Justyna Wojciechowska-Narloch

Ostrzegamy! Groźne owady są szczególnie aktywne tego lata, liczba użądleń stale rośnie

Strażacy mają kombinezony i sprzęt do walki z owadami. Dzięki temu osy i szerszenie nic im nie zrobią Fot. Waldemar Wylęgalski/Polskapress Strażacy mają kombinezony i sprzęt do walki z owadami. Dzięki temu osy i szerszenie nic im nie zrobią
Justyna Wojciechowska-Narloch

Prawie 340 razy od początku tego roku interweniowali toruńscy strażacy w sprawie gniazd i kokonów budowanych przez osy i szerszenie. Ludzie boją się tych wyposażonych w jad owadów i chyba słusznie. Dla osoby uczulonej użądlenie może skończyć się nawet śmiercią.

W ostatni piątek doktor Anna Walentowicz-Urban, lekarz rodzinny z przychodni w Łubiance i Przysieku jednej ze swoich pacjentek musiała zapisać adrenalinę. Tydzień wcześniej kobieta została użądlona przez osę i karetką pojechała do szpitala.

- Ten specyfik w specjalnej ampułko-strzykawce może uratować życie osobom uczulonym - mówi lekarka. - Może pomóc im przetrwać do momentu przyjazdu pogotowia.

O tym, że mamy prawdziwą plagę os i szerszeni mówi się od tygodni. Świadczy o tym chociażby liczba interwencji podejmowanych przez strażaków.

- Było ich w sumie 337: 159 w sprawie os i 178 w sprawie szerszeni - wylicza brygadier Andrzej Seroczyński z komendy miejskiej straży pożarnej w Toruniu.

Pan Zygmunt gniazdo os odkrył na swojej działce na Rudaku. Ukryły się sprytnie, w ziemi pod jabłonką. Działkowicz próbował się pozbyć owadów domowymi sposobami - polewał gniazdo wrzątkiem i wodą z octem. To okazało się jednak nieskuteczne.

- W końcu zięć kupił specjalną gaśnicę na osy. Poczekaliśmy do wieczora i wtedy z odległości kilku metrów wykonaliśmy oprysk. Następnego dnia pojedyncze owady jeszcze latały wokół gniazda, ale parę godzin później nie było już żadnego - opowiada mężczyzna.

Przed osami ostrzega również sanepid - należy uważać m.in. na napoje pite na zewnątrz.

Pani Teresa kilka razy w tygodniu robi zakupy na toruńskim targowisku Manhattan. Bardzo współczuje pracującym tam sprzedawcom owoców, warzyw, a nawet słodkiego pieczywa.

- Są takie dni, gdy nad stoiskami unoszą się całe roje os - opowiada kobieta. - Owady siedzą na śliwkach, gruszkach, brzoskwiniach. Aż strach brać owoce do ręki i wybierać te najładniejsze. Na każdym z nich może przecież siedzieć agresywna osa.

Pozostało jeszcze 67% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Justyna Wojciechowska-Narloch

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.