Jakub Przybysz

Parafia wycięła las, bo buduje kaplicę

Po lesie w środku wsi zostało kilka gałęzi. Mieszkańcy Kowanówka czują się oszukani. Opowiadają, że informowano ich, że wyciętych zostanie kilka drzew, Fot. JAP Po lesie w środku wsi zostało kilka gałęzi. Mieszkańcy Kowanówka czują się oszukani. Opowiadają, że informowano ich, że wyciętych zostanie kilka drzew, a nie cały las
Jakub Przybysz

W Kowanówku zrównano z ziemią las, bo parafia chce w tym miejscu wybudować kaplicę i budynek mieszkalny. Mieszkańcy wsi są oburzeni i założyli komitet ochrony lasu.

- To barbarzyństwo. Ten las rósł w Kowanówku odkąd pamiętam. W latach 30-tych mój ojciec go osobiście sadził. Zamieszkałem tutaj ze względu na tę urokliwą okolicę. Nie mogę uwierzyć, że ktoś pozwolił na wycięcie tylu pięknych drzew - żalił się jeden z mieszkańców Kowanówka.

Na ul. Wrzosowej pojawili się pracownicy z piłami mechanicznymi oraz koparkami i kawałek po kawałku wycieli kilkadziesiąt drzew, które rosły w tym miejscu od wielu lat. Oburzeni mieszkańcy Kowanówka byli pewni, że takie działania nie mogą być zgodne z prawem i na miejsce wezwali policję.

- Rzeczywiście na ul. Wrzosową wezwano patrol policji. Wszystko odbywało się jednak zgodnie z prawem, dlatego funkcjonariusze po zapoznaniu się z dokumentacją odjechali - informuje Wojciech Kramer z wydziału rolnictwa, leśnictwa i ochrony środowiska ze starostwa powiatowego w Obornikach.

Działka, z której wycięto kilkadziesiąt zdrowych i wysokich drzew należy do parafii św. Józefa Oblubieńca NMP w Obornikach. Na jej terenie ma powstać kaplica wraz z budynkiem mieszkalnym. Jak twierdzą urzędnicy, mieszkańcy wsi doskonale wiedzieli o planach parafii, co więcej - sami się tej budowy domagali.

Osoby mieszkające w pobliżu wyciętego lasu tłumaczą jednak, że poinformowano ich jedynie o tym, że na działce ma powstać niewielka kapliczka pomiędzy drzewami.
- Teren ten wcześniej był przez nas dzierżawiony. Kilka lat temu zmienił się właściciel i wypowiedziano nam umowy. Dopiero później dowiedzieliśmy się, że właścicielem działki jest parafia.

Nikt jednak nie podejrzewał, że ksiądz będzie chciał wyciąć nam wszystkie drzewa

- wspominają mieszkańcy.

Dawniej działka przy ul. Wrzosowej należała do gminy Oborniki. Kilka lat temu przekazano ją parafii w zamian za nieruchomość w Bogdanowie.
- Ostatnie umowy dzierżawy pomiędzy gminą a mieszkańcami Kowanówka zawarte były w 2005 roku. W zawartych umowach widniał zapis, że jeżeli działki te będą potrzebne do realizacji jakiś zadań przez gminę, umowa może zostać rozwiązana w ciągu 14 dni. Wydzierżawiający wiedzieli więc, że w każdej chwili gmina może zmienić przeznaczenie tego terenu - informuje Krzysztof Nowacki, sekretarz gminy Oborniki.

Działka w 2006 roku stała się własnością parafii pod wezwaniem NMP Wniebowziętej w Obornikach. Później trafiła w ręce parafii pw. św. Józefa Oblubieńca. Z punktu widzenia prawa, nie ma żadnych przeszkód, aby znajdujący się na działce las został wycięty, a w jego miejscu powstała kaplica.
- W studium uwarunkowań teren ten przeznaczony był pod zabudowę jednorodzinną i usługi, dlatego w 2013 r., kiedy to podjęta została uchwała rady miejskiej w sprawie zmiany planu zagospodarowania przestrzennego, wydano zgodę na lokalizację zabudowy mieszkaniowej jednorodzinnej z możliwością lokalizacji usług związanych z kultem religijnym - informuje sekretarz gminy Oborniki.

Choć mieszkańcy Kowanówka zdają sobie sprawę, że wycinka lasu została przeprowadzona zgodnie z prawem, nie mogą zrozumieć, dlaczego parafia postanowiła zrównać ten teren z ziemią.
- Mieliśmy wspaniały park. Wszyscy o niego dbaliśmy. Sam osobiście kilka razy sadziłem tak lipy.

W tym miejscu zadomowiły się już jeże i dzięcioły, co się teraz z nimi stało? Nikt o tym nie pomyślał, ciężki sprzęt przejechał po tym terenie nie myśląc o zwierzętach

- mówią rozżaleni mieszkańcy.

Pracownicy starostwa tłumaczą, że Generalna Dyrekcja Lasów Państwowych zgodziła się na przekształcenie terenu z leśnego na mieszkaniowy, natomiast wszystkie drzewa zostały wycięte ze względu na bezpieczeństwo.
- Na środku działki mieliśmy zostawić trzy wysokie świerki. Nie mogliśmy jednak tego zrobić, bo za chwilę mieszkańcy narzekaliby, że drzewa narobią szkód. Po za tym na środku ma stanąć budynek mieszkalny, nie chcieliśmy, żeby drzewa się na niego zawaliły - tłumaczy Wojciech Kramer ze starostwa powiatowego w Obornikach.

Urzędnicy zapewniają także, że drzewa zostaną wkrótce ponownie posadzone. To jednak nie przekonuje mieszkańców wsi.
- Ile lat będzie trzeba czekać, aby urosły one do takich rozmiarów jak te, które zostały wycięte? Obawiam się, że niewielu z nas tego dożyje. Trudno mi uwierzyć, że żyjemy w świecie, w którym wyraża się zgodę na takie działania - żalą się nasi rozmówcy.

Mieszkańcy Kowanówka zawiązali już komitet ochrony lasu.
-

Jesteśmy ludźmi wierzącymi, chodzimy do kościoła. Jednak na takie postępowanie z przyrodą nie możemy się zgodzić

. Barbarzyństwo, to najodpowiedniejsze słowo opisujące to co się stało - mówią.

Ksiądz proboszcz w rozmowie z nami przyznał, że nie rozumie oburzenia całą sprawą.
- Każdy z mieszkańców podczas kolędy został poinformowany, że będzie w tym miejscu budowana kaplica. Wszystko przeprowadzono zgodnie z prawem i planem zagospodarowania przestrzennego. Niestety nie szło tej inwestycji zrealizować bez wycięcia wszystkich drzew. Zapewniam jednak, że zostaną tam posadzone inne drzewa - mówił ks. Rafał Banaszak, proboszcz parafii pod wezwaniem św. Józefa w Obornikach.

Jakub Przybysz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.