Pippinem może być kazdy z nas, bo każdy szuka szczęścia - rozmowa z Wojciechem Danielem

Czytaj dalej
Fot. Archiwum Teatru Muzycznego
Marek Zaradniak

Pippinem może być kazdy z nas, bo każdy szuka szczęścia - rozmowa z Wojciechem Danielem

Marek Zaradniak

Z Wojciechem Danielem, jednym z odtwórców roli tytułowej w musicalu „Pippin” w Teatrze Muzycznym w Poznaniu rozmawiamy o wyzwaniach jakie niesie ta rola.

W najnowszej premierze Teatru Muzycznego w Poznaniu zagra Pan tytułową postać. Kim jest Pippin?

Wojciech Daniel: Jeśli pójdziemy za literą tekstu, Pippin jest synem Karola Wielkiego. Natomiast jeśli spojrzymy szerzej, to Pippin jest everymanem. Pippinem może być każdy, bo to historia o poszukiwaniu szczęścia. O tym, że każdy może zostać magiem, dostać kostiumy i światła, i szukać swojego szczęścia. To historia uniwersalna i zamykanie Pippina tylko w jednej osobie byłoby wielką ujmą i wielkim uproszczeniem tego spektaklu.

Czy to spore wyzwanie dla młodego aktora?

Jest to ogromne wyzwanie. Bo tak naprawdę razem z Mistrzem Ceremonii jesteśmy trochę lokomotywą tego wszystkiego. Jest to o tyle trudne, że to rola, która musi być świetnie zagrana. Dobrze wytańczona i zaśpiewana. A to trudne numery, trudne songi, a Paulina Andrzejewska stworzyła tak piękną choreografię, że naprawdę jest co tańczyć. Jak wspomniałem, to nie są łatwe rzeczy, ale myślę, że na premierze wszystko będzie doszlifowane i wszystko będzie w porządku. Tak naprawdę cały ciężar spektaklu spoczywa na dwóch postaciach: Pippinie oraz Mistrzu Ceremonii. Jeśli my nie zagramy dobrze, to reszta kolegów nie odbije się od ziemi. My ich musimy podbudowywać. Wysyłamy im naszą energię, ale odbieramy też ich energię. To taka transakcja wymienna. Ale myślę też, że dużym naszym pomocnikiem będzie widownia. My przecież jesteśmy dla niej. Opowiadamy widzom historię, w którą każdy może wejść stając się następnym Pippinem.

Jakie jest miejsce tej roli w Pana dotychczasowym dorobku artystycznym?

To dla mnie podsumowanie wszystkiego, czego się nauczyłem do tej pory. Zawsze, gdy przygotowywałem jakieś role, patrzyłem na nie pod kątem tego, co mi ta rola daje. Jedna rola jest bardziej wokalna, druga bardziej aktorska, a trzecia bardziej taneczna. Tymczasem Pippin łączy w sobie wszystko to, co się nazywa musicalem. Dla młodego aktora jest on ogromnym testem na musicalową oraz aktorską sprawność.

Marek Zaradniak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.