Pani Joanna kończy 100 lat, a nawet ratownicy medyczni zazdroszczą jej wyników

Czytaj dalej
Fot. Paweł Brzeźniak
Paweł Brzeźniak

Pani Joanna kończy 100 lat, a nawet ratownicy medyczni zazdroszczą jej wyników

Paweł Brzeźniak

Pani Joanna Piskorz z Gniezna 8 czerwca skończy 100 lat, choć na pierwszy rzut oka wygląda na zdecydowanie mniej. Energii i chęci do życia ma więcej niż niejeden młody człowiek.

Joanna Piskorz urodziła się 8 czerwca 1918 roku w Gnieźnie. Był to czas, kiedy kończyła się I wojna światowa, a za nieco ponad pół roku pierwsza stolica Polski miała wreszcie uwolnić się spod niemieckiej niewoli. Od czwartego roku życia pani Joanna mieszka na ulicy Kłeckoskiej. Joanna i Stanisław Piskorzowie małżonkami byli od 1947 roku i dochowali się trzech córek. Niestety, jedna z nich zmarła w wieku 49 lat. Pan Stanisław zmarł w 1989 roku w wieku 75 lat. Obecnie, pani Joanna ma czterech wnuków i 6 prawnuków, z których najmłodszy Janek urodził się w marcu. To symboliczne w roku 100-rocznicy odzyskania niepodległości, że 100-letnia pani Joanna doczekała się prawnuka, którego może bawić na kolanach.

- Przed wojną pracowałam w Poznaniu, w latach okupacji zostałam przymusowo zaciągnięta do pracy w cegielni jako robotnik fizyczny. Od 1940 roku do 15 marca 1943 roku przymusowo przewieziono mnie do szwalni, szyłyśmy mundury dla wojska niemieckiego

- wspomina okres wojenny pani Joanna. - 15 marca 1943 roku została aresztowana przez gestapo. Po przesłuchaniu zawieziono mnie do więzienia na Franciszkańską. Tam było okropnie ciężko, obiady składały się z zupy z owsa i brukwi, ściany były czerwone od krwi, tak bili wszystkich więźniów - dodaje.

Po zwolnieniu z więzienia przeznaczyli ją do przymusowej pracy w firmie Stromag na Wrzesińskiej, tam, gdzie po wojnie była garbarnia. Wyrabiała tam części do samolotów i pracowała do końca wojny. Codziennie chodziła pieszo do pracy 12 km. Jej mąż, Stanisław, został ranny w pierwszym roku wojny pod Łęczycą, stało się to 9 września 1939 roku podczas wojny obronnej.

- Najpierw był w szpitalu w Kutnie, potem przewieźli go do Warszawy do szpitala. Tam miał kilka operacji, groziła mu amputacja nogi, ale starszy lekarz, pułkownik, uratował nogę - opowiada jubilatka. - W czasie powstania brał czynny udział jako inwalida wojenny. Po jego zakończeniu został aresztowany jako jeniec i wywieziony do Niemiec. Pracował w obozie jenieckim we Frankfurcie nad Menem, najpierw w cukrowni, potem w kopalni soli. Tam był torturowany i spędził czas do końca wojny. Potem wrócił do Polski - dodaje.

Jakie jest ogólne samopoczucie pani Joanny? O czym marzy marzy w wieku 100 lat? O tym przeczytasz w dalszej części artykułu.

Pozostało jeszcze 72% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Paweł Brzeźniak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.