Polacy mają niemal 46 miliarda złotych długów. Nie płacą rachunków, rat, czynszu, lekką ręką wydają pieniądze

Czytaj dalej
Fot. Karolina Misztal
Marta Danielewicz

Polacy mają niemal 46 miliarda złotych długów. Nie płacą rachunków, rat, czynszu, lekką ręką wydają pieniądze

Marta Danielewicz

W Krajowym Rejestrze Długów figuruje niemal 2,5 mln osób, które nie zapłaciły na czas rat kredytów, pożyczek, czynszu, rachunków za telefon, prąd, telewizję czy internet. Polacy łącznie są zadłużeni na kwotę niemal 46 miliardów złotych, a ta liczba stale rośnie. W samej tylko Wielkopolsce prawie 223 tysiące osób to dłużnicy, wpisani do KRD przez wierzycieli. Ściga ich też windykacja. Dlaczego tak się dzieje? Najczęstsza przyczyna to fakt, że wydajemy pieniądze bez opamiętania. Zarabiamy więcej to i więcej kupujemy.

Niestety, zadłużenie w Polsce rośnie. Jak to możliwe skoro dochody rosną, a bezrobocie maleje?

Przyczyną są właśnie zasobniejsze portfele, które traktujemy jak studnie bez dna. Apetyt rośnie w miarę jedzenia - zarabiamy więcej to i więcej wydajemy.

Kupujemy wymarzony smartfon na raty, a potem ich nie płacimy. Zapominamy, że trzeba opłacić czynsz, zapłacić rachunki. Kuszą nas nowości i bez zastanowienia wymieniamy sprzęt na nowszy, nie zważając czy nas na to stać.

Czytaj: Długi młodych Wielkopolan wynoszą 600 mln zł. Dlaczego ich nie spłacają?

Polacy mają niemal 46 mld zł długów, a ich zobowiązania z roku na rok rosną. W samej Wielkopolsce mamy aż 222 907 dłużników, których liczba zobowiązań to ponad 834 tysiące na łączną kwotę prawie 4 miliardów złotych.

Według badania „Dlaczego Polacy się zadłużają”, przeprowadzonego przez IMAS International na zlecenie KRD w listopadzie 2018 roku, aż 17 proc. osób przyznało, iż zaciągając zobowiązania liczyło, że „jakoś to będzie”. Niemal co 10. osoba wydawała pieniądze lekką ręką zupełnie nie kontrolując, na ile w danym miesiącu może sobie pozwolić. A prawie co czwarty badany nie ma w zwyczaju sprawdzać, czy będzie w stanie spłacić pożyczkę. Bierzemy ją bowiem najczęściej pod wpływem impulsu.

Długi spowodowane impulsywnymi zakupami to najczęstszy powód zadłużenia. Kolejnym jest brak możliwości spłaty zobowiązań z powodu drastycznej zmiany sytuacji życiowej - choroby własnej lub bliskiej osoby, utraty pracy, a nawet rozwodu. Trzecia grupa to osoby, które po prostu nie zamierzają płacić za zakupy ratalne czy za czynsz do spółdzielni mieszkaniowej.

Jak spłacić dług?

Szansa na to, że wierzyciel zapomni o swoim długu jest znikoma. Bardzo często decydują się nawet korzystać z usług profesjonalnych firm windykacyjnych, by oni ścigali dłużników. Pierwszym krokiem jest zawsze pismo, jakie firma windykacyjna wysyła do dłużnika. Więc unikanie listonosza to nie najlepszy pomysł. Bo nawet jeśli nie wiemy o tym, byśmy zalegali z jakimiś opłatami warto taką sytuacją jak najszybciej wyjaśnić. Zlekceważenie pisma nie wstrzymuje windykacji. Jeśli negocjatorowi nie uda się skontaktować z dłużnikiem, sprawa najprawdopodobniej trafi do sądu.

Nawet jeśli nie to samo wpisanie do KRD może przysporzyć sporo problemów.

- W wezwaniu do zapłaty windykator może jednocześnie ostrzec dłużnika, że jeśli nie ureguluje zaległości w ciągu 30 dni, to na podstawie pełnomocnictwa otrzymanego od wierzyciela wpisze go do Krajowego Rejestru Długów. A to oznacza dodatkowe kłopoty. Dłużnik widniejący w KRD jest traktowany przez innych jako klient podwyższonego ryzyka. Zgodnie z prawem można mu odmówić zawarcia umowy lub podpisać ją na gorszych warunkach. To zaś oznacza problemy przy zaciąganiu kredytu lub pożyczki, umowy z operatorem telefonicznym, telewizją cyfrową i w wielu innych przypadkach

– wyjaśnia Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Eksperci z Krajowego Rejestru Dłużników zachęcają, by dłużnicy starali się z firmami windykacyjnymi sprawę długu załatwić polubownie. Jest wówczas szansa na spłatę należności w ratach. Kiedy sprawa trafi do sądu nie ma już pola do negocjacji.

Co może dłużnik?

Dłużnik powinien być świadomy swoich praw w kontakcie z firmą windykacyjną. Przede wszystkim ma prawo znać wielkość długu i wiedzieć, jakiego rodzaju są to zaległości. Z kolei negocjator powinien poinformować dłużnika, czy działa na zlecenie wierzyciela czy też firma windykacyjna, którą reprezentuje, wykupiła dług. Windykator nie może zająć konta, wynagrodzenia czy majątku dłużnika. Prawo do tego ma jedynie komornik, który działa na podstawie wyroku sądu.

Nierzadko zdarza się, że dłużnicy świadomie próbują zwodzić wierzyciela, licząc na przedawnienie. Dług oczywiście może się przedawnić – według przepisów wprowadzonych w lipcu 2018 r. następuje to po 6 latach. Trzeba jednak pamiętać, że przedawnienie nie oznacza anulowania długu, a tylko brak możliwości jego dochodzenia przed sądem. Wierzyciel nadal ma prawo upominać się o swoje i np. wpisać dłużnika do KRD.

Interesujesz się biznesem? Tu znajdziesz najważniejsze informacje:
Interesujesz się biznesem? Tu znajdziesz najważniejsze informacje

Marta Danielewicz

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

31 węzłowy Burke

Pani Marto! Wprowadza Pani w błąd.Ok.50%to długi fikcyjne.Szczegóły na stronie Tomka Parola.31

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.