Pacjent po amputacji nogi więźniem w swoim domu. Pomoc zaoferowało mu miasto i pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Poznaniu

Czytaj dalej
Fot. Robert Woźniak
Marta Danielewicz

Pacjent po amputacji nogi więźniem w swoim domu. Pomoc zaoferowało mu miasto i pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Poznaniu

Marta Danielewicz

Poznaniak po amputacji nogi – Mariusz Grześkowiak - potrzebuje pomocy. Jest odcięty od świata i przydałoby mu się wsparcie w pogodzeniu się z nową sytuacją, w której się znalazł. Pomoc zaoferowało miasto i pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie.

O problemach Mariusza Grześkowiaka pisaliśmy w weekendowym wydaniu „Głosu Wielkopolskiego”. 65-letni mieszkaniec czwartego piętra na Sołaczu miał amputowaną nogę w wyniku powikłań cukrzycy i chociaż przysługują mu darmowe przejazdy karetką do specjalisty czy protezowni, nie ma chętnego lekarza, który by mu zlecenie na transport sanitarny wypisał.

Czytaj: Więzień swojego domu. Pacjent po amputacji nogi w Poznaniu nie ma nawet jak dojechać do protezowni

Problem z dojazdem to jednak niejedyne wyzwanie z którym poznaniak musi się mierzyć.

– Całe życie mam pecha i jestem pokrzywdzony przez państwo. Do tej pory jakoś wiązłem koniec z końcem mimo kiepskiej renty, 1300 złotych, ale teraz przyszło mi się zmagać z dodatkowymi rzeczami

- przyznaje poznaniak.

Po amputacji nogi poznaniak potrzebuje pomocy

Pan Mariusz jeszcze w latach 70. pracował na wysokościach, jako monter żurawi wieżowych. W 1977 roku uległ poważnemu wypadkowi. Od tego czasu otrzymuje rentę.

– Miałem uszkodzone kolano. Do początku lat 90. przyznano mi 150 procent renty. Jednak po tylu latach renta zeszczuplała. Dodatkowo wielokrotnie musiałem udowadniać urzędnikom, także przed sądem, że jestem niepełnosprawny. Do tej pory PZU nie chce wypłacić mi świadczenia zdrowotnego, bo zagubiła się moja polisa – wymienia pan Mariusz.

Przez lata dorabiał sobie na lokalnym ryneczku na Sołaczu. O pomoc z Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie występował jednorazowo kilka razy wcześniej, gdy została mu wstrzymana wypłata renty. Do tej pory nie pobierał żadnych dodatkowych świadczeń.

– Pod naszą stałą opieką pan Mariusz jest od końca listopada 2019, czyli od momentu gdy stracił nogę

– przyznaje Lidia Leońska z MOPR.

Niestety, nowa sytuacja w której poznaniak się znalazł kompletnie go załamała.

– Nie wiem co robić, dokąd zwrócić się o pomoc. Jestem uziemiony, muszę prosić pracownika socjalnego, by za mnie załatwiał podstawowe rzeczy – słyszymy od niego.

Problemem dla pana Mariusza jest dziś nawet wykup leków przeciwzakrzepowych, gotowej protezy tymczasowej, czy nawet naprawa pralki.

– Z oszczędności, które miałem, kupiłem chodzik, by poruszać się jakoś po domu i leki. Na protezę ani właściwą, ani tymczasową mnie nie stać – przyznaje.

Na szczęście, jak mówi Lidia Leońska pan Mariusz może starać o dofinansowanie od MOPR na zakup protezy tymczasowej.

– Może złożyć wniosek o świadczenia celowe, a także przysługuje mu asystent osoby niepełnosprawnej i pomoc psychologa.

Z kolei część kosztów związanych z zakupem właściwej protezy może za niego pokryć Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Co więcej MOPR ma zaprzyjaźniony punkt ze sprzętem AGD. Jest szansa, że pan Mariusz otrzyma pralkę z drugiej ręki. - Kontaktowała się ze mną już kierowniczka MOPR, jestem bardzo wszystkim wdzięczny za zaangażowanie – mówi 65-latek.

Dzienny Dom Opieki Medycznej pomoże pacjentom po amputacji nogi

W pomoc panu Mariuszowi zaangażowaliśmy także przedstawicieli urzędu miasta, którzy skontaktowali nas z prezes CenterMed Poznań, gdzie mieści się Dzienny Dom Opieki Medycznej.

– Pan Mariusz, jeśli będzie spełniał warunki, będzie w stanie po szpitalnej rehabilitacji docierać na miejsce zbiórek, skąd zapewniamy transport, może skorzystać z oferty rehabilitacyjnej, pielęgniarskiej czy psychologicznej naszej placówki – mówi Monika Szelągiewicz.

Więcej o Dziennym Domu Opieki Medycznej: Dzienny Dom Opieki Medycznej pomoże pacjentom potrzebującym opieki i rehabilitacji

Może także w ramach projektu „Zintegrowane Centrum Opieki i Teleopieki” bezpłatnie skorzystać z usługi Teleopieki.

- Otrzymałby wtedy w bransoletkę z guzikiem alarmowym oraz głośnomówiący aparat telefoniczny, gdzie mógłby porozmawiać z psychologiem czy Teleasystentem. Z Teleopieki może także korzystać, gdy będzie oczekiwał na przyjęcia na oddział rehabilitacyjny – dodaje.

Marta Danielewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.