugiej połowie 1943 roku przejmowano zrzuty lotnicze z bronią (rejon Środy Wlkp i Pleszewa). Wreszcie oddziały AK – bez ujawniania się, jako ochotnicze oddziały ochronne – wzięły udział w wyzwalaniu miast w 1945 roku – m.in. w Ostrowie Wlkp. (na zdjęciu), Krotoszynie, Pleszewie, Odolanowie, Poznaniu, w ok. 20 dalszych miastach i wsiach. W Poznaniu AK-owcy tworzyli Polską Kompanię Szturmową, atakującą Cytadelę.

Polskie Państwo Podziemne: Stale na celowniku wroga - formy walki i oporu Wielkopolan
Grzegorz Okoński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.